SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Obraz Wandy Wereszczyńskiej przedstawiający dziewczynki bawiące się przy rzece

Szczerość artystycznego przeżycia

29 kwietnia 2022
Rysunkowy portret Sylwii Góry
Udostępnij

Czy jest taka nić, którą można by połączyć opowieść o częstochowskich artystkach? Czy, gdyby ktoś zechciał pokazać pełnię plastycznych dokonań wszystkich kobiet związanych z naszym miastem, to wystarczyłoby oddziałów Muzeum Częstochowskiego, by powiesić obrazy, gobeliny, ustawić rzeźby, ceramikę itp.? Już twórczość malarki, którą chcę dziś przybliżyć, a niektórym przypomnieć, mogłaby w tym względzie sprawić „kłopot”.


middle-W.-Wereszczyńska,-Pejzaż-z-Krynicy,-1930,-nr-inw.-MCz.IV.1125.jpg

Wanda Wereszczyńska była artystką niezwykle płodną. Około stu prac nie przetrwało wojny, ale mimo to jej dorobek jest naprawdę duży. To praca przy sztalugach była bowiem dla artystki najważniejsza. Malowała od najmłodszych lat, w każdej wolnej chwili. Sprzyjało temu otoczenie, w którym dorastała – urodziła się 20 czerwca 1910 r. w majątku w Kościelcu koło Częstochowy. Dziewiętnastowieczny dworek, sielskie krajobrazy, spokój, zmieniające się pory roku, które można było obserwować na podstawie kolorów i przyrody – to wszystko wyraźnie widać na obrazach Wandy, głównie pejzażach, które malowała najchętniej.


Mając dwanaście lat, podjęła naukę w Żeńskim Gimnazjum im. Cecylii Plater-Zyberkówny w Warszawie. Jednak, aby zostać prawdziwą artystką w latach trzydziestych XX w., trzeba było wyjechać na studia. Wereszczyńska najpierw studiuje w prywatnej Szkole Malarstwa prof. Adama Rychtarskiego w Warszawie, a w roku 1931 zostaje przyjęta do stołecznej Akademii Sztuk Pięknych, w której uczy się malarstwa sztalugowego i dekoracyjnego u Felicjana Kowarskiego i Leonarda Pękarskiego. Kończy także Wydział Pedagogiczny, a zdobyte tam kwalifikacje pozwolą jej w przyszłości łączyć malowanie z prowadzeniem zajęć dla młodych adeptów sztuki.


Wanda malowała jak na swoje czasy dość „klasycznie”, daleka była od nowych trendów, czyli przede wszystkim awangardy, która stawała się coraz bardziej popularna. Jeszcze jako studentka wzięła udział w Zbiorowej Wystawie Malarstwa w Wilnie. Jej talent został już wtedy dostrzeżony. Na wniosek prof. Leonarda Pękalskiego Wereszczyńska otrzymała stypendium zagraniczne z Funduszu Kultury Narodowej. Jednak wyjazd do Włoch uniemożliwił jej wybuch drugiej wojny światowej. Niemcy wysiedlili rodzinę Wandy z rodzinnego majątku. To właśnie w czasie wojny zaginęły liczne prace malarki (obrazy i rysunki).


middle-W.-Wereszczyńska,-Martwa-natura-z-cyklamenem.jpg

Po wojnie Wereszczyńska trafia bezpośrednio do Częstochowy i zamieszkuje przy ulicy Dąbrowskiego 15. Bardzo chętnie angażuje się w budowanie środowiska artystycznego, m.in. współtworząc częstochowską Szkołę Sztuk Pięknych (obecnie Zespół Państwowych Szkół Plastycznych im. Jacka Malczewskiego). Szybko została tam nauczycielką, wykładając malarstwo oraz kompozycję brył i płaszczyzn. Pracując głównie z młodzieżą, chciała dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem także z dorosłymi. Umożliwiały jej to kursy dla plastyków-amatorów w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych.


W 1950 r. Wanda Wereszczyńska otrzymała drugą nagrodę na I Ogólnopolskiej Wystawie Plastyki w Warszawie. W tym samym roku wzięła udział w Międzynarodowej Wystawie Plastyki w Suzarro (Włochy), a rok później w Retrospektywnej Wystawie Malarstwa Polskiego w Pradze i Budapeszcie. W roku 1959 wyjechała na kilka miesięcy do Londynu, gdzie szukała inspiracji, zwiedzając tamtejsze muzea i galerie sztuki. Wystawiła też swoje prace w Galerii Grabowskiego. Kilka z nich udało się sprzedać.


W 1962 r. hucznie obchodzono 25-lecie twórczej działalności Wandy Wereszczyńskiej. Odbyła się wystawa zarówno w Warszawie (w Zachęcie Sztuk Pięknych), jak i w Częstochowie, gdzie zaprezentowano powojenny dorobek malarki, w zasadzie same obrazy olejne. Warto jednak pamiętać, że Wereszczyńska była też autorką malowideł ściennych, które wykonywała także z inną częstochowianką, o której już pisałam – Bogumiłą Malec.


Podejmowana przez artystkę tematyka to przede wszystkim wspomniane już pejzaże, ale także martwe natury, portrety, kwiaty, rzadziej architektura. Wereszczyńska bardzo dbała o to, aby uczestniczyć w wystawach, zarówno w kraju, jak i za granicą. Jej płótna pojawiły się w Moskwie, Mińsku, Kijowie, Pekinie, Szanghaju, Londynie czy Ostrawie.


middle-W.-Wereszczyńska,-Przed-domem,-1967,-nr-inw.-MCz.IV.560.jpg

Kiedy zaczęła poważnie chorować, w wyniku czego coraz gorzej widziała, nie porzuciła malarstwa, ale zmieniła nieco styl. Jasne, subtelne barwy, ustąpiły miejsca wyraźniejszym konturom i nasyceniu kolorystycznemu. Droga twórcza artystki od początku do samego końca była bardzo spójna i konsekwentna. Nie ulegała żadnym modom, a raz wybrany styl, temat czy technika towarzyszyły jej w zasadzie przez całe życie. Wanda Wereszczyńska zmarła 7 grudnia 1978 r. w wieku 68 lat i została pochowana obok matki, na cmentarzu w Borownie pod Częstochową.


Helena Hohensee pisała w „Życiu Częstochowy” (nr 228 z 1956 r.) o jej malarstwie tak: „Rzetelność malarskiego rzemiosła w połączeniu ze szczególną wrażliwością na piękno codziennych najprostszych zjawisk daje rozwiązania zawsze świeże i dojrzałe, pozbawione wszelkiej banalności i efekciarstwa”. Dlatego właśnie warto przypominać twórczość Wandy Wereszczyńskiej.


Pisząc tekst, korzystałam z książki A. Jaśkiewicza „Wanda Wereszczyńska 1910-1978”, wyd. Muzeum Częstochowskie, Częstochowa 2004.


Obrazy ze zbiorów Muzeum Częstochowskiego:

W. Wereszczyńska, "Nad rzeką"

W. Wereszczyńska, "Pejzaż z Krynicy"

W. Wereszczyńska, "Martwa natura z cyklamenem"

W. Wereszczyńska, "Przed domem"

Cykle CGK - Autorzy