Aktualności

1 października 2018
Kobiecy kwestionariusz: Kamila Kobic

Jest aktorką i absolwentką Liceum im. Romualda Traugutta w Częstochowie. W tym roku, na Festiwalu Polskiego Filmu Krótkometrażowego w Las Vegas, zdobyła nagrodę w kategorii „Najlepsza rola kobieca”. Doceniono jej kreację w filmie „Wiki”, który wyreżyserowała Veronica Andersson. Kamilę kojarzyć można również z teledysku Dawida Podsiadły do piosenki „Powiedz mi, że nie chcesz” oraz serialu
„Przypadki Cezarego P.”, gdzie zagrała córkę tytułowego bohatera.

K- jak kobieta


Kobiety, z którymi najczęściej mam do czynienia, z którymi pracuję w świecie filmu, twardo stąpają po ziemi. Są przy tym bardzo empatyczne, zdolne, inteligentne i silne. Staram się tego wszystkiego od nich uczyć.  Są dla mnie wzorem.

O – jak obserwacja


Jeśli ktoś chce zostać aktorem lub aktorką, obserwacja powinna być dla niego kluczem. Dzięki niej tworzymy role. Siedząc w metrze, autobusie czy w sklepie, ciągle obserwujemy ludzi, ich reakcje i ruchy. Czytamy z ich oczu i próbujemy zgadnąć, co mogą sobie myśleć. Potem chowamy te obserwacje w jakiejś szufladce w głowie i sięgamy po nie, kiedy mamy odegrać jakąś konkretną rolę. Zanim nakręciliśmy film o autyzmie, obserwowałam chłopca, którego zawsze spotykałam na przystanku autobusowym.

B – jak bóg

Uważam, że jestem „bogiem dla siebie”. Wiele razy przekonałam się już o tym, że sama kreuję to, co mi się wydarzy w życiu. Chcąc zostać aktorką, od małego wyobrażałam sobie, że jestem sławna i stoję przed kamerą. Teraz jestem na właściwej drodze, żeby te marzenia zrealizować. Dlatego uważam, że warto prosić o to, czego się chce - na głos, w myślach, podczas medytacji, czy przelewając to na papier. Trzeba oczywiście jeszcze mocno wierzyć w sukces.

I – jak Islandia


Na Islandię wyjechałam w momencie, kiedy miałam spadek energii i słabszy moment. Nie do końca szło mi z filmami, nie otrzymywałam interesujących ofert. Utrzymywałam się głównie z reklam, co dla aktora po szkole nie jest satysfakcjonującą sytuacją. Dlatego wraz z moim chłopakiem, postanowiłam coś zmienić i wyjechaliśmy na wyspę. Islandia okazała się bardzo uduchowionym miejscem.

Noce polarne, zorze - odczuwa się tam obecność czegoś nie do końca z tego świata. Islandczycy nazywają to zjawisko elfami, ale nie mają tu na myśli stworów ze spiczastymi uszami, jak we „Władcy Pierścieni”. Podczas tej podróży zrozumiałam, że nie warto narzucać sobie zbędnej presji, że będzie, co ma być. Wystarczy wszystko robić prawdziwie i z miłością, a świat odwdzięczy się nam dobrem.  

E – ewentualnie astrologia


Jeżeli miałabym nie być aktorką, to zostałabym astrolożką. Interesuje mnie wszechświat. Kiedy myślę o jego ogromie, czuję się jak ziarenko piasku. Takie myślenie przynosi mi spokój, a jednocześnie niezwykle intryguje.

T – jak tu i teraz


Zdążyłam się już nauczyć, że zamartwianie się nie przynosi nic poza tym, że człowiek staje się zmęczony, zestresowany, chory. Dlatego postawa „tu i teraz” to czerpanie jak najwięcej z każdej chwili. Cieszmy się wspólnymi momentami z rodziną, ze znajomymi, wtedy dostrzeżemy najpiękniejsze szczegóły: dobro, miłość, piękno drzew i kwiatów. Zdecydowanie lepiej być w tym momencie, który jest, niż wybiegać myślami w przyszłość. 

A –  jak akceptacja


Kiedyś borykałam się ze straszną zazdrością. Dopiero później zrozumiałam, jak bardzo wyniszczające jest to uczucie. Jak bardzo podcina człowiekowi skrzydła, dołuje i zniechęca do innych ludzi. A przecież nie da się nic osiągnąć, nie będąc w dobrej relacji z innymi. Przeczytałam kiedyś taki cytat: „Oczywiście, że tamta kobieta jest piękniejsza, że jest wyjątkowa, ale nigdy nie będzie mną” i to zdanie głęboko we mnie zapadło. Zrozumiałam, że trzeba siebie akceptować od początku do końca, żeby pokochać innych. Stale się tego uczę.

wysłuchała i spisała Magda Fijołek