49 plus
49 prac na ścianach Konduktorowni. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że stworzyły je różne osoby. Tymczasem to efekt różnych nastrojów i fascynacji jednej kobiety - Anity Grobelak. Poznajemy ją jako malarkę, ilustratorkę, rysowniczkę, instalatorkę, a ponadto - zawsze - animatorkę kultury.

Wernisaż wystawy zatytułowanej „49+ Anita Grobelak” odbył się 9 sierpnia. Znalazły się na niej abstrakcyjne płótna - z kluczową rolą koloru i faktury, ilustracje o charakterze onirycznym lub surrealistycznym, a także eksperymenty z instalacją. Były też organoleptyki, w których autorka wykorzystuję naturalne pigmenty - szczególnie kawę. Motywem przewodnim ekspozycji była podróż – traktowana zarówno jako doświadczenie emocjonalne, jak i dosłowne przemieszczanie się w czasoprzestrzeni.
Ta różnorodność, bogactwo form determinuje nieoczywiste skojarzenia u odbiorców, a sama autorka ze swoją niezwykłą aktywnością na różnych polach sprawia, że jej intencje twórcze nie są łatwe do odgadnięcia. W tym cała zabawa - w poszukiwanie kontekstów, inspiracji i symboli oraz emocji, które towarzyszyły powstaniu konkretnej pracy. Jak twierdzi artystka, istotne jest dla niej wchodzenie w interakcję z miejscem, czasem i spotkanymi ludźmi.
Skąd to tytułowe 49 +? Grobelak, zapraszając na wystawę, zapowiadała, że odpowie na to pytanie podczas wernisażu. I tak się stało. - Trochę mnie śmieszą te plusy, które są teraz wszędzie dodawane. Niektórzy pytali: Anita masz urodziny, imieniny? Urodziny miałam w maju, a imieniny niebawem w sierpniu. A tak naprawdę to ten tytuł to proza życia – pesel. 49 plus troszkę. Z tej okazji zbliżam się do dużej wystawy retrospektywnej, która będzie za rok w Muzeum Częstochowskim.
Jak wyglądały przygotowania do otwarcia ekspozycji? Autorka zdradziła, że przeglądając swoje prace, zwraca przede wszystkim uwagę na to, co dla niej ważne – by ta praca zafunkcjonowała z odbiorcą, bo często tracimy dystans.

- Ja tych moich ścieżek tematycznych, rozwojowych miałam kilka i chciałam się po prostu zmierzyć sama ze sobą, tak by godnie się przygotować do tej retrospektywnej wystawy, zastanowić się, w którą stronę powinna ona iść - opowiadała. - Trochę też tę wystawę zrobiłam dla mojej klasy. Uczę w szkole nie tylko plastyki, ale także języka polskiego. Moi uczniowie, dziś już absolwenci szkoły, wielokrotnie pytali, co ja tam robię, bo informacje w mediach społecznościowych są rozproszone. Chciałam więc, żeby mnie poznali również od tej strony.
Faktycznie, młodzieży na wernisaż – pomimo wakacji - przybyło całkiem sporo, ale jak się okazało, obecna też była część reprezentacji klasy Anity Grobelak ze „Słowackiego”. Jak sama stwierdziła, z niej właśnie wyrosła, z niesamotnej atmosfery, którą tworzyli w liceum, szczególnie w radiowęźle i w gazecie, która wychodziła bardzo… nieregularnie.

Na koniec autorka zwróciła się do swoich absolwentów. - Wiem, że macie różne życiowe dylematy. Wiecie, jaka bywam rozkojarzona i specyficzna, ale jak się chce mieć pasję, to można naprawdę, chodząc regularnie do pracy, tę pasję kontynuować, a świat w dzisiejszych czasach stoi dla nas wszystkich otworem.
Wystawa była krótka, bo już na 18 sierpnia Anita Grobelak zaprosiła na Międzynarodowy Festiwal Sztuk Wizualnych Po-Mosty Wielokulturowości, którego jest organizatorką i który uznaje za swoje „dziecko animacyjne”. W tym roku festiwal będzie trwał prawie dwa miesiące. O nim także na pewno napiszemy w CGK.
Dodajmy, że sierpień w ogóle jest dla częstochowskiej artystki niezwykle pracowity. Jej twórczość prezentowana była też na Ogólnopolskiej Wystawie Poplenerowej „Iwonicz i zdroje”, której wernisaż odbył się 20 sierpnia w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II. A już 23 sierpnia rozpocznie się Międzynarodowy Plener Artystyczny „Oddychać z i w sztuce!”, którego jest kuratorką (wydarzenie wpisuje się w program Festiwalu Kultury Alternatywnej eFKA).
Fot. Sylwia Bielecka
