Aktualności

6 sierpnia 2018
Nasz Brzęczek narodowy
[zdjęcie aktualności]

Doczekaliśmy czasów, w których to częstochowianom przypadło zadanie wyniesienia polskiego futbolu na wyżyny. Po nieudanych dla naszej reprezentacji mistrzostwach świata w Rosji misję kierowania kadrą seniorów powierzono bowiem wychowankowi Rakowa, Jerzemu Brzęczkowi. Wcześniej władze Polskiego Związku Piłki Nożnej, wraz z prezesem Zbigniewem Bońkiem, rolę opiekuna reprezentacji do lat 20 wyznaczyły innemu byłemu piłkarzowi spod Jasnej Góry, Jackowi Magierze.  

Nominacja Brzęczka na selekcjonera polskiej drużyny narodowej była dla wszystkich sporym zaskoczeniem. Po przegranym mundialu i rezygnacji z fotela selekcjonera przez Adama Nawałkę, środowisko obstawiało, że nowym trenerem zostanie szkoleniowiec z zagranicy. Tymczasem prezes Boniek wskazał na Brzęczka, który w ostatnim sezonie z powodzeniem pracował z zespołem Wisły Płock. To właśnie w Wiśle Brzęczek zaczął zbierać bardzo pochlebne recenzje za uzyskiwane na boisku wyniki. Z przeciętnej jedenastki „nafciarzy” uczynił zespół walczący o miejsca w czołówce, potrafiący sprawić w lidze niejedną niespodziankę.
Wybór Jerzego Brzęczka na selekcjonera reprezentacji Polski sprawił radość jego koledze, Krzysztofowi Kołaczykowi, dziś wiceprezesowi Rakowa. Gdy potwierdzono tę informację, mój telefon dzwonił bez przerwy. Wypytywano mnie oczywiście o Jurka. Sam Jurek też zatelefonował do mnie, ale rozmawialiśmy krótko. Właściwie o pozafutbolowych rzeczach. Przyznał, że w jednej chwili spadło na niego mnóstwo obowiązków. Najbardziej zależało mu jednak, żeby z klasą pożegnać się z włodarzami Wisły. Kiedyś ci ludzie uwierzyli w niego, dali mu szansę. Chciał być wobec nich fair – tłumaczy Kołaczyk.
Kołaczyk z Brzęczkiem wspólnie sięgali po pierwsze sukcesy piłkarskie. Mowa o zwycięstwie drużyny Rakowa w Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży w 1985 roku. Rzeczywiście, poczuliśmy się wtedy zespołem takim na dobre i na złe. Ta wygrana na spartakiadzie dała nam też ogromnego piłkarskiego „kopa” i natchnęła do dalszej pracy – podkreśla Kołaczyk.
W drużynie spartakiadowej był jeszcze jeden gracz, który z Brzęczkiem  do dziś utrzymuje świetny kontakt.  Masażysta Rakowa Artur Lampa, człowiek – jak sam mówi – skazany na częstochowski klub, lubiany przez zawodników, szczery i nadzwyczaj pracowity.
Może to zabrzmi mało wiarygodnie, ale gdy usłyszałem, że Adam Nawałka odchodzi, w głowie przemknęła mi myśl, że może to Jurek zostanie jego następcą. I gdy nagle pojawiła się wiadomość, że to on poprowadzi naszą drużynę narodową, dreszczyk emocji przeleciał mi po całym ciele. Wysłałem do Jurka wiadomość z gratulacjami. Oczywiście odpisał  - mówi Lampa.    
Piłkarz Brzęczek zrobił znacznie większą karierę niż nękany kontuzjami piłkarz Kołaczyk. Z reprezentacją olimpijską wywalczył srebrny medal na igrzyskach w Barcelonie. W zespole prowadzonym przez Janusza Wójcika był kapitanem. Po grze w Polsce, występy ligowe kontynuował w Austrii z krótkim przerywnikiem na epizod w Izraelu. W 2007 roku wrócił do kraju i przez dwa sezony był zawodnikiem Górnika Zabrze. Karierę zakończył jako grający asystent w Polonii Bytom.
W 2010 roku Brzęczek na dobre zakotwiczył w Częstochowie. Kupił dom i zabrał się za ratowanie pogrążonego w kryzysie Rakowa. Wspólnie z Kołaczykiem i siostrzeńcem Jakubem Błaszczykowskim - wtedy graczem reprezentacji i Borussi Dortmund - wdrożyli plan naprawczy, który wyprowadził klub z zadłużenia i otworzył przed nim nową sportową perspektywę. Brzęczek mówił nam wówczas: Kiedyś mi się wydawało, że nie wrócę w rodzinne strony, że zostanę w Austrii i będę tam żył. Droga piłkarza jest jednak nieobliczalna. Nie ma w niej sensu niczego planować. Teraz tego powrotu nie żałuję. Szybko przyzwyczaiłem się do tej naszej mentalności. Przekonałem się, że w nas Polakach jest duża siła, którą trzeba wykorzystać.
Wspomniany wcześniej Artur Lampa zwraca uwagę na szczególną cechę nowego selekcjonera, która być może zdecydowała, że jego kandydatura przypadła  do gustu prezesowi Bońkowi. Jurek potrafi rozmawiać z piłkarzami, nawet w tych najtrudniejszych momentach, kiedy przychodzą porażki. To jest elokwentny człowiek, znający meandry futbolowego świata. Poznał też specyfikę zachowań polskich piłkarzy, ich mentalność.  A poza tym to prawdziwa osobowość, która cieszy się wielkim szacunkiem – przekonuje Lampa.
Życiowa mądrość Jerzego Brzęczka to zasługa przede wszystkim jego mamy Felicji oraz trenera Zbigniewa Dobosza. Dzięki mamie jestem takim człowiekiem, jakim jestem. Z kolei mój pierwszy trener zaszczepił we mnie sumienność, odpowiedzialność, pracowitość i w pewnym sensie odporność na niepowodzenia  - wylicza selekcjoner.
Brzęczek miał styczność z największymi gwiazdami światowego futbolu. W finałowym spotkaniu igrzysk stanął naprzeciwko Pepa Guardioli, dziś jednego z najwybitniejszych futbolowych trenerów. On, jak i drużyna Hiszpanii, zawsze mi imponowali. Choć wiem, że my Polacy nigdy nie będziemy tak grali, jak oni. Mamy jednak inne cechy, które powinniśmy z siebie wydobywać, jeśli marzą nam się sukcesy na arenach międzynarodowych  -  krótko kreśli nam swoje futbolowe credo.

Andrzej Zaguła