SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Piotr Karoński

Czeski wieczór z górską zagadką w tle

8 lipca 2024
Udostępnij

Dwa spotkania, dwa różne światy, różne miejsca, dwie osobowości, co je łączy? To, co tak silnie działa na wyobraźnię, co wciąga bez reszty i każe sięgać po więcej – literatura.

middle-Arche-int-4.jpgNie znam chyba żadnego mojego rodaka, który choć raz nie odwiedził Czech, nie spacerował urokliwymi uliczkami Pragi, nie raczył się czeskim piwem w swojskiej, wypełnionej gwarem czeskiej gospodzie, nie oglądał przygód dzielnego wojaka Szwejka, czy popularnych w czasach PRL-u, wówczas jeszcze czechosłowackich, seriali.

Miłośników czeskiej literatury jest z pewnością znacznie mniej niż zwolenników praskiego tripu, ale chyba nie przesadzę twierdząc, że twórczość literacka naszych południowych sąsiadów znajduje w naszym kraju licznych czytelników, którzy chętnie sięgają po prozę Milana Kundery, Karela Čapka, Oty Pavla, Franza Kafki, czy wreszcie Bohumila Hrabala. Z tym ostatnim przyjaźnił się pewien Polak, a właściwie, jak sam stwierdził, nadal się przyjaźni. Ów Polak, to Franciszek A. Bielaszewski, z którym 25 czerwca, podczas wieczoru autorskiego w Hotelu Arche, rozmawiał Sławomir Domański.

middle-Arche-int-8.jpg

Franciszek Bielaszewski to postać niebanalna, obywatel świata, z życiorysem, którego starczyłoby dla co najmniej kilku osób. Urodzony się w 1949 roku w Starogardzie Szczecińskim, dorasta w domu dziecka w Lęborku. Pisze sztuki teatralne, reportaże, aforyzmy i wiersze. Bierze udział w licznych konkursach poetyckich, zdobywając nagrody i wyróżnienia. Tłumaczy z polskiego na czeski, ale również z czeskiego na polski, między innymi zekranizowaną powieść Bohumila Hrabala „Obsługiwałem angielskiego króla”. Podróżuje po wielu krajach Europy. Ima się różnych zajęć, pracuje we Włoszech, Francji, Czechach. W latach siedemdziesiątych osiada w Pradze. Pracuje w domu towarowym jako „muž za pultem”, gdzie spotyka i poznaje wiele postaci z czeskiego świata kultury i sztuki. Jest stałym bywalcem U Zlatého Tygra, tak samo jak Hrabal, który rozsławił piwiarnię, do której wpadał na „chmielowy nektar”. Z czasem między panami tworzy się swoista więź, która przeradza się w przyjaźń. W przypadku Hrabala dozgonna, dla Franciszka Bielaszewskiego trwająca nadal.

middle-Arche-int-13.jpg

Muszę przyznać, że jako miłośnik Czech, kultury tego kraju i tak naprawdę wszystkiego, co czeskie, trochę, a może nawet bardzo, zazdroszczę panu Franciszkowi tej Pragi, tego Złotego Tygrysa, w którym mimo licznych prób nie udało mi się nigdy znaleźć choćby jednego wolnego miejsca, tych rozmów z „prawdziwymi” Czechami i „ocierania” się o świat, który znam wyłącznie z literatury, czy filmu.

Za sprawą opowieści, licznych anegdot i fotograficznych, literackich pamiątek, prezentowanych przez pana Franciszka podczas spotkania w Hotelu Arche, udało mi się znaleźć się choćby na chwilę za południową granicą, poczuć ten specyficzny klimat, doświadczyć jedynego w swoim rodzaju humoru, poznać swoisty rytuał, misterium (bo nie jest to zwyczajne picie) spożywania piwa. Zamknąć oczy, by choćby przez chwilę w wyobraźni, usiąść w praskiej piwiarni naprzeciwko Hrabala i zamienić z mistrzem kilka słów.

middle-Arche-int-18.jpg

Franciszek Bielaszewski to człowiek po brzegi wypełniony opowieściami, anegdotami i wspomnieniami. Nie sposób, by uwolnił je wszystkie podczas krótkiego spotkania. Więcej w nim historii niż litrów piwa w praskim browarze Staropramen. We wtorkowy wieczór poznaliśmy ich niewielką część. Pozostał niedosyt. Kto zna Czechy, tak trochę więcej niż turystycznie, wie że czas płynie tam spokojnie i znacznie wolniej niż w innych miejscach świata, jednak spotkanie z Franciszkiem A. Bielaszewskim miało miejsce w Polsce, więc odniosłem wrażenie, że trwało tylko krótką chwilę.

Nie był to jednak koniec wtorkowego, literackiego popołudnia, ponieważ po krótkiej przerwie, pojawił się drugi zaproszony gość – częstochowianin Sebastian Sadlej, zawodowo grafik komputerowy, a od pewnego czasu pisarz, miłośnik Bieszczadów, gdzie toczy się akcja jego pierwszej powieści „To nie moja wina”.

middle-Arche-int-20.jpg

Przyczynkiem do wtorkowego spotkania, które prowadził Robert Jasiak, nie była jednak debiutancka książka autora, a drugi wydany drukiem kryminał „Za szczytem”. Tym razem pisarz zabiera czytelnika również w góry, do perły Sudetów – Międzygórza. Autor przenosi go do górskiego świata pełnego tajemnic. Wprawdzie podróżuje turystycznymi szklakami, nie stroniąc jednak od wizyt w mrocznych zakamarkach ludzkiej psychiki. Więcej nie zdradzę.

Sam autor podczas spotkania również nie skupiał się wyłącznie na treści swoich powieści. Opowiadał o zainteresowaniach, pasjach, dotychczasowych doświadczeniach literackich, pierwszych pisarskich krokach, trochę, lecz skromnie, bez przesadnej autopromocji i gwiazdorstwa, o sobie i rodzinie, a co najważniejsze z pewnością zachęcił, by sięgnąć po jego prozę. Dwie dotychczas wydane powieści Sebastiana Sadleja, to książki, które bez wątpienia zadowolą nie tylko miłośników kryminału, ale wszystkich poszukujących intersującego i wciągającego pisarstwa.

Fot. Piotr Karoński


Galeria zdjęć

8 lipca 2024
Piotr Karoński
25 czerwca w Hotelu Arche odbył się kolejny literacki wieczór. Najpierw z częstochowskimi czytelnikami spotkał się Franciszek A. Bielaszewski, przyjaciel Bohumila Hrabala, który pisze sztuki teatralne, reportaże, aforyzmy i wiersze. Drugim z gości był częstochowianin Sebastian Sadlej, który promuje właśnie swój drugi kryminał - "Za szczytem".

Cykle CGK - Autorzy