Logo miesięcznika CGK

SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Okładki książek: ?To nie moja wina?, ?Czynności wyjaśniające?, ?Za nami wszystkimi?, ?Fragmenty. Opowieści o dziewczynkach i kobietach?, ?Dźbowieść.
My w sPRLowanej codzienności?, ?Maski pośmiertne?
8/2021

Pobierz PDF

Półka z nowościami

Co piszą częstochowscy autorzy? Od kilku lat szperając po półkach z nowościami wydawniczymi, można odnieść wrażenie, że piszą przede wszystkim kryminały. Dlatego nikogo zapewne już nie zaskakuje, że większość tegorocznych propozycji autorstwa pisarzy z naszego miasta wpisuje się właśnie w ten gatunek. Zapraszamy zatem na krótki przegląd częstochowskich książek z 2021 r., by przekonać się, jakie mordercze zagadki na nas czekają i komu udało się przebić z odmienną gatunkowo propozycją.


Sebastian Sadlej, „To nie moja wina”


To najświeższa premiera w tym zestawieniu, bo debiutancka książka Sebastiana Sadleja pojawiła się na rynku dopiero pod koniec lipca. Jej scenerią są Bieszczady, piękne i mroczne zarazem, skrywające niejedną tajemnicę. Sadlej wrzuca czytelnika w sam środek rodzinnego dramatu, na dodatek pisanego na bardzo wysokich, wręcz mitologicznych nutach: podejrzenie ojcobójstwa, rywalizacja braci są klasycznymi motywami, ale nadal bardzo nośnymi. Jest to też pomysł autora, by trochę przełamać gatunkową sztampę policyjnych śledztw i figury zgorzkniałego, walczącego z nałogami detektywa. Nieoczywistym bohaterem książki są też same Bieszczady, których specyficzny klimat narzuca rytm całej opowieści. Czuć tu autentyczną miłość autora do tych dzikich gór, a że Sadlej uczynił je tłem dla wielu sekretów i dramatów ciężkiego kalibru, to tylko większa frajda dla czytelników. Idealna na koniec lata.


Katarzyna Zwolska-Płusa,„Fragmenty. Opowieści o dziewczynkach i kobietach”


Katarzyna Zwolska-Płusa literacko dała się poznać wcześniej przede wszystkim jako poetka, natomiast zbiór „Fragmenty. Opowieści o dziewczynkach i kobietach” to jej debiut prozatorski. Na dodatek bardzo odległy od estetyki kryminału, czy innej literatury gatunkowej. To książka skupiona na kobietach i kobiecości. Autorka nie próbuje jednak budować żadnej „Wielkiej Narracji” o płci, zamiast tego rozbija tę opowieść i przedstawia ją w sposób fragmentaryczny. Bohaterki Zwolskiej-Płusy bardzo wiele różni i ta odrębność ma tutaj zwoje znaczenie i wagę. Z drugiej jednak strony można odnieść wrażenie, że w pewnym sensie wszystkie one śpiewają w jednym chórze, idealnie współbrzmiąc. To proza intymna i osobista, a przy tym odważna, bo Zwolska-Płusa nie ucieka od tematów codziennego tabu. Często próbuje zdrapać strupy, żeby unaocznić wszelkie brudy, zarazki i zagrożenia czające się pod skórą.


Sebastian Bachniak, „Czynności wyjaśniające”


Kolejny debiut i kolejny kryminał. Tym razem wyrwany z trzewi prawdziwego komisariatu, ponieważ autor Sebastian Bachniak jest czynnym zawodowo częstochowskim policjantem. Dzięki temu stworzona przez niego historia technika kryminalnego, uwikłanego w śledztwo związane z tragicznym wypadkiem samochodowym, z pewnością zyskuje na autentyczności. Na szczęście jednak nie zmienia się w dokumentalny opis żmudnych, codziennych obowiązków stróża prawa. Bachniak bawi się schematami w ramach gatunku, przeplatając kryminalną intrygę obyczajową opowieścią o ojcostwie. Bohater „Czynności wyjaśniających” jest samotnym ojcem dwójki dzieci, co komplikuje zarówno życie zawodowe, jak i prywatne. Mieszając te dwa wątki, częstochowski autor zdołał utrzymać ciągłe napięcie i podbijać zainteresowanie czytelników. Miłośnicy rozbudowanych konstrukcji kryminalnych z zaskakującym zakończeniem powinni być usatysfakcjonowani.


Olga Ptak, „Dźbowieść. My w sPRLowanej codzienności”


Dla Olgi Ptak - dziennikarki, scenarzystki, redaktorki, krytyczki i edukatorki teatralnej, wykładowczyni na Uniwersytecie Opolskim – Dźbów to dzielnica magiczna. To tutaj spędziła ważną część swojego dzieciństwa, tutaj też odbierała podstawowe nauki o świecie i życiu. Książka „Dźbowieść. My w sPRLowanej codzienności” to jej wspomnienia, z których wyłania się obraz proletariackiej społeczności czasu PRL - przeniesionej ze wsi do miast, pełnej sprzeczności i wykluczających się przekonań, uczestniczącej w religijnych obrzędach, ale wdzięcznych władzy ludowej, usiłującej pogodzić w sobie światy, których pogodzić się nie da. Społeczności fałszującej wspomnienia, ubarwiającej szarą rzeczywistość, próbującej zachować to, co czyni życie znośnym – międzyludzką życzliwość, zaufanie i wiarę w to, że bycie częścią wspólnoty chroni nas przez nieokreślonym złem, z którym w pojedynkę nie dalibyśmy sobie rady.


Marcin Dudziński, „Za nami wszystkimi”


Tą powieścią pochodzący z Częstochowy pisarz Marcin Dudziński kończy swoją kryminalno- -sensacyjną trylogię „Profanum” (pierwszym tomem było „Przeciwko bratu”, drugim - „Z moich kości). Akcja rozgrywa się w naszym mieście i zbudowana jest wokół konfliktu braci Walterów, zajmujących prominentne stanowiska – jeden jest biskupem, drugi komendantem policji. Na etapie trzeciego tomu obaj wydają się być życiowo roztrzaskani i w prawdziwych tarapatach. Dodatkowo w mieście znów szaleje seryjny morderca. I ponownie akcja pędzi, napięcie faluje, a Dudzińskiemu udaje się sprawnie połączyć ze sobą różne wątki z poprzednich części. Fabularnym motywem przewodnim wydaje się być pokuta i oczyszczenie, ale ponieważ nikt tu nie jest bez skazy, to sytuacja przed finałem jeszcze kilkakrotnie zdąży się skomplikować. „Za nami wszystkimi” udanie wieńczy tę opowieść o ludzkiej chciwości i przejawiającej się w różnych formach zachłanności.


Anna Rozenberg, „Maski pośmiertne”


Trzeci w naszym zestawieniu kryminalny debiut. Tym razem autorstwa pochodzącej z Częstochowy redaktorki i ekonomistki Anny Rozenberg, która na co dzień mieszka w Wielkiej Brytanii. I to właśnie za Kanałem La Manche rozgrywa się fabuła „Masek pośmiertnych”. Gęsta atmosfera małego angielskiego miasteczka, detektyw, który trafia tu w trudnym życiowym monecie i zbrodnia. Wszystko to brzmi klasycznie, w dobrym znaczeniu tego określenia. Akcja powieści jest zaskakująco spokojna i nieśpieszna, ale fantastycznie pasuje to do scenerii brytyjskiej prowincji. Wszystko jest zamglone, wilgotne i mroczne. W takich miejscach przeszłość odgrywa tak samo ważną rolę, jak teraźniejszość. Nie każdy jednak chce się ze swoją przeszłością mierzyć. Smaczkiem powieści są polskie wątki, świetnie wkomponowane w całość. „Maski pośmiertne” wydają się być początkiem dłuższej serii, zatem na kontynuację z pewnością będą czekać wszyscy czytelnicy, którzy polubią inspektora Redferna.


af


full-literacka_czestochowa.jpg