Przykłady rękodzieła wyplatanego z ośrodka w Koziegłowach
4/2021

Pobierz PDF

ZAPOMNIANY OŚRODEK RĘKODZIEŁA

Muzeum Częstochowskie zaprasza w kwietniu na ekspozycję „Wióry, baźki i siódemki”, która podsumowuje duży badawczy projekt etnograficzny. W zależności od sytuacji pandemicznej w kraju, wystawę można zwiedzać albo na żywo albo w wersji wirtualnej.


Dział Etnografii Muzeum Częstochowskiego stara się kreatywnie wykorzystywać możliwości, które dają dotacje ministerialne i upowszechniać dzięki nim dziedzictwo kulturowe oraz zbiory, które od ponad stu lat są gromadzone przez instytucję. Pracownikom Działu zdarzyło się do tej pory mierzyć z zadaniami dotyczącymi konkursów sztuki ludowej, w ramach pozyskanych środków zorganizowano wystawę obwoźną, przeprowadzono konserwację kolekcji obrazów. Tym razem postanowiono zrealizować projekt badawczy. Dział Etnografii od dawna interesował się wytwórczością z wiórków osikowych, praktykowaną od ponad wieku w Koziegłowach. Twórczość ta ma walory unikatu i być może jest to ostatni moment, aby pokusić się o bliższe jej poznanie. Wyplatanie, choć tak wyjątkowe, nie doczekało się do tej pory szerszego opracowania. Należało to zmienić, mając na uwadze, że świadkowie największej popularności tej wytwórczości powoli odchodzą.


Historia wyplatania w Koziegłowach sięga końca XIX w., gdy wielu mieszkańców trudniło się pleceniem kapeluszy ze słomy żytniej. Po I wojnie światowej sięgnięto po wióry, początkowo topolowe i wierzbowe, jednak to osika okazała się najwdzięczniejszym materiałem. Zaczęto tworzyć, oprócz kapeluszy, grzebieniarki, pantofelki i dywany. Przez wiele lat produkcja miała charakter rodzinny – indywidualnie zapewniano sobie materiał, obrabiano go w warsztacie, pleciono w zaciszu domowym oraz sprzedawano na bazarach i jarmarkach. W 1964 r. chałupnicy z Koziegłów dołączyli do Spółdzielni Pracy Przemysłu Ludowego i Artystycznego „Zawada” w Zawadzie, dla której na dużą skalę wykonywali przede wszystkim kwiaty z wiórów osikowych – maki, róże, grochy. Rok później wzięły one udział w wystawie „Kwiaty dla Warszawy” i zyskały ogromną sławę. W latach 60.–80. XX w. ozdoby z Koziegłów ożywiały swoimi intensywnymi kolorami szare wnętrza mieszkalne. Koguty, pawie, kwiaty, barwne kompozycje ozdabiały ściany, wykorzystywane były podczas uroczystości państwowych, w scenografiach teatralnych, zdobiły półki i witryny sklepowe. Wykonane z wiórków osikowych nakrycie głowy pojawiło się również na okładce biblii mody, „Vogue’a”.


„Koziegłowy – zapomniany ośrodek twórczości rękodzielniczej” to projekt badawczo-ekspozycyjno-edukacyjny, dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pochodzących z Funduszu Promocji Kultury oraz środków Gminy Miasta Częstochowy. Pandemia koronawirusa odcisnęła na nim ogromne piętno, ponieważ wszelkie obostrzenia, wprowadzone w celu uniknięcia szerzenia się choroby, uderzały w kluczowe dla zadania kwestie. Niezwykle trudno było prowadzić w takich warunkach badania terenowe, gdyż seniorzy, najbardziej narażona na zabójcze działanie wirusa grupa społeczna, zostali niemalże odcięci od wszelkiej działalności zakładającej bezpośredni kontakt z drugą osobą. Strach i niepewność mocno ograniczały terenowe działania pracowników Muzeum, udało się jednak - w momencie najmniejszej aktywności wirusa, z zachowaniem wszelkich możliwych środków ostrożności - spotkać z osobami pamiętającymi interesujące badaczy czasy. Zgromadzony materiał audio-wideo posłużył do przygotowania wystawy „Wióry, baźki i siódemki”, która jest integralną częścią projektu. Na ekspozycji będą również zaprezentowane archiwalia pochodzące ze zbiorów prywatnych oraz niepublikowane do tej pory fotografie z zasobów Polskiej Agencji Prasowej. Uzupełniona ona zostanie barwnymi ozdobami z osiki, które pochodzą ze zborów Działu Etnografii Muzeum Częstochowskiego. Wystawie towarzyszyć będą bogato ilustrowany katalog oraz domino z ozdobami z wiórków osikowych. Latem planowane są trzy spotkania warsztatowe, podczas których zainteresowani zapoznają się z tradycyjnym wyplataniem z wiórków osikowych.


Miesiące badań, przeglądania artykułów, czytania książek, zgłębiania zakresu problematyki projektu – historii oraz współczesnego stanu wytwórczości z wiórów osikowych, a także próba przypomnienia i popularyzacji tego rękodzieła, doprowadziły do wniosku, że niespełna rok (szczególnie taki rok) na kompleksowe przyjrzenie się problemowi, to zdecydowanie zbyt krótki okres. W ciągu tak ograniczonego czasu ciężko o pełną i wyczerpującą analizę, diagnozę czy też szczegółowe opisanie. Pozostało sporo białych plam w historii ośrodka koziegłowskiego. Bardzo wiele jest jeszcze do odkrycia, opisania i zbadania, ale to, co się już udało, daje nadzieję, że kolejne drzwi zostaną odkryte i otwarte, a być może ci, którzy nie chcieli lub nie mogli wziąć udziału w projekcie, przekonają się, że warto badać i opisywać dziedzictwo.


Ewelina Mędrala-Młyńska