CGK 2/2020

Pobierz PDF

Gatunek przyszłości?

Opowiadanie przez lata było uważane przez niektórych za ćwiczenie, wprawkę przed napisaniem powieści. Często traktowano je jako coś mniej skomplikowanego, pewien wyrywek, który raczej nie może opisywać złożonej rzeczywistości. Do dzisiaj zdarza się, że na różnych kursach kreatywnego pisania młodzi adepci tej sztuki zaczynają od opowiadania, które ma się przerodzić w przyszłości w większą całość, być przyczynkiem do dłuższej historii. Jednak współcześnie zdajemy sobie doskonale sprawę z ego, że opowiadanie to całkiem osobny gatunek, który także ma swoich mistrzów.


Słynny zakład Hemingwaya o tym, że napisze opowiadanie dokładnie w sześciu słowach, znają chyba wszyscy. Powstało wtedy: „Na sprzedaż: dziecięce buciki, nigdy nienoszone”. I choć jest to raczej legenda, to pokazuje bardzo wyraźnie, że w zaledwie kilku słowach można zbudować nie tylko historię, ale przede wszystkim przekazać ogrom skomplikowanych emocji. W ostatnich latach na rynku wydawniczym pojawiło się tak wiele zbiorów opowiadań, że nikt już chyba nie traktuje tego gatunku po macoszemu. Choć zadebiutować nim nadal jest nieco trudniej niż opasłą powieścią, to jednak nie sposób zapomnieć o wielkich nazwiskach (jak choćby George Saunders czy David Foster Wallace), których tomy pojawiły się niedawno w polskim tłumaczeniu. Wydawnictwo W.A.B przypomniało, a dla niektórych odkryło, opowiadania nieco zapomnianej i niedocenianej Flannery O’Connor. Polscy twórcy również mają się czym pochwalić, żeby wymienić tylko „Florydę” Grzegorza Bogdała, „Świat dla ciebie zrobiłem” Zośki Papużanki, „Egzorcyzmy księdza Wojciecha” Krzysztofa Vargi, „Rejwach” Mikołaja Grynberga, „Uprawę roślin południowych metodą Miczurina” Weroniki Murek.


Częstochowscy pomysłodawcy Turnieju Jednego Opowiadania od dawna wiedzą o sile drzemiącej w krótszych formach prozatorskich. Od 2018 roku turniej odbywał się w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater”, był też częścią Festiwalu Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!” Jego formuła polega na zaproszeniu nieprofesjonalnych pisarzy do zaprezentowania swojej twórczości szerszej publiczności. Jedyny warunek – opowiadanie musi być odczytane na głos, a prezentacja autora nie może trwać dłużej niż pięć minut. Do tej pory turniej przyciągnął już kilkudziesięciu uczestników, a zwieńczeniem ich prezentacji jest drugi już tom pokonkursowy „Turniej Jednego Opowiadania. Antologia. Tom 2” pod redakcją Michała Wilka, wydany przez Ośrodek Promocji Kultury „Gaude Mater” i Koło Literackie Anafora.


W tym tomie znajdziemy trzynaście tekstów pióra sześciu autorów: Kuby Kacprzaka, Barbary Strzelbickiej, Emilii Ślimok, Marka Palutkiewicza, Pauliny Wysockiej-Morawiec oraz Sławomira Domańskiego. Czy coś łączy te opowiadania? Zasada pięciu minut. Przeczytanie każdego z tych tekstów nie powinno Wam zająć więcej czasu. Ale czasem warto go poświęcić, żeby opowiadanie przeczytać choć raz jeszcze. Ta turniejowa zasada dla jednych mogła być pomocna, innym sprawiała trudność. Niełatwo bowiem zawrzeć zamkniętą, poważną lub zabawną historię w tak restrykcyjnych ramach. Brawa dla autorów (i redaktora), że im się to udało. Nie chcę zdradzać fabuł czy pomysłów na opowiadania z tego tomu, ale warto wspomnieć o pewnych ogólnych tematach, które wydają się być dla autorów ważne. Jest to bez wątpienia kwestia odbierania przez nas czasu – w sposób zarówno subiektywny, jak i obiektywny (o ile taki istnieje), przywiązanie do zasad albo przeciwnie – ich łamanie oraz absurdy rzeczywistości, które często są naszą własną „zasługą”. Paulina Wysocka- Morawiec zastanawia się w „Skrzypcach” nad tym, jak to, co ludzkie splata się z tym, co nie-ludzkie, Kuba Kacprzak w opowiadaniu „Jak co dzień” przedstawia powolny, ale nieunikniony rozpad relacji między dwojgiem ludzi, Barbara Strzelbicka w „Uprzejmie donoszę” pokazuje, dokąd może zaprowadzić bezrefleksyjne przestrzeganie regulaminów, zasad i litery prawa, a Emila Ślimok w „Śnie” obrazuje skomplikowane przyciąganie i odpychanie się dwojga ludzi. Są opowiadania o poważnym czy wręcz nieco pesymistycznym wydźwięku, ale część autorów prezentuje sporą ironię wobec otaczającej rzeczywistości i współczesnego świata (a czasem też autoironię). Marek Palutkiewicz zaprasza nas na przykład do poznania bajki o królu Rupercie i jego doradcy Tezeuszu, która jest mocno alternatywna w stosunku do pięknych opowieści z happy endem, jakie większość z nas pamięta ze swojego dzieciństwa. Zamykające antologię opowiadania Sławomira Domańskiego są natomiast namysłem nad nieobecnością i trwaniem człowieka w świecie.


Opowiadania są coraz chętniej i częściej wydawane przez mniejsze i większe wydawnictwa. Wygląda na to, że ten gatunek może czekać naprawdę świetlana przyszłość. Dlatego trzymajmy kciuki za młodych, częstochowskich twórców – niech doskonalą warsztat i próbują sił nie tylko w kolejnych edycjach Turnieju Jednego Opowiadania, ale również w innych konkursach, które pozwolą rozwinąć im skrzydła.


Sylwia Góra