Grafficiarze malujący w ramach akcji "Ruszamy Miastem"
1/2021

Pobierz PDF

RUSZALI MIASTEM

Ulica, życie codzienne, bieżące wydarzenia społeczne i polityczne, a czasem po prostu wolna chwila, pomysł i chęć zrobienia czegoś – wszystko to razem staje się inspiracją do tworzenia. Z kolei przemyślane albo spontaniczne prace, które zapełniają przestrzeń miejską, bywają pretekstem do dyskusji o współczesnej kulturze i sztuce. Takim projektem była zainicjowana w 2008 r. przez Cezarego Łopacińskiego akcja „Ruszamy miastem”.


Minęło już kilkanaście lat od pierwszej edycji imprezy, ale wiele osób wciąż doskonale ją pamięta. Wszystko zaczęło się w 2006 r. od „Ruszamy Boiskiem” - Cezary postanowił wówczas, wraz z grupą znajomych, przekuć nadmiar wolnego czasu w coś twórczego. Zorganizowali pozwolenie na malowanie bocznej ściany sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 17, pojawiło się też nagłośnienie estradowe i grill. Przy muzyce granej przez DJ Panczo w jeden dzień powstało dzieło stworzone przez lokalnych grafficiarzy oraz zrodziła się idea, aby kontynuować projekt w kolejnych latach.


Pierwsze „Ruszamy Miastem” odbyło się w roku 2008. Cezary Łopaciński podjął się samodzielnej organizacji wydarzenia, a impreza stała się mocnym punktem na mapie wydarzeń związanych z kulturą hip-hopową w Polsce. W 2009 r. „Ruszamy Miastem” było już na tyle znane, że na żywo transmitowało je Polskie Radio Euro (dziś Radio Czwórka). W 2011 r., po rocznej przerwie, impreza wróciła, ale już z nową formułą. Na każdą edycję „Ruszamy Miastem” do Częstochowy przyjeżdżali najlepsi grafficiarze nie tylko z Polski, ale i z całej Europy. Ale zacznijmy od wyjaśnienia niewtajemniczonym, czym właściwie było „Ruszamy miastem”. Otóż, akcja miała promować sztukę ulicy – przede wszystkim graffiti. Podstawą było jego wspólne tworzenie przez zaproszonych z całej Polski artystów, a także przez zagranicznych gości. W roku 2011, podczas dwóch dni imprezy, powstał duży obrazek graffiti na murze vis-a-vis stacji pogotowia przy ul. Kilińskiego. Dziś nie można go już niestety zobaczyć, został bowiem kilkakrotnie przemalowany przez lokalnych grafficiarzy.


Edycja imprezy z 2011 r. podzielona była na dwa etapy – „Ruszamy Miastem Warm Up 2011” i „Ruszamy Miastem 2011”. Pierwszy etap odbył się w sierpniu, a impreza była „rozgrzewką” przed, wspomnianym już, wrześniowym malowaniem muru. Do Częstochowy przyjechali wtedy po raz kolejny najlepsi grafficiarze z Polski. Artyści pracowali na ścianie budynku przy Alei Najświętszej Maryi Panny 38, przy muzyce granej na żywo przez DJ-ów reprezentujących głównego sponsora imprezy, którym był Red Bull. Zagrali DJ Benito z Warszawy i DJ Prescot z Żor.


Pomysł, jak przekonywał Cezary Łopaciński, zrodził się z potrzeby przedstawienia szerszej publiczności obszaru niszowej wówczas sztuki. Celem było też pokazanie, że nasze miasto ma do zaoferowania coś więcej niż tylko ruch pielgrzymkowy w sezonie letnim. Jako mieszkaniec Częstochowy Łopaciński poczuł, że to idealne zadanie właśnie dla niego. Formuła imprezy od początku łączyła różne dziedziny sztuki. Oprócz pola do działań dla grafficiarzy, stała się też okazją na zaprezentowanie się młodych DJ-ów, a jej zwieńczeniem było klubowe after party, odbywające się przy muzyce hip-hop i funk.


Sztuką ulicy Łopaciński zajmował się już od 1998 roku. Większość jego prac znajduje się na ścianach poza Częstochową – w Polsce i Europie. Wielu lokalnych realizacji nie możemy już nigdzie zobaczyć, zostały bowiem zamalowane lub budynki, na których powstawały, dziś nie istnieją. Graffiti ma to do siebie, że jest ulotne, również w tym tkwi jego przekaz i największa siła. Jednak, jeśli ktoś chce sprawdzić, jaka estetyka jest bliska artyście, niech wybierze się na spacer ulicą Kilińskiego, gdzie na budynku przy numerze 10 znajdzie projekt pt. „Nieskończoność”.


„Ruszamy miastem” miało kilka edycji, ale nie stało się imprezą cykliczną, która trwałaby do dziś. Dlaczego? Najlepszej odpowiedzi może udzielić sam pomysłodawca i twórca imprezy – Cezary Łopaciński: Wszystko zaczęło się w roku 2006 i trwało do 2011 z przerwą w 2010. Przez sześć lat odbyło się pięć imprez, więc arbitralnie uznajmy, że „Ruszanie Miastem” było na swój sposób cykliczne. W 2011 roku podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować tego projektu z kilku powodów. Pierwszym z nich było wyczerpanie formuły festiwalu sztuki ulicy. Drugim było zmęczenie materiału. W 2011 roku, w dniu imprezy, wylądowałem na szpitalnym łóżku pod kroplówką. Mój organizm nie wytrzymał ciężaru, jaki narzuciłem sobie wtedy na barki. Zawsze wychodziłem i nadal wychodzę z złożenia, że jeżeli coś robię, to daję z siebie wszystko. Wtedy poprzeczkę ustawiłem zbyt wysoko. Upadek był bolesny, ale lekcja, jaką dostałem, jak dziś się okazuje, była zbawienna. Odpuściłem „Ruszamy Miastem”, ale nie przestałem działać kreatywnie. Zaangażowałem się w kilka innych projektów, jednym z nich był Festiwal Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!”. Nieskromnie muszę wspomnieć, że dla „Czytaj!” zaprojektowałem znak graficzny, który dostał się na II Ogólnopolską Wystawę Znaków Graficznych (owzg.pl). Uznaję to za jeden z moich większych sukcesów zawodowych (na co dzień zajmuję się komunikacją wizualną i projektowaniem graficznym). Gdyby nie „Ruszamy Miastem”, możliwe, że nie miałbym tego powodu do dumy. Pewnie nie poznałbym też tylu wspaniałych ludzi i tak wielu kultur. Choć „Ruszamy Miastem” wycisnęło ze mnie sporo życia, to przy okazji też mi je uratowało.


Cezary Łopaciński jest dziś w wielu kręgach uznanym projektantem, który zawsze ma głowę pełną pomysłów. Kto wie, czy z czasem nie doczekamy reaktywacji projektu, pod hasłem „Ruszamy Miastem 2.0”.


Sylwia Góra


full-streetartowa_wspolnynaglowek.jpg