CGK 2/2020

Pobierz PDF

Big-bitowe przebudzenie

22 lutego, w Teatrze im. Adama Mickiewicza wystąpi Ania Rusowicz. Pierwsza dama współczesnego big-bitu przyjedzie, aby promować swój najnowszy album„Przebudzenie” i zabrać fanów w muzyczną podróż w czasie.


Rusowicz jest dzisiaj jedną z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych polskich wokalistek. Ma na koncie cztery statuetki Fryderyka i cztery albumy w stylu retro, z których dwie okryły się statusem „złotych” Jest kompozytorką, autorką tekstów, ale przede wszystkim osobą, która na nowo przywróciła klimat i muzykę lat 60. i 70. XX w. w Polsce. Koncerty Ani a także sesje i wywiady z jej udziałem zawsze charakteryzują się niebywałym stylem oraz smakiem.


Początek kariery Ani Rusowicz to współpraca z zespołem Dezire, z którym artystka zdobyła nominację do Fryderyków w kategorii „hip-hop/r&b” za album „Pięć Smaków”. Później poświęciła się studiowaniu psychologii, równolegle przygotowując własne kompozycje. Zaowocowało to powstaniem zespołu IKA który wokalistka stworzyła wspólnie z mężem, perkusistą Hubertem Gasiulem (znanym m. in. z zespołu Wilki). Rusowicz zaśpiewała także z zespołem Czarno-Czarni w ich przeboju „Kwiat nienawiści”. Kluczowy w jej karierze okazał się jednak rok 2011 i festiwal w Opolu, gdzie pojawiła się z recitalem poświęconym pamięci swojej, zmarłej dwadzieścia lat wcześniej mamy - Ady Rusowicz. Występ ten zachwycił opolską publiczność i otworzył Ani drzwi do prawdziwej popularności.


Pierwsza solowa płyta „Mój Big-Bit”, nad którą artystka pracowała przez kilka miesięcy, składa się z dwunastu piosenek. Sześć z nich pochodzi z repertuaru Ady Rusowicz, występującej z zespołem Niebiesko-Czarni. Pozostałe sześć utworów to autorskie dzieło Ani – dzieło którym udowodniła, że doskonale czuje ten styl.


„Przebudzenie” to najnowsza, długo wyczekiwana płyta Ani Rusowicz. Tym razem artystka wyprodukowała swój album sama. Zainspirowana podróżami m.in do Nowego Orleanu, nagrała muzykę z zespołem na tzw. „setkę” i przy użyciu taśmy. Wokalistka zaprosiła do współpracy również sekcję dętą, która nadała wydawnictwu klimat bluesowo-funkowo-rockandrollowy, w niektórych momentach przypominający wręcz utwory Jamesa Browna czy Otisa Reddinga. Jak zawsze u Rusowicz jest to sentymentalna
podróż do lat 60. i 70. XX w. oraz opowieść o życiu człowieka wychodzącego naprzeciw drugiemu człowiekowi i żyjącego zgodnie z naturą.


Zdecydowanie warto pojawić się w częstochowskim teatrze i osobiście przeżyć tę bigbitowo-rockowo-funkową eskapadę.