SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Piotr Dłubak

Łilkomen próbuje sił w kabarecie

4 czerwca 2024
Udostępnij

By stworzyć spektakl „Kabaret. Próba” potrzebowali stu godzin prób. Trud się opłacił, bo premierowe pokazy oklaskiwano na stojąco. Jednak - pomimo dostawek - miejsc było mniej niż chętnych, by Grupę Łilkomen zobaczyć na scenie. Stąd powtórka – również wyprzedana do ostatniego biletu – która odbędzie się 7 czerwca. Kto się na nią wybierze, na pewno nie wyjdzie zawiedziony.

middle-440371880_852648546899464_850172464164634671_n.jpg

W tym roku czteromiesięczne warsztaty teatralne dla dorosłych doczekały się piątej odsłony. Dziś wystarczy tylko informacja o naborze, telefon w Teatrze im. Adama Mickiewicza rozgrzewa się do czerwoności, a limit miejsc niemal od ręki jest wyczerpany. Jednak gdy kilka lat temu pomysł dopiero kiełkował w głowie Ewy Oleś (sekretarz literackiej teatru), sukces nie był taką oczywistością. W końcu to nie „zabawa w teatr”, a wiele tygodni intensywnej pracy.

Bo scena ma swoje wymagania, bo „mówienie” tekstu wcale nie jest takie proste, bo próby są czasochłonne (i trzeba je pogodzić z pracą zawodową, nauką, życiem rodzinnym), bo często coś nie wychodzi, bo trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć (jak mówił dyrektor Caribaldi w „Sile przyzwyczajenia”), bo im bliżej do występu, tym większa jest trema. I jeszcze pewnie wiele bo by się znalazło. Przeważyło jednak inne, czyli bo warto, bo można wystąpić na prawdziwej (!), choć kameralnej scenie (i to takiej, na której grał wcześniej np. Janusz Gajos z monodramem „Msza za miasto Arras”).

Stali bywalcy i debiutantki

I tym bo kieruje się pewnie grupa warsztatowiczów. Wśród nich przeważają tzw. stali bywalcy, których poza teatralną pasją, przez kolejne edycje połączyła – jak zaznaczają – przyjaźń. Jednak co roku skład odrobinę się zmienia, np. teraz dołączyły dwie „debiutantki” – Jolanta Siwek-Kita (prawniczka, która występuje w Studio Metro) i Zuzanna Król (16-letnia gitarzystka, która gra ostatnio z zespołem Chłopcy z Placu Broni, a tu wcieliła się m.in. w „Małego żigolo”).

middle-441926431_852648813566104_8442260104606723133_n.jpg

Stały jest za to zespół tych, którzy poświęcają swój czas i energię (moc energii w sumie), by pasjonaci mogli spełniać marzenia o występie na scenie. Obok wspomnianej Ewy Oleś, która czuwa dosłownie nad wszystkim, są to: Marek Ślosarski (reżyseria), Michał Walczak (muzyka) i Marzena Lamch-Łoniewska (przygotowanie wokalne).

To pod ich okiem 22 członków Grupy Łilkomen (co rok mianują się inaczej, np. w 2023 r. określali się Tkliwą Dynamiką) spędziło na próbach sto godzin (policzyła to Ewa), by 12 maja zaprezentować spektakl warsztatowy „Kabaret. Próba”. Marek Ślosarski, który jest również autorem scenariusza, oparł całość na tekstach kabaretowych. „Kabaret” z Lizą Minnelli wymieszał z dokonaniami Edith Piaf, Marleny Dietrich, dodał teksty Kabaretu Starszych Panów, Wojciecha Młynarskiego, Jonasza Kofty czy Artura Andrusa i stworzył urokliwy przekrój, który premierowo dwukrotnie oklaskiwano na stojąco.

Więcej chętnych niż miejsc

Majowe pokazy były bowiem dwa – popołudniowy i wieczorny. Na oba bilety wyprzedały się na długo przed terminem, na obu konieczne były dostawki, a i tak chętnych było więcej niż dostępnych miejsc. Dla tych, którzy się nie załapali, dołożono spektakle popremierowe, które odbędą się właśnie 7 czerwca o godz. 16.00 i 19.00. Rozczaruję Was pewnie, ale i ich już dawno nie ma, bo sprzedaż ruszyła tuż po premierze.

middle-441951712_853009236863395_188146417960082202_n.jpg

Ja miałam szczęście, bo zobaczyłam przedstawienie w premierowym terminie i oczarowałam się już po pierwszych minutach. Kupiło mnie zaśpiewane zbiorowo „Wilkommen” ze wspomnianego „Kabaretu”. Warsztatowicze mocno ekscentryczni, upodobnieni do trochę cyrkowców, trochę do gwiazd rewii, trochę do ożywionych lalek, wprowadzili nas do barwnego świata kabaretu. Przewodnikiem po historii tej sztuki i „łącznikiem” pomiędzy kolejnymi występami był konferansjer, czyli Maciej Orman (który sam napisał sobie kwestie i cały występ poprowadził z ogromnym urokiem).

Miś rozłożony na łopatki

Szybko przenieśliśmy się do czasów, gdy sceny podbijały wspomniane królowe sceny – Piaf i Dietrich. Pierwszą poprzez „Padam, padam” przypomniały rozkołysane w tańcu Jolanta Siwek-Kita, Paulina Piasecka-Florczyk i Agnieszka Borecka, drugą, czyli „Lili Marleen” upamiętniła fenomenalna i śpiewająca po niemiecku (!) Katarzyna Gap. Przyznam, że choć za piosenkami wykonywanymi w tym języku nie przepadam, to bardzo mnie to wykonanie rozczuliło (i takich zaszklonych oczu dostrzegłam wokół siebie wiele).

middle-436345044_853009356863383_7145211298977529176_n.jpg

Artyści zadbali jednak, żebyśmy nie tkliwi za długo w tej melancholii, bo już za chwilę też można było płakać, ale już ze śmiechu. Bo – jak podkreślano - Polska w sztuce kabaretowej nie próżnowała, sięgnięto więc do czasów, gdy Zula Pogorzelska śpiewała wielki przebój Jerzego Petersburskiego „Ja się boję sama spać”. Na scenie pojawił się gigantyczny, plusowy miś (jeśli dobrze zapamiętałam imię - Gustaw) i ubrana w jedwabną piżamkę cudowna Maria Kałużyńska. Oj, co ona wyprawiała z tym misiem! Nie będą Wam spoilerować, zdradzę jedynie, że nie tylko pluszaka rozłożyła na łopatki. Po prostu musicie to zobaczyć!

Panie w liczebnej przewadze

Nie znaczy to, że tylko panie robiły w tym kabarecie „robotę”, choć miały liczebną przewagę i gdy trzeba było, potrafiły się wcielić i w samego Charliego Chaplina (tu ukłon kieruję w stronę Marty Pytlas i „Titiny”). Panów było trzech, obok konferansjera-Macieja, byli to Bartłomiej Modrof (który ponownie występował razem z córką Nikolą) oraz Łukasz Owczarek. Dobrych momentów zapewnili nam naprawę sporo, np. gdy w trio wykonali „Cztery nogi” (udowadniając, że prawdziwym mężczyznom i rajstopy pasują!).

middle-441404790_852648860232766_648173651089008524_n.jpg

Jednak największe wrażenie zrobił na mnie „Ślusarz” według Juliana Tuwima, z udziałem Macieja, Łukasza i tłumu skonsternowanych pań, dla których temat napraw z pewnością zakrawał o czarną magię. Przyznam, że też się do nich zaliczam, bo do dziś nie mam pojęcia, o co chodzi w stwierdzeniu bo droselklapa tandetnie blindowana i ryksztosuje. Tym większy mam jednak szacunek do wykonawców, bo gdy sama mam problem z wydukaniem tylko kilku słów, oni ten niekrótki tekst mówili z pamięci i to ze swobodą (przypłaconą na pewno godzinami ćwiczeń).

Wszystko w punkt

Przypominam sobie kolejne sceny i chyba nie przychodzi mi do głowy żadna, którą definitywnie bym wycięła (a to u mnie niezbyt częste). Opisać każdą z blisko 30 piosenek czy monologów jednak nie sposób (te pominięcia musicie mi wybaczyć), dlatego wspomnę jeszcze o kilku, które sobie szczególnie upodobałam.

Zacznę od utworu Kabaretu Starszych Panów „Dziecię tkaczy”, bardzo misternie, bardzo rytmicznie wykonanym. A opanowanie tego, by to wszystko zabrzmiało w punkt, na pewno było niełatwe (brawa za pomysł inscenizacyjny!).

middle-440361813_852648356899483_4817509111485005068_n.jpgMam też swój ulubiony duet sceniczny i ulubione trio. Ten pierwszy stworzyli Milena Bieńkowska i Bartosz Modrof, cudowni najpierw pojedynczo w „Żył człek” i „Taka głupia to ja już nie jestem”, a idealnie dopasowani w „Idiotce z kretynem”. Wszystko się tu zgadzało, każde westchnięcie, mrugnięcie oczu, każdy szelmowski uśmiech. A trio? Wystarczy zanucić sobie „Tupot białych mew”, by wszystko stało się jasne. Przebrane za baletnice (niczym te z „Jeziora Łabędziego”) Beata Pokora, Arleta Kubica-Banasiak i Małgorzata Piątek skradły z pewnością nie tylko moje serce, choć nie chciałabym być w skórze tych, których ich skrzek obudzi po suto zastawionej imprezie.

Nie zaczynaj! Nie zaczynaj!

Jednak siła Łilkomen nie leży w solówkach (nawet tak udanych jak „Song sprzątaczki” w wykonaniu Weroniki Kuleszy), duetach ani triach, a - co oczywiste - w grupie. Dlatego tak porywają w hipisowskiej „Hera koka hasz LSD” (w której pierwsze skrzypce gra Oliwia Migoń), w "Niegdysiejszych pogrzebach" (którym przewodzi Dorota Goliniewska), czy wreszcie finałowym „Nie zaczynaj”. I tu zdradzę, że choć twórczość Artura Andrusa uwielbiam, to wykonanie tej Grupy podoba mi się dużo bardziej. I na samo wspomnienie nucę znów: Nie zaczynaj! Szkoda czasu! Nie wywołuj wilka z lasu! Tutaj czy na górze Synaj, Nie zaczynaj! Nie zaczynaj! I myślę sobie, że bardzo dobrze, że nie wzięli sobie tych słów do serca, nie było szkoda im czasu, więc zaczęli tę teatralną przygodę i mam nadzieję, że szybko z niej nie wyrosną.

middle-442392415_853009913529994_640856625139505997_n.jpg

Ponad godzinny spektakl minął mi nie wiem kiedy. Ta radość grania, ta świeżość pomysłów i ten zaangażowany nie w 100 a w 200 proc. entuzjazm przenoszą się bowiem ze sceny na publiczność. Pisząc ten tekst, zachciało mi się powtórki. Mam nadzieję, że „Kabaret. Próba” znajdzie się w jesiennym repertuarze naszego teatru, bo wiem, że nie tylko ja na to czekam.

Fot. Piotr Dłubak/Teatr im. Adama Mickiewicza

Grupę Łilkomen tworzą:
Milena Bieńkowska, Agnieszka Borecka, Katarzyna Gap, Dorota Goliniewska, Olga Jagiełło, Maria Kałużyńska, Angelika Kręt, Zuzanna Król, Arleta Kubica-Banasiak, Weronika Kulesza, Oliwia Migoń, Bartłomiej Modrof, Nikola Modrof, Maciej Orman, Łukasz Owczarek, Edyta Pakuła, Paulina Piasecka-Florczyk, Małgorzata Piątek, Beata Pokora, Marta Pytlas, Jolanta Siwek-Kita, Katarzyna Ziębińska






Galeria zdjęć

4 czerwca 2024
Piotr Dłubak
W tym roku czteromiesięczne warsztaty teatralne dla dorosłych doczekały się piątej odsłony. Efektem jest spektakl "Kabaret. Próba" w reżyserii Marka Ślosarskiego.

Cykle CGK - Autorzy