SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Aktor Wojtek Kowalski w dziecięcym marynarskim stroju na scenie

Wojtku Ty Nasz

14 kwietnia 2022
Rysunkowy portret Adama Florczyka
Udostępnij

Gdybym miał kiedyś pisać poradnik o tym, jak do syta i smacznie konsumować częstochowską kulturę, z pewnością zamieściłbym tam apel, by bardzo uważnie śledzić w mieście wszelkie teatralne atrakcje, bo to dobro deficytowe. I oczywiście w takiej publikacji swój osobny podrozdział musiałby mieć Wojtek Kowalski, człowiek-instytucja, jeśli chodzi o tzw. teatr niezależny w Częstochowie.


middle-20220408_spektakl_hrabal_kowalski_teatr_muuzycznameta_fot_amark_08.jpg

Przyzwyczailiśmy się już do Wojtka Kowalskiego jako konferansjera, osoby prowadzącej dyskusje o częstochowskiej kulturze na kanale YT Miejskiego Domu Kultury oraz animatora działań teatralnych (opiekuna TFP, koordynatora sekcji teatralnej podczas miejskiej akcji „Aleje-tu się dzieje!” i Festiwalu Frytka OFF, organizatora przeglądu „42-200 Monodram”). I mam wrażenie, że w tym natłoku umyka nam jego autorska praca na scenie. Niby notujemy sobie daty premier kolejnych przedstawień, niby gratulujemy Wojtkowi kolejnych laurów przywożonych z całej Polski, z różnych teatralnych przeglądów i festiwali. Ale czy na pewno wszyscy już widzieli jego ostatni monodram „Hrabalu Ty Mój”? Na pewno? Ja swoje zaległości nadrobiłem 8 kwietnia w Muzycznej Mecie.


Tytuł spektaklu zdradza właściwie wszystko – Wojtek Kowalski zabiera publiczność w podróż do Czech i wysyła miłosny list do Hrabala. Bo to monodram, który powstał z uwielbienia prozy Mistrza zza naszej południowej granicy, z zaczytania w „Takiej pięknej żałobie”, „Czułym barbarzyńcy”, „Miasteczku, w którym czas się zatrzymał” itd. Wyobrażam sobie, że egzemplarze tych książek, leżące na regale u Kowalskiego, są wytarte przez ciągłe kartkowanie do granic wytrzymałości. Trochę się nawet dziwię, że dopiero teraz Wojtek postanowił teatralnie zmierzyć się z prozą Hrabala, która wydaje się być wręcz stworzona pod sceniczne emploi częstochowskiego aktora. Specyficzne poczucie humoru, nostalgiczna podróż do czasu dzieciństwa, autoironia oraz spora dawka purnonsensu do smaku – w takiej materii Kowalski czuje się doskonale, co też po raz kolejny udowodnił.

middle-20220408_spektakl_hrabal_kowalski_teatr_muuzycznameta_fot_amark_19.jpg

„Hrabalu Ty Mój” zbiera opowieści doskonale znane miłośnikom czeskiej literatury: o chłopcu, który marzył o marynarskim tatuażu i chciał zostać bezrobotnym; o dwóch kotach: Celusiu i Militce; o Ojcu, który potrzebował kogoś, by przytrzymał mu kluczem nakrętkę; o próbach teatru amatorskiego itd. Dobrzy twórcy potrafią jednak sprawić, by stare rzeczy wyglądały jak nowe. Wojtek Kowalski dodaje hrabalowskim opowiastkom świeżego połysku. Składa z nich autorską narrację, wydobywając na pierwszy plan ich humorystyczny i absurdalny potencjał. Krótkie opowiadania zszywa w całość i buduje czeski neverneverland z dziecięcych wspomnień, zmyśleń i emocji. Świat, który nie istniał, ale do którego bardzo chcielibyśmy wracać – taki paradoks.


Centralnym elementem scenografii spektaklu jest duża, stara fotografia jakiegoś placu czy rynku. Na początku usilnie próbowałem przyłożyć ją do mapy Pragi i dopiero po dłuższej chwili zorientowałem się, że to nasz plac Daszyńskiego, tylko z poprzestawianymi elementami architektonicznymi. Zupełnie tak, jakby ktoś go niedokładnie zapamiętał, a później próbował wypięknić we wspomnieniu. Dodatkowo - cała scenografia, stworzona przez Olę Nykowską, zdaje się być swoistym kuferkiem. Jakby Wojtek miał ją po spektaklu błyskawicznie złożyć, zapakować do środka swoje opowieści i zaraz ruszyć w drogę w poszukiwaniu nowej widowni - jak jakiś pradawny bajarz.


middle-20220408_spektakl_hrabal_kowalski_teatr_muuzycznameta_fot_amark_22.jpgNie ma co ukrywać, że częstochowski aktor już lata temu wyspecjalizował się w monodramach, w związku z czym doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co jest najważniejsze w tej formie scenicznej ekspresji. Potrafi zassać pełną uwagę publiczności samym swoim pojawieniem się na scenie i utrzymać ją do finału. Ma tego typu sceniczną charyzmę, która dominuje każdy kawałeczek teatralnej przestrzeni. Zawsze musi znajdować się w centrum uwagi, co znów doskonale wpasowuje się w charakter hrabalowskiej frazy. Niech was nie zmyli dziecięcy kostium - Wojtek Kowalski jest tutaj gawędziarzem, który siedzi w czeskiej karczmie i opowiada coraz bardziej niestworzone historie, wciela się w kolejne barwne postacie. A człowiek słucha tego jak zahipnotyzowany, nie może się oderwać i podsuwa mu tylko kolejne kufle piwa.

„Hrabalu Ty Mój” to spektakl idealnie skrojony na dzisiejsze trudne czasy, bo pomaga oczyścić głowę i choćby na chwilę wyrwać się do innych, lepszych światów. Napisany z lekkością, zabawny, ale przy tym niebanalny. Proza czeskiego pisarza ma swój ciężar, a Kowalski potrafi go umiejętnie ograć. Kto zatem jeszcze nie widział tego przedstawienia, niech włączy sobie tryb hiperczujności i nadrobi tę zaległość przy najbliższej nadarzającej się okazji.


Fot. Adam Markowski


Poprzedni wpis
← Do posłuchania

Cykle CGK - Autorzy