Fotografie z klubów: Utopia, Rura i Zero
9/2021

Pobierz PDF

KONCERTOWE MIEJSCÓWKI

Nikt nie zliczy miejsc w Częstochowie, gdzie rozbrzmiewał rock. My zapraszamy na krótki spacer po klubach, w których działo się to najgłośniej w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Powspominajmy razem najlepsze koncerty i kultowe miejscówki.


Pub Utopia, ul Jasnogórska 13 (2002-2007)


Wspominając częstochowskie rockowe kluby z początku XXI w., koniecznie trzeba zacząć od Utopii. To nie był zwykły klub muzyczny, knajpa czy przestrzeń koncertowa. Przez prawie pięć lat swojej działalności Utopia była swoistym lokalnym centrum sterowania wszechświata. Stanowiła miejsce, w którym po prostu trzeba było bywać, pokazywać się. Tutaj spotykały się przeróżne artystyczne i kreatywne środowiska. Dyskutowano i wspólnie się bawiono. Nad wszystkim czuwał na wpół właściciel, na wpół szaman-animator, Mariusz Borowik. Podziemna sala koncertowa Utopii była kameralna i duszna - ale wiele z występów, które się w niej odbyły, stało się wręcz legendarnymi, do dziś powracającymi we wspomnieniach zarówno publiczności, jak i artystów. Występowała tu czołówka ówczesnej rockowej alternatywy: Pogodno, Cool Kids of Death, Pustki, Negatyw, Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach, Mitch&Mitch, Dick4Dick, The Car is on Fire.


Grali też ci wielcy i uznani, tacy jak: Lech Janerka, T.Love Alternative, Apteka, Homo Twist, Coma. W sumie zebrało się tych koncertów ponad 400, a gdy dodać do tego wszystkie odbywające się w Utopii poetyckie slamy, spektakle, czytania dramatów, nie ma wątpliwości, że było to jedno z najważniejszych miejsc nie tylko dla rocka, ale dla całej miejskiej kultury. Ze względu na unikalną aurę muzycy lubili tu wracać i koncertować, mimo kameralnych i undergroundowych warunków. Po zamknięciu Utopii, w tym samym miejscu próbowały swoich sił inne kluby: Dzikie Wino, Pulp, Bada Bing, Muzyczna Meta (ta ostatnia trwa do dziś i również ma swoje zasługi dla rocka w mieście), ale żadnemu z nich nie udało się osiągnąć tak legendarnego statusu.


Klub/ Galeria Teatr From Poland, al. NMP 2 (2007-2020)


W Częstochowie TFP można przede wszystkim kojarzyć ze środowiskiem teatralnym. Jego pierwsza siedziba na Rynku Wieluńskim (gdzie działał od 2005 r.) była nakierowana głównie na działania parateatralne, plastyczne, filmowe, literackie. Gdy jednak doszło do przeprowadzki w bezpośrednie sąsiedztwo placu Daszyńskiego – do lokalu, który kiedyś zajmował jazzowy Paradoks - klub zaczął dysponować sceną z prawdziwego zdarzenia. Ów potencjał potrafili dobrze wykorzystać opiekunowie tego miejsca, Anita Grobelak i Wojtek Kowalski (z czasem Wojtek w pojedynkę) i jakoś tak się składało, że rock rozbrzmiewał tu wyjątkowo często. Acid Drinkers, Tides From Nebula, T.Love, Nocny Kochanek, Closterkeller, Lipali, The Analogs, KAT, Lao Che, Luxtorpeda - większość z tych zespołów grywała w TFP regularnie, a pełna lista muzycznych gości klubu z pewnością przerasta objętościowo format tego tekstu. Warto jednak zaznaczyć, że Teatr From Poland zawsze miał słabość do mocnego uderzenia i był taki okres, że gdy ktoś przyjeżdżał do Częstochowy, by grać metal, koncertował właśnie tutaj. Przede wszystkim jednak olbrzymią zasługą TFP była promocja młodych lokalnych zespołów rockowych. Wytworzyła się tu naturalna przestrzeń do debiutowania na scenie, a cykliczne imprezy, takie jak Debiuty from Poland (9 edycji) i Free Art Fest from Poland (10 edycji), skutecznie ośmielały do pierwszych występów.


Klub Zero, al. Niepodległości 11 (2009-2011)


Lokal przy al. Niepodległości 11 wydawał się idealny na rockowe koncerty od momentu, gdy wprowadził się tam w 2007 r. Klub Tramwaj. Przestronny, fajnie położony, w wolno stojącym budynku (można było grać, nie martwiąc się o sąsiadów), oddalony nieco od centrum, ale z bardzo dobrym dojazdem komunikacją miejską. Można było jednak odnieść wrażenie, że nad tym miejscem zawisła jakaś klątwa, bo choć przyciągało ono ludzi z fantastycznymi pomysłami i odbywały się tu niezapomniane imprezy, to w dłuższej perspektywie czasu działającym tu klubom nie udawało się utrzymać na powierzchni. I tak, gdy po dwóch latach działalności zamykał się Tramwaj, na miejscu pojawiła się ekipa, która chciała nawiązać tu do klimatu kultowej Utopii. Za pomysłem Zero stali m.in. Mariusz Borowik, Mateusz Szkop i Robert Czyż. Pierwsze plany były bardzo ambitne, chciano działać interdyscyplinarnie i na szeroką skalę (m.in. to tu powstawało przez krótki czas „ZERO - Kultowe Czasopismo Kulturalne”). Niezapomnianą atmosferę stwarzało wnętrze pokryte szablonami Monstfura, a magnesem były energetyczne koncerty. Niestety, po kilku miesiącach pierwsza ekipa musiała zrezygnować i w kryzysowej sytuacji reaktywacji Zero podjęła się grupa przyjaciół z AFe Production, z Krzyśkiem Niedźwieckim na czele. I wtedy zrobiło się jeszcze bardziej rockowo. Fani dobrej muzyki do dziś wspominają zabawę na koncertach Buldoga, Lecha Janerki, Pogodno, Comy, Huntera, Proletaryatu itd. Niestety, ta odsłona Zero utrzymała się tylko kilkanaście miesięcy i w roku 2011 lokal ostatecznie przestał pełnić funkcje rozrywkowo-muzyczne. Niedźwiecki próbował jeszcze później przenieść markę Zero do centrum miasta i połączyć ją z Teatrem S, ale to już zupełnie inna historia...


Carpe Diem Klub, al. NMP 29 (2007 - )


To zaskakujące, w jakim tempie sala klubu Carpe Diem, gdzie na co dzień można napić się piwa ze znajomymi, potrafi zmienić się w koncertową przestrzeń. Znikają stoliki, krzesła, odsłania się mała scena i spory potencjał. Jest kameralnie, ale nie raz i nie dwa zmieścił się tu wyjątkowo żywiołowo reagujący tłum. Przez lata za koncertowy repertuar odpowiadał w Carpe Diem Artur Bratek, który miał na to miejsce konkretny pomysł. Nie próbował na siłę wciskać tu wielkich gwiazd, za to wyszukiwał muzyków oryginalnych, szukających swojej własnej ścieżki i z prawdziwie rockandrollową wibracją. Z tego klucza w Carpe Diem grali: Bajzel, Dr Misio, Babu Król, Kortez, Hurt, L.Stadt, Mięśnie, Najprzyjemniejsi, Varietet. Na dobre zadomowiły się tu jam session pod szyldem „Totalna Improwizacja” oraz muzyczna scena Festiwalu Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!”. Do legendy przeszły też momenty, gdy w ramach kolejnych edycji Nocy Kulturalnej klub Carpe Diem wystawiał na swoje podwórko scenę i puszczał rockową energię w miasto. Koncerty Car is on Fire, Mitch&Mitch czy Pogodno zapisały się złotymi zgłoskami w historii tej imprezy. Wielka szkoda, że przez ostatnie lata koncertów jest w tym miejscu zdecydowanie mniej.


Klub Rura, al. NMP 38 (2004 - )


Obecność Rury w tym zestawieniu może trochę zaskakiwać. W końcu kojarzona jest ona głównie z muzyką klubową i miejscem, gdzie można przyjść, by potańczyć do muzyki serwowanej przez DJa. Koncerty rockowe są tutaj atrakcją poboczną, którą zazwyczaj pilotuje Grzegorz Misiak. Jednak przez ponad piętnaście lat uzbierało się tych występów całkiem sporo i grała tutaj prawdziwa ekstraklasa naszej sceny: Kora, Pidżama Porno, Lao Che, Łąki Łan, Happysad, Organek, Strachy na Lachy, Skubas, Dawid Podsiadło, Maria Peszek, Monika Brodka. Klub zazwyczaj wypełniał się w takich momentach ponad swoją standardową wyporność. Wrażenie, że stojący w Rurze wielki spychacz zaraz oderwie się od ziemi pod wpływem gitarowej energii, jest przeżyciem niepowtarzalnym. Dlatego miłośnicy rocka regularnie zaglądali do Rury i miejmy nadzieję, że gdy skończy się wreszcie epidemiczne zagrożenie, okazji do wizyt tam będzie jeszcze więcej.


af

full-grafika.jpg