Każdy widział zabawkowe Yoyo? Pewnie tak. Nie wszyscy jednak wiedzą, ile rzeczy można zrobić ze „zwykłym jojkiem”, a już na pewno mało kto oglądał pokazy mistrzów, dla których yoyo to sport i sposób na życie.
Yoyo to rodzaj zabawki będącej szpulką, ciężarkiem zawieszonym na sznurku. Nazywana też kołem Maxwella. Jojo prawdopodobnie wywodzi się z Chin. Pod koniec XX wieku yo-yo zmieniło formę. Stało się profesjonalną zabawką z kulkowym łożyskiem, dzięki któremu po opuszczeniu na koniec sznurka jojo zaczyna się kręcić w miejscu. To umożliwia wykonywanie różnego rodzaju sztuczek (tricków).
Istnieją różne style jojowania (machania). W zależności od sposobu mocowania „jojka” do sznurka i palca zmienia się możliwość wykonywania tricków. Pięć podstawowych stylów to:
1A – klasyczne yo-yo przyczepione do sznurka i palca
2A – dwa yo-yo, każde obsługiwane przez oddzielną rękę, wykonywane tricki to tzw. loopy (tricki zapętlające się)
3A – mieszane, tak jak 2A, z różnicą tricków, które zaczerpnięte są ze stylu 1A
4A – yo-yo nie jest przyczepione do sznurka, bawiący się wyrzuca je w powietrze, nadając mu tym samym ruch wirowy
5A – yo-yo nie jest przyczepione do palca, zaś na końcu sznurka, umieszczona jest przeciwwaga (np. w formie kostki)
Yo -Yo w Polsce
Kolebką polskiego yo-yo jest Szczecinek, gdzie trenowały pierwsze grupy zawodników w kraju. Jednak prawdziwą stolicą „machania” jest Łódź, w której corocznie organizowane są Mistrzostwa Polski Yo-Yo. Zimą podobne zawody odbywają się w Rabce. Najwięcej informacji o Yo-Yo można znaleźć na internetowym forum pod adresem: http://forum.swisstek.pl/
Yo – Yo w Częstochowie
- Yoyo to nie tylko zabawka to przede wszystkim rodzaj aktywnego spędzania czasu, rodzaj sportu, rywalizacja, wyrabianie silnej woli, cierpliwości, a przede wszystkim niezapomniany klimat na zawodach, który udziela się wszystkim uczestnikom. – przekonuje Adrian „Alex” Koniecki, prekursor tej dyscypliny w Częstochowie.
Jego przygoda z „machaniem” rozpoczęła się 10 lat temu, kiedy znalazł stare plastikowe yo-yo i w sieci znalazł ludzi uprawiających nowy „sport”. Swoją „zajawkę na jojko” zaszczepił kolegom i zabawa stała się modna także w naszym mieście.
Obecnie trenuje u nas tylko kilka osób. Na zawody jeżdżę z Dawidem „Xanem” Puczyńskim, ostatnio z Arturem „Harrym” Piaścińskim oraz kilkoma przyjaciółmi – wymienia Alex.
Wszyscy trenują w wolnych chwilach. – Żeby nauczyć się jojowania, najpierw trzeba poznać podstawowe tricki, na których podstawie sami wymyślamy różne połączenia sztuczek, czyli tzw. combosy. Powstaje wtedy typowy free style, jaki później prezentujemy na zawodach czy pokazach – dodaje częstochowski zawodnik yoyo.
Przygotował: Piotr Dziker Chrząstek