Aktualności

29 października 2018
Kwestionariusz kobiecy: Julia Liszewska

Animatorka kultury i częstochowskiego życia kulinarnego. Działa w Stowarzyszeniu 34 oraz swoim Teatrze Niezależnym TLEN , który, po dłuższej przerwie, wróci w grudniu z nowym przedstawieniem - „Wariatem i zakonnicą” Witkacego.


K- jak Kobieta Kobieta

To jedno z pojęć, które trudno jest jednoznacznie zdefiniować. Może posłużę się tu cytatem z mojej 14-letniej córki „Każda kobieta jest feministką, bo jest to nasz stan naturalny. Wiemy, jakie powinnyśmy mieć prawa i to nie podlega dyskusji.”

O – jak Obiad

Moje ulubione słowo z dzieciństwa, a konkretnie z wakacji na wsi. Słowo-mantra, którym babcia potrafiła oderwać nas od najlepszej zabawy w ogrodzie. Teraz sama próbuję nim czarować. Chcę, żeby moje dzieci wyniosły z domu rodzinnego to samo poczucie ciepła i bezpieczeństwa, jakie ja czułam, słysząc babcine: „ooooobiad!”

B – jak Bella Vita

Czyli piękne życie, które sami sobie tworzymy. Piękna codzienność (mimo, że czasami potrafi nużyć przez swoją powtarzalność): dom, praca i pasje. Piękna niecodzienność: przygody, podróże i marzenia.

I – jak Impuls / Intelekt

Nie mogę się zdecydować, więc może niech to będzie intelektualny impuls. Impuls, który jest początkiem prawie wszystkich moich działań. Kiedyś był to tylko impuls, bez chwili zastanowienia. Teraz już staram się go przepuścić przez intelektualny racjonalizm, co nie zawsze mi się udaje... Ale może to i dobrze. Pod wpływem impulsu założyłam teatr, kilka lat później kawiarnię, impulsywnie wybieram miejsca na wakacje. Takim impulsem może być człowiek, przeczytane gdzieś zdanie, a nawet mój humor danego dnia. Uważam, że w życiu nie ma przypadków, więc te moje promyki-impulsy też nie są przypadkowe. Ważne by skierować je w taką stronę, żeby zamieniały się w twórczą energię. Czegokolwiek by dotyczyły: czy robienia spektaklu, czy pieczenia ciasta.  

E – jak Errata

Czyli dawanie sobie prawa do błędu i wprowadzanie w swojej  „księdze życia” poprawek. Do tego się dorasta. Nie każda porażka to koniec świata. Można zmienić plany, wprowadzić korekty, zacząć od nowa.

T – jak Teatr

To oczywiste - tak oczywiste, że aż banalne. Lepiej brzmiałoby „T jak Trąba Powietrzna” albo „T jak Tlen”. Mój teatr niezależny, który stworzyłam w 2011 roku, nazwałam właśnie TLEN, od premierowego przedstawienia. Potem stało się to szerszą metaforą ponieważ okazało się, że bez teatru nie mogę oddychać. Zrobiliśmy kilka spektakli (m.in. wspomniany „Tlen”  Wyrypajewa, „Recycling” wg Jelinek, „Bukareszt Calling” Pecy) i teraz, po dłuższej przerwie bez TLEN-u, znowu wracamy do dotleniania siebie i Częstochowy. Czymś trzeba oddychać. Tym razem spektaklem „Wariat i zakonnica” na podstawie tekstów S. I. Witkiewicza i M. Zegadły.

A –  jak Ambicja

To taka szpilka, która nie pozwala mi spokojnie usiąść na kanapie z herbatką, tylko pcha mnie do przodu. Łącznie z niepohamowaną energią może tworzyć mieszankę wybuchową, taką, która nie toleruje porażek i nie znosi się poddawać. Choć z tego wybuchu bardzo często wychodzi coś pozytywnego i twórczego. Więc „A jak Wulkan”.