Pamiątkowe fotografie Bogdana Matusza, Jerzego Owczarka, Janusza Kały i Gotharda Kokotta
2/2021

Pobierz PDF

Odeszli do lepszego piłkarskiego świata

Na boisku i na ławce trenerskiej zawsze dawali z siebie wszystko. Byli prawdziwymi herosami sportowych aren, choć nie zawsze na pierwszym planie. Jak mało kto ukochali futbol, który stał się dla nich prawdziwym życiowym wyzwaniem. Niestety, Bogdana Matusza, Jerzego Owczarka, Janusza Kały i Gotharda Kokotta nigdy już nie zobaczymy na trybunach. Odeszli w ostatnich tygodniach, pozostawiając w smutku nie tylko swe rodziny, ale całe sportowe środowisko Częstochowy.


Bogdan Matusz przez lata związany był z częstochowskim Rakowem. Najpierw jako piłkarz występujący na pozycji obrońcy. Zadziorny, charakterny, walczący na murawie za dwóch. Po zakończeniu przygody zawodniczej skupił się na pracy szkoleniowej z grupami młodzieżowymi Rakowa. Działał też w zarządzie klubu, który także za jego sprawą przetrwał kryzys początku tego wieku, gdy poważne było zagrożenie upadkiem, zadłużonego wówczas po uszy Rakowa. Bogdan Matusz zmarł, przeżywszy 75 lat.


Jerzy Owczarek całym sobą był zawodnikiemi trenerem. Przypominał słynnego argentyńskiego piłkarza i trenera, maga futbolu, Helenio Herrerę – opowiadali o nim koledzy z trenerskiej ławki. – Jako szkoleniowiec przeżywał każdą akcję, każde zagranie, jak mało który z nas.


W rzeczy samej. Podczas spotkań swoich zespołów charakterystycznie wyginał się przy linii bocznej, jakby sam był konstruującym akcję zawodnikiem. Oprócz „trenerki” w wielu klubach z naszego regionu – m.in. w Błękitnych Aniołach (tego klubu był wychowankiem), Budowlanych Częstochowa, Orkanie Gnaszyn, Skrze Barbara, Victorii Częstochowa, Zniczu Kłobuck, Pogoni Blachownia, Gromie Cykarzew, Olimpii Huta Stara czy Unii Rędziny - mocno angażował się w działalność Częstochowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Organizował kursy trenerskie, spotkania najlepszych zawodników częstochowskiej ligi okręgowej i A-klasy, wyszukiwał talenty podczas turniejów młodzieżowych.


Jerzy Owczarek dochował się dwóch synów, siatkarzy częstochowskiego AZS-u. Starszy, Jacek był rozgrywającym, ale po większe sukcesy z akademikami sięgnął młodszy, Piotr - libero mistrzów kraju, uczestnik rozgrywek w europejskich pucharach.


Jerzy Owczarek odszedł w wieku 82 lat.


Janusz Kała dla sportu poświęcił dużą część swojego życia prywatnego. Młodzież ukochał miłością tak szlachetną, jaką tylko mógł ofiarować ojciec własnym dzieciom. Był szanowany nie tylko za swoją działalność szkoleniową, okazał się bowiem również świetnym pedagogiem, nauczycielem z krwi i kości. Może nawet współczesnym Januszem Korczakiem, niejednokrotnie dzielącym biedę częstochowskich zaułków z własnymi niedostatkami życia codziennego.


Absolwent Politechniki Częstochowskiej, jeszcze na przełomie lat 70. i 80. XX w. uczył grać młodzież w tenisa stołowego w częstochowskim Międzyszkolnym Klubie Sportowym Żak. Potem była już tylko piłka nożna i jego najwspanialsze dziecko, klub podwórkowy, a potem uczniowski Beniaminek. Zjeździł z nim cały kraj, choć ciągle bez własnego stałego boiska. Szczycił się tym, że w Beniaminku przygodę z piłką nożną rozpoczynał skrzydłowy Rakowa, Piotr Malinowski.


Dzieje swojego klubu spisywał niczym przedwojenny archiwista, z nadzwyczajną skrupulatnością. Zeszyt po zeszycie, kartka po kartce, tworzył dorobek nadzwyczajnego zjawiska w naszym lokalnym sporcie. Ze swą charakterystyczną torbą przypominał wędrowca, szukającego tego, co zwykło się określać radością życia. Nawet w trakcie choroby, gdy poruszał się o kulach, docierał na boisko, by cieszyć się grą swoich podopiecznych. Odszedł w wieku 70 lat.


Gothard Kokott był, obok Zbigniewa Dobosza, chyba najwspanialszym trenerem częstochowskiego Rakowa. Pochodził z Pyskowic. W tamtejszym klubie rozpoczynał przygodę z futbolem. Grał na pozycji bramkarza. Po odejściu z Pyskowic reprezentował barwy Piasta Gliwice i Oleśniczanki Oleśnica. W roku 1968 na stałe zakotwiczył w Częstochowie. Najpierw udzielał się na murawie jako zawodnik, potem trener, który w latach 1979-1998 wielokrotnie obejmował funkcję szkoleniowca pierwszego zespołu czerwono-niebieskich.


Wydawał się człowiekiem zdecydowanym, mocno trzymającym się swoich zasad. Tymczasem za tą fasadą krył się dobroduszny mężczyzna, rozkochany w futbolu. Mógł o nim rozmawiać godzinami. Koledzy, przyjaciele mówili do niego Janek i taką formę swojego imienia najbardziej akceptował.


W sezonie 1995/96 wywalczył z Rakowem 8. miejsce w rozgrywkach ekstraklasy, najwyższe w historii klubu spod Jasnej Góry. Sezon wcześniej dokonał niemal niemożliwego, ratując częstochowian przed spadkiem po złotym golu Krzysztofa Stępnia i zwycięstwie 1:0 nad Stomilem Olsztyn.


Szereg najważniejszych wydarzeń z życia klubu i zespołu umieszczał w swoich kronikach. Stały się one cennym źródłem wiedzy na temat dziejów Rakowa. Jako trener osiągał także sukcesy w piłce halowej. Z drużyną Clerexu Chorzów wywalczył nawet mistrzostwo kraju i awansował do fazy finałowej Ligi Mistrzów. Szkolił również piłkarzy Ruchu Radzionków oraz Zawiszy Bydgoszcz. Gothard Kokott miał 77 lat.


Andrzej Zaguła