Plakaty filmów: "?Atak Paniki?, ?W lesie dziś nie zaśnie nikt?, ?Jestem mordercą?, ?Cicha noc?, ?Obiekt? i  ?Łotr 1: Gwiezdne wojny ? Historie? oraz zdjęcia aktorów: Marii Kani,i Cezarego Stoleckiego, Karoliny Staniec, Magdaleny Żak, Jakuba Stoleckiego i Martyny Kowalik
7/2021

Pobierz PDF

Co oglądać?

Tytułowe pytanie prześladuje nas zaskakująco często. W kulturze nadmiaru trudno jest wyłowić to, co naprawdę warte uwagi. Żeby ułatwić wybór seansu w wolny wieczór, mamy dla Was sześć filmowych propozycji. Są one łatwo dostępne na serwisach streamingowych albo VOD. Przede wszystkim jednak rekomendowane filmy były współtworzone przez młode artystki i artystów związanych z naszym miastem. To nazwiska, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę. Kariery tych osób zaczynają przyspieszać i jest szansa, że to właśnie one już niedługo będą decydować o obliczu filmowej Częstochowy.


„Atak Paniki” i Maria Kania


Maria Kania jest absolwentką częstochowskiego II LO im. R. Traugutta i Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie. Doskonale czuje się zarówno na deskach teatralnych (na co dzień pracuje we Wrocławskim Teatrze Współczesnym), jak i na planie filmowym (debiutowała w „Kamieniach na Szaniec” w reż. Roberta Glińskiego). W jej aktorskim dorobku „Atak Paniki” nie jest co prawda obrazem najnowszym, ale z kilku powodów zasługuje na uwagę. Po pierwsze, był to reżyserski debiut Pawła Maślony, z którym wiązane się olbrzymie nadzieje w świecie polskiego kina. Po drugie, ten film to fantastycznie upleciona, mozaikowa opowieść o ludzkiej kondycji, lęku i poczuciu opresji - co ważne, podana w lekkiej i niebanalnej formie. Doskonale balansująca na granicy gatunków, unikająca przy tym popadania w patos czy banał. Jest śmiesznie i niegłupio. Po trzecie wreszcie - „Atak Paniki” to prawdziwa aktorska uczta w wykonaniu m.in. Magdaleny Popławskiej, Grzegorza Damięckiego, Julii Wyszyńskiej, Artura Żmijewskiego. W takim zespole doskonale sprawdziła się również Maria Kania. Choć występuje na dalszym planie - wciela się w Kasię, przyjaciółkę postaci granej przez Aleksandrę Pisulę - to zdecydowanie daje się zauważyć. Jeśli jednak komuś po seansie „Ataku Paniki” mało będzie na ekranie tej pochodzącej z Częstochowy aktorki, niech koniecznie obejrzy sensacyjno-kryminalne „Sługi wojny”. Tutaj Maria gra już pierwsze skrzypce


„W lesie dziś nie zaśnie nikt” i Cezary Stolecki


Wspomniany wyżej „Atak Paniki” miał jeszcze jeden ważny częstochowski akcent. Za zdjęcia odpowiadał tam Cezary Stolecki, absolwent częstochowskiego II LO im. R. Traugutta oraz Szkoły Filmowej im.
Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach. Operator, który mimo że jest właściwie dopiero na początku swojej przygody z filmem, to jest już rozpoznawalny, rozchwytywany i doceniany. Ostatnio został nagrodzony na Międzynarodowym Festiwalu Filmu i Muzyki Küstendorf, za zdjęcia w krótkometrażowym filmie ,,Home Sweet Home” w reżyserii Agaty Puszcz. Cezary był również operatorem w filmie Bartosza M. Kowalskiego „W lesie dziś nie zaśnie nikt”, który nie dość, że jest horrorem – czyli zjawiskiem bardzo rzadkim w polskiej filmografii - to na dodatek slasher’em. Krwawą opowieścią o tajemniczym mordercy, zabijającym nastolatków w lesie. Klasyka pulpowych opowieści i właściwie terra incognita w naszym kinie – a przy tym spore wyzwanie dla operatora kamery. Film „W lesie dziś nie zaśnie nikt”, który na skutek pandemii zamiast w kinie miał premierę na Netflixie, wśród widzów budził skrajne odczucia. Część z nich pokochała go od pierwszych ujęć, inni odbili się od niego w sposób absolutny. Stało się tak zapewne dlatego, że film Kowalskiego w specyficzny sposób bawi się schematami slasher’a – trochę jest na serio, ale jest też doza gatunkowej autoironii. Trzeba zobaczyć ten obraz i osobiście przekonać się, czy taka filmowa konwencja do nas przemawia. A jeśli komuś się spodoba, to na tym samym serwisie niech obejrzy „Wszyscy moi przyjaciele nie żyją” w reżyserii Jana Belcla. To kolejna filmowa przygoda na styku horroru i czarnej komedii, do której swoją operatorską cegiełkę dorzucił Cezary Stolecki. Polskiego kina gatunkowego nigdy dość!


„Jestem mordercą” i Karolina Staniec


Karolinę Staniec widzowie mogą znać z takich seriali, jak „Aż po sufit”, „Sama słodycz”, „Przyjaciółki”, „Bodo” czy „Bez skrupułów”. Na wielkim ekranie absolwentka częstochowskiego Społecznego LO STO im. Z. Herberta i wrocławskiej Państwowej Szkoły Teatralnej debiutowała w głośnym „Mieście 44” w reżyserii Jana Komasy. Grała tam Beatę, żonę porucznika Kobry, w którego wcielił się Tomasz Schuchardt. W naszych polecajkach chcieliśmy jednak zwrócić uwagę na inny film z jej udziałem, czyli „Jestem mordercą” w reżyserii Macieja Pieprzycy. To z jednej strony mroczny kryminał, oparty na prawdziwej historii śledztwa związanego z działalnością „wampira z Zagłębia”, z drugiej zaś - opowieść o uwikłaniu w system, o tym, jak człowiek z ideami i zasadami krok po kroku zaczyna coraz bardziej zapadać się w bagnie układów, zależności, chorych ambicji i słabości. I nie wiadomo kiedy milicyjny thriller zmienia się w swoisty moralitet. „Jestem mordercą” to też podróż w czasie do PRL-u lat 70. Świata, który dziś może się nam wydawać bardzo odległy i obcy, a przy tym reguły społeczne nim rządzące wybrzmiewają bardzo znajomo. Karolina Staniec wciela się w tym filmie we fryzjerkę Ankę, kochankę głównego, prowadzącego śledztwo bohatera. I wygląda na to, że pochodząca z Częstochowy aktorka zasmakowała w estetyce thrillera, bowiem kolejny film z jej udziałem, „Solid Gold” w reżyserii Jacka Bromskiego, również przynależy do tego gatunku.

Cicha noc” i Magdalena Żak


Domalewskiego nie trzeba nikomu szczególnie polecać, bowiem cztery lata temu szturmem zdobył on nasze sale kinowe i Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Nie sposób jednak pominąć go w tym zestawieniu. W końcu swój udział w jego tworzeniu miała młoda, pochodząca z Częstochowy aktorka, Magdalena Żak - grała Gośkę, siostrę głównego bohatera, w którego wcielał się Dawid Ogrodnik. Jeśli dodać do tego innych jej partnerów z planu: Arkadiusza Jakubika, Tomasza Ziętka, Agnieszkę Suchorę, nie ma wątpliwości, że miała przyjemność grać z prawdziwą aktorską ekstraklasą.
„Cicha nocy” to szczera opowieść o rodzinie, która za świątecznymi i codziennymi rytuałami skrywa rozkład relacji międzyludzkich. To film o kryzysie ojcostwa i męskości, uwikłanych w powtarzającej się co pokolenie emigracji zarobkowej. W końcu jest to też historia o polskiej prowincji, na którą z jednej strony Domalewski patrzy bardzo krytycznie, a z drugiej - z zaskakująca czułością. I zdecydowanie, jeśli ktoś nie widział jeszcze „Cichej nocy”, powinien to jak najszybciej nadrobić. Magdalena Żak ma szczęście do filmów, które na różne sposoby krążą ostatnimi laty wokół tematu męskości, zagrała bowiem również epizody w „Najlepszym” w reżyserii Łukasza Palkowskiego oraz „Powidokach” - ostatnim filmie wyreżyserowanym przez Andrzeja Wajdę. Jeśli chodzi o mały ekran, to po przygodzie m.in. z serialem „Mąż czy nie mąż”, Magdalena ostatnio na dłużej zadomowiła się w serialach „Barwy szczęścia” i „Znaki”


Obiekt” i Jakub Stolecki


„Obiekt” to krótkometrażowy film dokumentalny Pauliny Skibniewskiej, który dziś najłatwiej obejrzeć na portalu Ninateka. To artystyczny zapis akcji poszukiwawczej, rozgrywającej się na skutym lodem mazurskim jeziorze i w jego głębi. Kamera z wielką uwagą śledzi zarówno ekipę ratunkową, nurka pracującego w mroźnej wodzie, jak i wyglądających szczęśliwego finału ludzi na brzegu. Film jest laureatem wielu nagród, m.in. Jury Sundance Film Festival doceniło go za „niezwykłą umiejętność opowiedzenia historii za pomocą zdjęć, ukazujących piękno, ciemność i niepewność w nietradycyjny sposób”. I właśnie za zdjęcia odpowiadał tu absolwent VIII Samorządowego LO w Częstochowie oraz Łódzkiej Szkoły Filmowej - Jakub Stolecki. „Obiekt” zdecydowanie warto zobaczyć, choćby po to, aby przekonać się, że kino ma zdecydowanie więcej do zaoferowania, niż tylko klasyczne opowiadanie fabuł. Że ma wiele języków, a ten na styku dokumentu i ekranowej impresji potrafi autentycznie przejąć i hipnotyzować. Sam Jakub w swojej pracy nie ogranicza się oczywiście tylko do krótkiego metrażu - stał za kamerą na planach wielu seriali, współpracował także z Piotrem Gołębiowskim przy „Adwokacie” oraz Pawłem Czarzastym i Krzysztofem Zbierankiem przy „Raz, jeszcze raz”. 9 lipca br. w kinach pojawi się nowy film z jego zdjęciami - historyczno-wojenna opowieść „Cudak” w reżyserii Anny Kazejak.


„Łotr 1: Gwiezdne wojny – Historie” (wersja z dubbingiem) i Martyna Kowalik


Obecność w tym zestawieniu filmu ze świata kultowych „Gwiezdnych Wojen” może zaskakiwać. Rzecz w tym, że jeśli ktoś wybrał się na wersję „Łotra 1” z polskim dubbingiem, usłyszał tam pochodzącą z Częstochowy aktorkę Martynę Kowalik, która podkładała głos pod Lyrę Erso, matkę głównej bohaterki. Kowalik jest zawodowo związana z Teatrem Dramatycznym w Warszawie, ale dała się również zobaczyć w kilku serialach (np. „Klanie”, „Barwach Szczęścia”, „Na dobre i na złe”), a od pewnego czasu konsekwentnie rozwija swój dorobek dubbingowy. Można ją było usłyszeć w filmach („Był sobie pies 2”, Syn boży”), animacjach („Flintstonowie: Wielkie łubu-dubu”, „Kuromukuro”), młodzieżowych serialach („Szkoła rocka”, „Luźne lejce”), a nawet grach komputerowych („Cyberpunk 2077”, „Star Wars: Battlefront II”). Kibicujemy, żeby tych dubbingowych wyzwań było coraz więcej, bo to fantastyczny kontrapunkt dla teatralnej kariery. A sam „Łotr 1” jest dla wielu fanów serii ulubioną częścią komicznej sagi, poza oryginalną trylogią. To osobna historia, która opowiada o grupie kosmicznych rebeliantów zjednoczonych w misji polegającej na kradzieży planów imperialnej Gwiazdy Śmierci. Mamy więc sporo kosmiczno-wojennego kina akcji oraz trochę klasycznego heist movie. Przede wszystkim jednak całość nakręcona jest w klimacie Kina Nowej Przygody, dzięki czemu na ekranie zdecydowanie czuć ducha starych „Gwiezdnych Wojen”.


af