Logo miesięcznika CGK

SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
6/2020

Pobierz PDF

FANTASTYCZNY KANON

Krzysztof Boruń był jednym z pionierów polskiej fantastyki naukowej. Kolejne pokolenia fanów tego gatunku wychowywały się na jego „Progu nieśmiertelności”, „Ósmym kręgu piekieł” czy „Jasnowidzeniach inżyniera Szarka”. Dziś książki te pokryły się już trochę patyną, ale nadal należą do kanonu polskiej literatury fantastycznej. Szkoda, że mało kto pamięta, iż Boruń urodził się w Częstochowie i tutaj spędził część dzieciństwa. Z naszym miastem łączyły go więzi rodzinne, w związku z czym regularnie odwiedzał Częstochowę. W tym roku przypada dwudziesta rocznica śmierci tego wyjątkowego autora, co jest okazją, by przypomnieć jego sylwetkę.


O związkach pisarza z naszym miastem chętnie opowiada jego córka Katarzyna Boruń-Jagodzińska: Oboje rodzice Krzysztofa Borunia i ich przodkowie byli związani z Częstochową i okolicami. Jego ojciec Stanisław pochodził z rodziny rzemieślniczej, uczył się krawiectwa, ale został literatem - pisał sztuki, prozę, wiersze do czasopism, zadebiutował chyba w „Gońcu Częstochowskim”, z którym współpracował w latach przedwojennych. Rodzice Krzysztofa przeprowadzili się do Bydgoszczy pod koniec lat 20. XX w. Z Bydgoszczą byli związani zawodowo. Matka - z wykształcenia nauczycielka - prowadziła przedszkole i szkołę dla ochroniarek, pisała do prasy artykuły o wychowaniu, kwestiach kobiecych i utwory dla dzieci, wydała drukiem powieść. Okupację i okres Powstania Boruniowie spędzili w Warszawie jako wysiedleni. Mieszkało tu wielu członków rodziny. Działali w konspiracji i tajnym nauczaniu, pomagali również ukrywającym się Żydom. Po upadku Powstania i ucieczce z obozu przejściowego, dotarli znów do Częstochowy i tu przez jakiś czas, z licznymi uchodźcami z rodziny, mieszkali przy ul. Cmentarnej - gdzie przed laty mieściła się pracownia rzeźbiarsko- -kamieniarska częstochowskiego artysty Ferdynanda Staszewskiego, stryjecznego dziadka Krzysztofa.


Warto podkreślić, że Boruń jako żołnierz Armii Krajowej brał czynny udział w Powstaniu Warszawskim. Pod pseudonimem „Głowacz” walczył w Grupie Bojowej „Krybar” (Powiśle), w plutonie 1105 Kolumny Motorowej „Wydra”, został ranny w akcji na Uniwersytet Warszawski. Po wojnie i kolejnym krótkim częstochowskim epizodzie, pracował jako dziennikarz w „Ilustrowanym Kurierze Polskim” w Bydgoszczy, a potem w „Tygodniku Demokratycznym” w Warszawie. Przede wszystkim jednak oddawał się misji upowszechniania nauki, ze szczególnym uwzględnieniem astronomii. Opublikował ponad tysiąc popularyzatorskich artykułów, głównie z zakresu astronautyki i cybernetyki. Był członkiem założycielem Polskiego Towarzystwa Astronautycznego i Polskiego Towarzystwa Cybernetycznego. Należał też do Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii.


Równolegle do prac popularno-naukowych, Krzysztof Boruń rozpoczął swoją karierę literacką. Na początku, w duecie z Andrzejem Trepką, stworzył kultową trylogię kosmiczną („Zagubiona Przyszłość”, 1954 r.; „Proxima”, 1956 r.; „Kosmiczni bracia”, 1959 r.). Była to klasyczna dla lat 50. XX w. odyseja SF, ogrywająca klasyczne motywy gatunku: dalekosiężne podróże kosmiczne, pierwszy kontakt z obcą cywilizacją i ratowanie ludzkości przed obcym zagrożeniem. Te książki autentycznie rozpalały wyobraźnię młodego, powojennego pokolenia Polaków. Ponieważ jednak całość pisana była w epoce stalinizmu, obowiązkowo musiała zawierać w tle narrację o złych kapitalistach i bohaterskich komunistach. Na szczęście, czytana po latach trylogia kosmiczna broni się przede wszystkim jako przygodowa opowieść. Szczególnie dziś, gdy rodzi się moda na retro fantastykę i fani lubią wracać do wizji przyszłości sprzed 50, 60, 70 lat, by konfrontować je z tym, jak współcześnie myślimy o przyszłości. Natomiast ideologiczne zabarwienie tych książek okazuje się przede wszystkim obrazem czasów, w których powstawały.


W 1960 r., już w pojedynkę, Boruń wydał zbiór opowiadań „Antyświat i inne opowiadania fantastycznonaukowe”, jednak na kolejną jego książkę SF trzeba było czekać kilkanaście lat. Powieść „Próg nieśmiertelności” (1974 r.) była miksem kryminału, fantastyki naukowej, opowieści o duchach, a nawet traktatu teologicznego i estetycznego. Zamiast w kosmos autor zabiera czytelników do bliżej niezidentyfikowanego kraju południowoamerykańskiego. Z kolei w „Ósmym kręgu piekieł” (1978 r.), wykorzystując klasyczny motyw podróży w czasie, Boruń zderza dwie rzeczywistości, oparte na zupełnie innych podwalinach filozoficznych, innych wizjach człowieka i jego miejsca w świecie. Z jednej strony jest to optymistyczna wizja przyszłości, zbudowana na triumfie nauki i rozumu, z drugiej zaś szesnastowieczna Hiszpania, gdzie religia porządkuje świat według jej etycznych, teologicznych, metafizycznych i społecznych wykładni. Z kolei dwutomowe „Małe zielone ludziki” (1985 r.) to po trochu thriller polityczny, a po trochu opowieść o pierwszym kontakcie.


Ostatnia powieść Borunia - „Jasnowidzenia inżyniera Szarka” (1990 r.) przez wielu uważana jest za jego najlepszą książkę. Skupia się ona na perypetiach inżyniera Adama Szarka, który na skutek dziwnego wypadku w elektrowni zaczyna nagle doznawać tajemniczych wizji przyszłości. Nie do końca wiadomo, czy stoją za tym duchy, kosmici, anioły, czy też inne zjawiska paranormalne. W tej publikacji do głosu dochodzi kolejna pasja autora, czyli parapsychologia. Podchodził on jednak do niej z czysto racjonalnych pozycji, starając się wyjaśniać jej tajemnice w oparciu o współczesną naukę. Był przekonany, że jeśli dziś nie da się czegoś wytłumaczyć, to nauka z pewnością zrobi to w przyszłości.


Fantastyczno-naukowy dorobek pisarza dopełniają dwa zbiory opowiadań: „Toccata” (1980 r.) i „Człowiek z mgły” (1986 r.). Warto zaznaczyć, że stworzył on również dwa słuchowiska dla Polskiego Radia: „Cogito ergo sum” i „Zanim umrę” oraz libretto (wspólnie z Andrzejem Tylczyńskim z muzyką Jerzego Abratowskiego i Krzysztofa Komedy) do musicalu SF „Wygnanie z raju”. Krzysztof Boruń był także wieloletnim członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, na zebraniach którego, jak opowiada Katarzyna Boruń-Jagodzińska: lubił z Ludmiłą Marjańską rozmawiać na częstochowskie tematy.


Przez minione dekady literatura fantastyczno-naukowa zdążyła okrzepnąć i rozwinąć się. Dlatego, czytając książki Krzysztofa Borunia, możemy mieć poczucie powrotu do lamusa. Zdecydowanie jednak warto wybrać się w taką podróż w czasie. To najlepszy sposób, żeby poznać źródła i fundamenty rodzimej fantastyki. A twórczość Borunia z pewnością była swoistym pomostem pomiędzy prekursorami gatunku (m.in. Jerzym Żuławskim, Antonim Lange i Feliksem Burdeckim) a Stanisławem Lemem i przedstawicielami tzw. fantastyki socjologicznej.


Po więcej informacji o Krzysztofie Boruniu warto zajrzeć na fanpage: www.facebook.com/BorunKrzysztof


af