Zdjęcia z filmów "Psy 2", "Szamanka" i "Potop"
7/2021

Pobierz PDF

MIASTO JAKO PLAN FILMOWY

Częstochowa wielokrotnie pojawiała się na ekranach kinowych. W bardzo różnych okresach i kontekstach. Czasami można ją było rozpoznać na pierwszy rzut oka, innym razem była skutecznie zakamuflowana. Występowała pod własnym imieniem lub wcielała się w zupełnie odmienne przestrzenie. Zapraszamy na ekspresowy przegląd wybranych filmów, które kręcone były w naszym mieście. Zachęcamy do wycieczki po Częstochowie odmienionej magią kina.


Jasna Góra jest najbardziej rozpoznawalnym miejscem w naszym mieście, nie powinno więc dziwić, że to właśnie ona jest też największym magnesem dla filmowców. W tym kontekście nie można rozpocząć naszego przeglądu inaczej, niż od „Potopu” (1974 r.) Jerzego Hoffmana - dzieła ikonicznego nie tylko dla polskiego kina, ale również dla Częstochowy jako planu filmowego. To było wielkie wydarzenie – w mieście pojawiła się ekipa przenosząca na ekran niezwykle ważną dla wielu Polaków prozę Henryka Sienkiewicza. Każdy chciał to zobaczyć na własne oczy, a może nawet wziąć w tym udział. Filmowa wersja siedemnastowiecznej Obrony Częstochowy wymagała setek statystów. Ludzie masowo brali więc urlopy, urywali się ze szkół i uczelni, byle tylko móc pojawić się na planie. Każdy marzył, że uda mu się tam spotkać Daniela Olbrychskiego i inne gwiazdy. Hoffman ze swoją ekipą wychodził zresztą naprzeciw temu zaangażowaniu częstochowian, spotykając się z nimi na dyskusjach w klubach i świetlicach. Pamięć o tym wydarzeniu nadal żyje w naszym mieście – powraca ono regularnie we wspomnieniach, artykułach prasowych, a pamiątki z planu przechowuje Liceum im. Henryka Sienkiewicza. Udało się nawet odnaleźć amatorski film Feliksa Krajewskiego, który własną kamerą dokumentował pracę na planie „Potopu”.


Oczywiście częstochowski klasztor pojawiał się w kinie już wcześniej. Kręcono tu chociażby sceny do jednego z najbardziej kasowych polskich filmów okresu międzywojennego „Pod Twoją obronę” (1933 r.) Józefa Lejtesa . Ten czarno-biały klasyk opowiada historię pilota i konstruktora, Jana Polaskiego, który ulega wypadkowi lotniczemu i traci władzę w nogach. Na duchu stara się go podtrzymać jego ukochana Maryla (w parę zakochanych wcielili się gwiazdorzy przedwojennego kina, Adam Brodzisz i Maria Bogda, którzy w życiu prywatnym też byli parą). Namawia go na pielgrzymkę na Jasną Górę. Tam Polaski zostaje uzdrowiony. Finałowe sceny filmu to nie tylko melodramatyczny happy end, ale również szansa, by zobaczyć, jak wyglądał ruch pątniczy w latach 30. XX w. Ciekawie będzie zestawić ten obraz z filmem „Wszystko będzie dobrze” (2007 r.) Tomasza Wiszniewskiego. Tutaj cud wyprosić chce dwunastoletni Paweł, którego mama umiera na raka. W jej intencji chłopiec postanawia przebiec z rodzinnego, nadmorskiego miasteczka do Częstochowy. W drodze towarzyszy mu jego nauczyciel wychowania fizycznego (w tej roli fenomenalny Robert Więckiewicz), borykający się z problemem alkoholowym. Jedna z ostatnich scen rozgrywa się w naszym mieście i jest to już zupełnie inna od przedwojennej sceneria. Zmieniła się Częstochowa, Jasna Góra, zmienili się sami pielgrzymi - a widzowie tego filmu nie mogą liczyć na klasyczne dobre zakończenie, w duchu przedwojennego kina.


Swego czasu sporo zamieszania zrobiła też w naszym mieście ekipa „Idealnego faceta dla mojej dziewczyny” (2009 r.) . Na potrzebę jednego z wątków tego filmu (w reżyserii Tomasza Koneckiego i na podstawie scenariusza Andrzeja Saramowicza) kręcono w III Alei scenę przejścia pielgrzymki przez główną arterię miasta. Całość miała trochę wyolbrzymiony, nieco surrealistyczny wydźwięk - w scenie brali udział: młoda kobieta w bieli i na szczudłach, ksiądz, statyści-pielgrzymi z plakietkami i chustami z napisem „Radio Zawsze Dziewica” - co w niektórych, bardziej konserwatywnych środowiskach, wywołało sporo niepokoju i sprzeciw.


Od pewnego czasu filmowcy w Polsce lubią poruszać tematy dotyczące zaangażowania Kościoła Katolickiego w ruch opozycyjny w czasach PRL i - z oczywistych względów - niektóre z tych obrazów były kręcone również w Częstochowie. Idealnym przykładem jest „Popiełuszko. Wolność jest w nas” (2009 r.) Rafała Wieczyńskiego . Bardzo ważnym momentem tego filmu, opowiadającego o kapłanie Solidarności, są sceny kręcone z udziałem kilkutysięcznego tłumu pielgrzymów, zgromadzonego na jasnogórskim placu. Z kolei na premierę i szeroką dystrybucję czeka jeszcze film „Klecha” (2021 r.) Jacka Gwizdały. Przedstawia on historię księdza Romana Kotlarza – w tę postać wcielił się Mirosław Baka - który działał w Radomiu jako duszpasterz i w czerwcu 1976 r. wspierał protestujących robotników. Był z tego powodu represjonowany i w sierpniu 1976 r. zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach W Częstochowie kręcone były sceny pielgrzymkowe, ponieważ Ksiądz Kotlarz wielokrotnie prowadził pątników na Jasną Górę.


Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że pielgrzymki i Jasna Góra to nie jedyne elementy o filmowym potencjale w naszym mieście. Kręcili u nas reżyserzy z najwyższej półki i często kierowali kamerę w nieoczywiste miejsca. Częstochowską hutę jako plan filmowy wybrał Andrzej Żuławski, gdy w 1996 r. kręcił „Szamankę” . Film wywołał olbrzymi skandal, bo Żuławski po raz kolejny w odważny sposób zdecydował się opowiadać o ludzkiej seksualności, tym razem nawiązując przede wszystkim do ezoterycznych, wschodnich sposobów myślenia o seksie. Polscy krytycy nie zostawili na „Szamance” suchej nitki (za granicą przyjęcie było zdecydowanie cieplejsze), a plotki o demonicznym konflikcie na planie, między reżyserem i aktorami, krążyły jeszcze przez długie lata. Również w Hucie Częstochowa nagrywana była jedna scena z kultowych „Psów 2: Ostatnia Krew” (1994 r.) Władysława Pasikowskiego . To tutaj po wyjściu z więzienia znalazł pracę Franz Maurer (w tej roli oczywiście Bogusław Linda, który grał również w „Szamance”), tuż przed tym, jak znów trafił do gangsterskiego światka.


Okolice częstochowskiego Starego Miasta posłużyły z kolei jak jeden z planów filmowych dla „Wspomnienia lata” (2016 r.) Adama Guzińskiego . Obraz ten może nie okazał się kinowym superhitem, ale szybko znalazł grono wiernych fanów. Jest coś uwodzącego w tej leniwej, parnej narracji o dojrzewaniu, końcu dzieciństwa i kryzysie w rodzinie. Podczas seansów w częstochowskim OKF-ie publiczność „Wspomnienia lata” entuzjastycznie reagowała, gdy na ekranie pojawiały się okolice ulic Garncarskiej, Małej czy Krakowskiej – grały one co prawda zupełnie inne miejsca, ale dla widowni z naszego miasta były w pełni rozpoznawalne. Swoje pięć minut na wielkim ekranie miał też stadion Arena Częstochowa, pojawiający się w filmie „Żużel” (2020 r.) Doroty Kędzierzawskiej. To w sumie wydaje się zupełnie zrozumiałe, bo trudno wyobrazić sobie współczesną opowieść o czarnym sporcie, która w jakiś sposób nie zahaczałaby o nasze miasto.


Oczywiście nie sposób wymienić wszystkich filmów, które przenosiły Częstochowę na wielki ekran. Szczególnie, jeśli dodać do tego te kręcone w bezpośredniej okolicy (Jura Krakowsko-Częstochowska jest bardzo popularnym planem filmowym), to lista ta robi się naprawdę spora. Na koniec wreszcie nie można pominąć Łukasza Wylężałka, który - jako reżyser stąd - doskonale zna Częstochowę. Wplótł ją do swojego „Darmozjada Polskiego” (1998 r.) . Ta niezwykła filmowa opowieść ma wiele lokalnych smaczków: częstochowskich aktorów (zagrali m.in. Adam Hutyra, Andrzej Iwiński, Michał Kula, Waldemar Cudzik, Agnieszka Łopacka), częstochowską muzykę (tworzyli ją m.in. Antoni Gralak, Mateusz Pospieszalski, Arkadiusz Skolik) i częstochowskie lokacje (na ekranie Areszt Śledczy, Miejski Dom Kultury, piekarnia „Anna” z ulicy Ogrodowej i lotnisko Rudniki). Przede wszystkim jednak „Darmozjad Polski” ma status filmu kultowego i w pełni na to zasługuje. Prowokuje do kinowej kontemplacji, marzeń i rozmyślań. Jednym słowem - to lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników kina autorskiego, nie tylko tych z naszego miasta.


af

full-GRAFIKA_NA_KONIEClipiec.jpg