6/2020

Pobierz PDF

MODELKA Z PRZYPADKU

Cztery lata temu niespodziewanie dostała propozycję, by spróbować swoich sił w modelingu. Ponieważ z takiej okazji trudno nie skorzystać, częstochowianka pojechała na casting. Od tej pory Zofia Wróbel bierze udział w rozmaitych pokazach mody na całym świecie.


Magda Fijołek: Jesteś dowodem na to, że opowieści o agentach modelek, którzy odnajdują dziewczynę w mediach społecznościowych i proponują pracę w modelingu, to nie historie z bajek. Ile miałaś wtedy lat? Pamiętasz tamtą sytuację?


Zofia Wróbel: Cała ta historia wydarzyła się w styczniu 2016 roku. W listopadzie poprzedniego roku skończyłam 15 lat - więc byłam dosyć młoda, chodziłam jeszcze do gimnazjum. Pamiętam to doskonale - polubiłam ładne zdjęcie na Instagramie, po czym od osoby, która je zamieściła, dostałam prywatną wiadomość z pytaniem o to, ile mam wzrostu. Gdy napisałam, że mierzę 175 cm, padło pytanie, czy chciałabym być modelką. Zdziwiłam się i napisałam, że może. Nigdy wcześniej o tym nie myślałam, ale uznałam, że warto spróbować.


Cała ta sytuacja nie budziła w Tobie wątpliwości?


Byłam trochę zdziwiona, ale osoba, która się ze mną skontaktowała, od razu podała mi nazwę agencji, stronę i swoją wizytówkę. Sama również poszukałam w Internecie informacji o tej agencji, przejrzałam jej media społecznościowe oraz profile modelek, które z nią współpracują.


Wygląda to na szczęśliwy przypadek, ale czy naprawdę nie marzyłaś wcześniej, by zostać modelką? Nie próbowałaś chodzić na castingi?


Nigdy o tym nie myślałam na poważnie. Modą się oczywiście interesowałam i podziwiałam top modelki, lecz w wieku 15 lat miałam kompleksy jak każda nastolatka i nie sądziłam, że sama mogłabym się znaleźć w świecie mody. Nawet jadąc do agencji na spotkanie, nie wierzyłam, że ktoś zaoferuje mi współpracę. Podświadomie chciałam, żeby się udało, lecz na nic się nie nastawiałam.


Skoro modeling nie był w Twoich planach na przyszłość, to jak ją sobie wyobrażałaś?


Nie miałam żadnego konkretnego planu, praktycznie każdego dnia chciałam związać swą przyszłość z czymś innym. Nawet w momencie wyboru profilu w liceum nie byłam pewna, co chcę robić. Najczęściej przez głowę przewijały mi się psychologia oraz filologia angielska.


Miałaś wątpliwości, czy wejść do świata mody na poważnie?


Na początku nie wiedziałam, jak on wygląda, dlatego myślałam o tym raczej jak o zabawie i sposobie na dorobienie sobie. Lecz im mocniej zaczęłam się w ów świat zagłębiać, tym bardziej zaczęłam postrzegać to jako poważną sprawę. Sposób na życie i zarabianie, a nie tylko chwilową zajawkę, dzięki której mogę sobie kupić nowe buty.


Skąd pomysł na ogolenie głowy? Ta stylizacja została Twoim znakiem rozpoznawczym...


Kiedy pierwszy raz pojechałam do agencji, miałam rozjaśnione, zniszczone włosy, które do niczego się nie nadawały. Gdy szefowa powiedziała, że - zanim zacznę pracować - będę musiała je zapuścić do naturalnego koloru, mój tata, który był ze mną na spotkaniu, zażartował, że wystarczy ogolić włosy i będzie naturalny kolor. Szefowa zachwyciła się tym pomysłem, ja wtedy trochę mniej. Po półrocznych przemyśleniach stwierdziłam jednak, że to może być coś, co mnie wyróżni i da mi zlecenia.


Efekt był tak piorunujący, bo modelki zwykle mają długie włosy?


Tak, w Polsce wtedy, kiedy goliłam włosy, nie było żadnej modelki obciętej na tak krótko. Gdy agencja wrzuciła moje zdjęcie po ogoleniu włosów, prawie automatycznie dostałam kilka zleceń. Działo się to wszystko bardzo szybko. Pamiętam, jak szefowa podsyłała mi wiadomości od bardzo wpływowych w polskiej modzie ludzi, którzy zachwycali się moim nowym wyglądem, a ja nie miałam nawet pojęcia, kim oni są (śmiech).


Pamiętasz swój pierwszy pokaz mody?


Mój pierwszy pokaz miał miejsce w Polsce, w ramach projektu „The Designer Gallery” Kasi Sokołowskiej. Był to pokaz z najlepszymi kreacjami wielu polskich projektantów. Pamiętam wielki stres przed przymiarkami, bo nie radziłam sobie jeszcze dobrze w szpilkach oraz stresowałam się kontaktem z Kasią Sokołowską, znaną mi wcześniej tylko z telewizji. Stres jednak minął w momencie, gdy pani Kasia, która okazała się bardzo miłą osobą, zaproponowała, że jeśli się boję, to da mi stylizację z płaskimi butami.


Prezentujesz na całym świecie kreacje domów mody Vivienne Westwood, Emilii Wickstead, Iceberg. Co czujesz, gdy pojawiasz się obok znanych modelek na wybiegach w Paryżu, Mediolanie, Londynie, Pekinie, Tokio?


Modeling nauczył mnie bycia śmiałą. Wcześniej byłam typem szarej myszki i introwertyczką. Na początku miałam więc duży problem, żeby porozmawiać z jakąś podziwianą przeze mnie top modelką, bo po prostu wstydziłam się i zastanawiałam nad tym, co ona sobie o mnie pomyśli. Z czasem jednak przestałam się tym przejmować. Szczególnie, że znane modelki są z reguły bardzo miłe i jest dla nich przyjemnością usłyszeć, że ktoś podziwia ich pracę.


A jaka jest atmosfera poza wybiegiem? Jak wyglądają przygotowania do pokazu?


Przygotowania są zarazem bardzo podobne, jak i bardzo różne. Zawsze są próby poruszania się w butach, w których idziemy na pokazie, robienie makijażu i paznokci oraz - w przypadku innych modelek - włosów. I właśnie od stopnia skomplikowania makijażu czy ułożenia włosów dużo zależy. Jeśli jest to prosty wizerunek, praca idzie szybko i sprawnie, są jednak sytuacje, że makijażystki i fryzjerzy wprost nie nadążają z przygotowaniem wszystkich modelek i może się zrobić nerwowo.


Masz na koncie okładkę w „Grazia France”, edytoriale w „Schön Magazine”, „Harper’s Bazaar Japan” oraz „Arabia”, kampanię szminek YSL beauty, kampanie marki Nike, Reserved czy Big Star. To jest już sukces dla modelki?


Zważywszy, jak trudny jest świat mody i jak ciężko dostać zlecenia, uważam to za sukces. Są to prace, które na pewno będę długo wspominać, budzą bowiem we mnie pozytywne emocje. Oczywiście są top modelki, które osiągnęły więcej, lecz ja zawsze odnoszę się do siebie i nie porównuję z innymi. Cieszę się z tego, co mam i co osiągnęłam.


Czy miałaś okazję zetknąć się podczas pokazów z polskimi modelkami: Anją Rubik, Anną Jagodzińską, Zuzanną Bijoch, czy pochodzącą także z Częstochowy Julią Banaś?


Na pokazach akurat nie miałam przyjemności się z nimi zetknąć. Szczególnie że pierwsza trójka z wymienionych bierze udział w bardzo małej ilości pokazów. Z Julią Banaś spotkałam się na castingach, ale przede wszystkim w dzieciństwie byłyśmy sąsiadkami (śmiech). Miałam kiedyś propozycję zagrania w teledysku reżyserowanym przez Anję, byłam jednak wtedy w Londynie, co uniemożliwiło mi przyjęcie zlecenia.


A co z dietą?


Jestem osobą naturalnie szczupłą, z dobrymi proporcjami ciała, a więc nigdy nie stosowałam żadnej specjalnej diety. Uważam tylko na to, by jeść w miarę zdrowo, ale to ze względów zdrowotnych, a nie po to, by schudnąć.


Wszystkie modelki podkreślają, że ich praca nie jest łatwa. Ty też to potwierdzasz?


Tak, większość społeczeństwa myśli, że ta praca polega na ładnym wyglądaniu, spaniu na pieniądzach i piciu szampana. Rzeczywistość jest jednak kompletnie inna. Jest to profesja obciążająca psychicznie i fizycznie. Niejeden raz zdarzało mi się być na planie nawet po 14 godzin. Gdy przychodzi Fashion Week, cały dzień spędza się na castingach, a podawany o godzinie 23.00 komunikat, że trzeba się szybko zjawić na przymiarkach, to nic dziwnego. Ciągłe wyjazdy, przez które omijają nas ważne wydarzenia życiowe, są codziennością. Tak samo jak dwumiesięczne wyjazdy służbowe. Zdobycie opcji na super zlecenie, która się później nie potwierdza, to też bardzo częsta sprawa. Modeling to ciężki zawód, który dużo ludzi lekceważy. Ja sama myślałam na początku, że będzie łatwiej. Jest też jednak dużo plusów, ze względu na które nie zamieniłabym się miejscami z nikim.


W tym światowym życiu jest jeszcze miejsce na Częstochowę?


Oczywiście! Zawsze wracam do rodzinnego domu, żeby się wyciszyć. Niedawno jeszcze tu mieszkałam, jednak ze względu na pracę i mojego chłopaka podjęłam decyzję o przeprowadzce do Warszawy. Częstochowa na zawsze jednak zostanie moim miastem rodzinnym i miejscem, gdzie mogę zapomnieć o wszystkich problemach.


Czym zajmujesz się w przerwach między pokazami i wyjazdami?


Skupiam się wtedy na kontakcie z bliskimi. Spędzam czas z moim chłopakiem, spotykam się ze znajomymi, wracam do Częstochowy do rodziny. Obecnie pracuję też nad pewnym projektem, o którym niebawem, mam nadzieję, będzie głośno, lecz przez obecną sytuację prace nad nim są wstrzymane.