Kobieta ogląda obrazy gdzie są zdeformowane symbole marek
11/2021

Pobierz PDF

Totalitarne deformacje brandingu

Staram się śledzić twórczość projektu Sętowski/Gawron, bo to kolektyw, który powstał na gruzach kultowego Monstfura, więc i sentyment jest spory. Z drugiej zaś strony autentycznie ciekaw jestem ich odwrotu od street-artu i poszukiwań w zdecydowanie szerszym spektrum środków wyrazów. Nie mogłem więc przegapić najnowszej wystawy tego duetu w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater”.


„Przetrwają najsilniejsi” to ekspozycja kameralna, formalnie prosta i przejrzysta. Skrojona dokładnie pod wystawienniczą salę OPK „Gaude Mater” (która ma niezaprzeczalny urok, ale stawia też przed artystami swoiste wyzwania). Dziewięć prac - albo sześć, zależy jak liczyć - wykonanych ze sklejki pokrytej farbą akrylową. Tyle. Starczy!


Łukasz Gawron i Jan Sętowski w obrębie tych kilku obiektów stawiają pytania o współczesną kondycję „Wielkich Marek” – tych, które towarzyszą nam od dzieciństwa (choć właściwie powinienem napisać „towarzyszą im”, bo aspekt osobisty jest tu dość ważny i ma swój osobny, fotograficzny kącik na wystawie). Albo jeszcze szerzej: pytają o mechanizmy, w ramach których rynkowe giganty narzucają nam marzenia, pragnienia, cele, programując całe nasze życie. W pracach częstochowskich artystów loga znanych marek deformują się i wypaczają, zupełnie jakby wpadły w niszczycielski żywioł współczesnych, społecznych ciśnień, napięć i niepokojów. To musiała być autentyczna frajda, poznęcać się tak nad kultowymi znakami graficznymi. Nie byłbym zdziwiony, gdyby się okazało, że Gawron z Sętowskim jako małolaci podpalali figurki He-mana lub Star Wars i z fascynacją patrzyli, jak plastik odkształca się pod wpływem ciepła. Bo nie da się ukryć, że takie dziecięce eksperymenty były w Polsce doświadczeniem pokoleniowym dla kilku roczników chłopaków.


Dla mnie jednak kluczowy jest fakt, że w całej tej opowieści o późnym kapitalizmie i erozji pamięci, trochę mimochodem pojawiają się symbole dwóch totalitaryzmów XX w.: wariacje na temat sierpa i młota oraz swastyki. Dzięki nim nagle robi się dużo bardziej apokaliptycznie. Ja w tym momencie wykonałem krok w tył, by jeszcze raz dokładnie przyjrzeć się wszystkim pracom. W końcu Lego jest jedną z tych firm, które zalewają nasz świat plastikiem i prowadzą go do klimatycznej katastrofy; Marlboro to masowy truciciel ludzkiej populacji; Coca-Cola w dużym stopniu odpowiada za epidemię otyłości; Chicago Bulls to z kolei symbol procesów, które zmieniły idee sportu w nafaszerowaną dopingiem maszynkę do robienia pieniędzy; a GameBoy wychował całe pokolenie uzależnione od cyfrowych ekranów. Marki, które tworzyły dla dorastających w latach 90. XX w. krajobraz rzeczywistości, dziś zdecydowanie straciły swoją niewinność. W związku z tym obecnie z jednej strony szarpani jesteśmy nostalgią i tęsknotą za latami dzieciństwa, a z drugiej – ambicjami, by zmieniać świat na lepsze.


„Przetrwają najsilniejsi” to wyrazisty komunikat i prosty sposób, żeby go przekazać. Ja to doceniam. Fajnie, że Gawron z Sętowskim nie próbują na siłę założyć zwiedzającym podwójnego nelsona, stepując przy tym i śpiewając hymn Albanii – co w dzisiejszym świecie sztuki wcale nie jest takie rzadkie. Oczywiście prostota stawia nas w sytuacji zero-jedynkowej: albo kupujemy dany koncept, albo się z nim mijamy. Nie ma tu miejsca na niuanse. Ja w każdym razie wychodziłem z OPK „Gaude Mater” syty i z miłym fermentem w głowie – dlatego polecam. Wystawę można oglądać do 9 grudnia.


Adam Florczyk

fot. Łukasz Kolewiński



full-sg1.jpg