Rysunek frontu Filharmonii Częstochowskiej i jej wnętrz
11/2021

Pobierz PDF

FILHARMONIA OD PODSZEWKI

Filharmonia Częstochowska na pierwszy rzut oka mogłaby się wydawać przestrzenią prostą, uporządkowaną i oswojoną. Nic bardziej mylnego. Ten olbrzymi gmach kryje w sobie prawdziwe labirynty korytarzy, ukryte, zaskakujące pomieszczenia oraz tajemnicze zakamarki. Spacerując tymi nieoczywistymi szlakami, można odkryć prawdziwe, wewnętrzne życie Filharmonii i niejeden raz dać się zaskoczyć. To świat na co dzień ukryty przed publicznością, ale my naszkicujemy dla Was jego mapę. Choć oczywiście przestrzeni do odkrycia w naszej Filharmonii jest znacznie więcej.


Sala koncertowa


Odkrywanie Filharmonii zaczynamy od miejsca, zdawałoby się, świetnie znanego. W końcu to właśnie przez salę koncertową przewijają się tysiące melomanów i miłośników innych kulturalnych smakołyków. Tutaj regularnie swoje popisy daje Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Częstochowskiej. To doskonale opatrzona i osłuchana sala: świetna akustyka, olbrzymia, gotowa sprostać nawet największym artystycznym wymaganiom, scena, ponad osiemset miejsc na widowni. Sala koncertowa potrafi też zaskoczyć. Na przykład nie wszyscy wiedzą, że za kultową boazerią kryją się - niczym w starym zamczysku - dodatkowa przestrzeń i „sekretne” przejścia. Na co dzień pełnią one funkcję techniczną, ale mogą też okazać się ciekawym miejscem do podglądania koncertów z nietypowej perspektywy. To tutaj skrywają się również fragmenty murów, które pamiętają jeszcze czasy Nowej Synagogi.


Bocianie gniazdo


By odkryć inną, dodatkową przestrzeń sceny koncertowej, najlepiej wdrapać się na „bocianie gniazdo”. Dopiero gdy znajdziemy się na poziomie odbijających dźwięki ekranów górnych, możemy się zorientować, jak wysokie jest to pomieszczenie i ile jeszcze skrywa pod dachem. Plątanina lin, wyciągarek, ram, reflektorów itd. może sprawiać wrażenie na wpół mechanicznego potwora, który podczas koncertów złowrogo unosi się nad artystami – ale tak naprawdę jest precyzyjnym narzędziem ułatwiającym sceniczną logistykę. Dzięki niemu błyskawicznie można zmienić scenografię podczas przedstawień lub, spuszczając olbrzymi ekran, zmienić filharmonię w kino (warto przy okazji wspomnieć, że mniej czy bardziej regularne pokazy filmowe odbywały się tutaj u samego zarania działalności Filharmonii, a później - na początku XXI w., gdy częstochowskie kino „Wolność” przeobrażało się w multipleks). „Bocianie gniazdo” to również jedno z ulubionych miejsc fotografów, którzy wspinają się tu w poszukiwaniu dobrych, koncertowych kadrów.


Zaplecze


Droga na „bocianie gniazdo” prowadzi przez sceniczne zaplecze - kolejne ważne dla funkcjonowania Filharmonii miejsce. Miejsce w pewnym sensie wyjątkowe, bo wiele klasycznych sal koncertowych nie posiada takiego technicznego pomieszczenia bocznego. Jednak projektanci Filharmonii Częstochowskiej myśleli o niej jak o olbrzymim domu kultury, gdzie muzyka (nie tylko symfoniczna) ma się spotykać z teatrem, kinem, tańcem i innymi formami sztuki. Ten projektowy zbytek do dziś chwalą sobie przyjeżdżający do naszego miasta artyści. Ułatwia on podejmowanie na scenie nawet najtrudniejszych artystyczno-logistycznych wyzwań. Znajduje się tu również „centrum sterowania wszystkim”, czyli pulpit inspicjenta. Dzięki niemu, podczas spektaklu inspicjent ma podgląd wideo na wszystko, co dzieje się w gmachu Filharmonii, może koordynować działania i kontaktować się z ludźmi odpowiadającymi za światło, dźwięk i pozostałe technikalia.


full-akcjaczytajpl_1200x400_02.jpg


Kabina oświetleniowców


Kolejnym kluczowym dla obsługi techniki towarzyszącej występom pomieszczeniem jest kabina oświetleniowców. To miejsce, które pozwala oglądać scenę i widownię niejako z lotu ptaka. Znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie dachu budynku Filharmonii, a jego wnętrze to taki miks biura, typowej kawalerki i wehikułu do podróży w czasie. Kiedyś właśnie tu znajdowało się centrum rejestrowania wszelkich koncertowych występów. Do dziś stoją w tym pomieszczeniu imponujące rozmiarem magnetofony szpulowe - pamiątki po zupełnie innej epoce.


Korytarze


By dotrzeć do kabiny oświetleniowców, trzeba odbyć wyprawę w głąb filharmonijnego labiryntu korytarzy, klatek schodowych i zakamarków – gdzie proponujemy zatrzymać się na chwilę. Bo z jednej strony nie ma nic bardziej banalnego niż korytarz - ot, trzeba nim po prostu przejść, by dostać się z punktu A do punktu B. Z drugiej jednak strony warto pamiętać, że gmach Filharmonii był projektowany ze swoistym rozmachem modernizmu lat 50. i 60. XX w. Sprzyjało to powstawaniu pewnej nadmiarowości przestrzeni, której przeznaczenie nie było jednoznaczne. W ten sposób tworzyły się tajemnicze zakątki, zaułki i sieć korytarzy obiegających cały budynek. Nie da się ukryć, że to one „robią klimat”, będąc ciekawym kontrapunktem dla reprezentatywnej, otwartej dla publiczności części. Ta nadmiarowa przestrzeń ma niesamowity potencjał jako plan filmowy, scena dla awangardowych przedstawień czy nietypowe miejsce wystaw. Spacerując tutaj, można się poczuć jak w autentycznych trzewiach Filharmonii.


Sala Prób


Odrywając budynek Filharmonii, należy pamiętać, że w latach 2010-2012 przeszedł on gruntowny remont, w efekcie którego w znaczący sposób zwiększył swój metraż. W ten sposób udało się między innymi rozbudować część biurową, przygotować pokoje gościnne oraz stworzyć w pełni profesjonalną salę prób. Ta ostatnia przestrzeń szybko stała się miejscem, gdzie dzieje się dużo i intensywnie. Sprzyja temu doskonała akustyka i ustawność sali – z łatwością można ją dzielić i aranżować według potrzeby chwili. Od czasu do czasu odbywają się tu nawet bardzo kameralne koncerty. Natomiast na co dzień zadomowił się tutaj Chór Filharmonii Częstochowskiej „Collegium Cantorum”. Chórzystki i chórzyści swymi głosami oswajają, udomowiają tę przestrzeń.


full-akcjaczytajpl_1200x400_03.jpg


Magazyn instrumentów


Miejsce, w którym śpią fortepiany (oraz czerwony klawesyn). Mają tu ciszę, spokój i - stworzony mechanicznie - mikroklimat przedłużający czas życia instrumentów. Śpią bardzo lekko, bo w każdej chwili muszą być gotowe, by odmeldować się na scenie. Może się to stać błyskawicznie, bowiem magazyn znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie podscenia, a mechanizm scenicznej zapadni umożliwia nagłe i niespodziewane pojawienie się fortepianu w samym środku koncertu.


Patio


Na koniec możemy usiąść w filharmonijnym patio. Gdy naokoło wre intensywna, artystyczna i organizacyjna praca, patio jest jak oaza, w której można złapać oddech. Jest to miejsce mniej formalnych spotkań i uroczystości; ma również niezaprzeczalny potencjał jako alternatywna scena dla nieoczywistych koncertów, działań performance i spotkań z publicznością. To też doskonały punkt obserwacyjny codziennego życia Filharmonii, pracy trybów symfonicznej maszyny. No to teraz musi już tylko rozbrzmieć muzyka


(oprac. af / ilustracje Anna Stępień)


full-1200x400symfoniczna.jpg