SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

archiwum OKF

Amerykański sen

28 października 2024
Udostępnij

Prace Andy’ego Warhola ze słynnymi puszkami zupy Campbell’s widział chyba każdy. Mało kto jednak wie, że nim artysta został królem pop artu, wspólnie z braćmi sprzedawał wycięte z nich aluminiowe kwiatki, które robiła ich mama. To tylko jedna z ciekawostek, które można znaleźć w dokumencie „Andy Warhol. Amerykański sen”. OKF pokaże go 2 i 3 listopada.

middle-Andy-plakat-441x635.jpg

Po wakacyjnej „przygodzie” z „Pocałunkiem” Klimta, postanowiłam uważniej śledzić dokumenty wyświetlane w kinowej „Iluzji” w ramach cyklu „Wielka Sztuka na ekranie”. Dzięki temu w połowie października załapałam się na słowacką produkcję „Andy Warhol. Amerykański sen”, za którego reżyserię odpowiada Ľubomír Ján Slivka.

Film sięga do słowackich korzeni artysty. Jego rodzice pochodzili z podkarpackiej wsi Miková (informuje o tym specjalna tablica, którą kilkakrotnie pokazywano na ekranie). Ta leży zaś niedaleko miasta Medzilaborce. Wspominam o nim nie bez powodu, tam bowiem zlokalizowano wspaniałe Muzeum Sztuki Nowoczesnej Andy’ego Warhola. Zwiedziłam je już dwukrotnie i po zakończeniu trwającej właśnie przebudowy, na pewno jeszcze tam zawitam. Do najcenniejszych artefaktów kolekcji należy szatka, w której synowie Júlii i Andreja Warholów – Paul, John i Andy byli podawani do chrztu (także widać ją na jednym z filmowych ujęć). Można zobaczyć też np. należące do artysty aparat fotograficzny, odtwarzacz kasetowy, okulary przeciwsłoneczne czy książeczkę do nabożeństwa.

Sam Andy urodził się już w Pittsburghu jako Andrew Warhola, syn ubogich imigrantów. O jego dzieciństwie, domu rodzinnym, przedwczesnej śmierci ojca, biedzie, ogromnym przywiązaniu do matki opowiadają z ekranu przyjaciele i rodzina artysty – m.in. James i Donald Warhola.

„Amerykański sen” odkrywa mniej znane karty z życia króla pop artu. Pokazuje drogę, którą przebył z imigranckich przedmieść do nowojorskiego The Factory, czyli atelier, w którym gościł Debbie Harry, Micka Jaggera, Grace Jones czy Lou Reeda. Dokument pokazuje też to, jak na jego twórczość wpłynęły greko-katolickie cerkiewne ikonostasy. Zdradza, że puszki zupy Campbell’s i Coca Coli pojawiły się w jego sztuce nieprzypadkowo, bowiem jako dziecko sprzedawał z braćmi wycięte z nich przez matkę aluminiowe kwiaty. Zebrane w ten sposób pieniądze miały podreperować skromny budżet.

middle-Andy-1-e1726574839497.jpg

Dokument oddaje różne twarze Andy’ego. Pokazuje celebrytę sztuki, który kształtował wyobraźnię, a prywatnie wypytywał bratanków, czy w niedzielę poszli do kościoła. Pokazuje gwiazdę imprez i dobrej zabawy, a jednocześnie introwertyka chętnie kryjącego się za okularami. I mówi dużo o lękach. Wraca do wydarzeń z 3 czerwca 1968 r., gdy w swoim atelier Warhol został postrzelony przez pisarkę Valerie Solanas. Artysta przeżył, ale to zdarzenie już na zawsze zmieniło jego życie, a The Factory przestało być miejscem otwartym dla wszystkich. Lęki zdrowotne towarzyszyły mu zresztą do końca życia. Twórca bał się szpitali i wizyt lekarskich. Zmarł podczas rekonwalescencji po rutynowej operacji usunięcia pęcherzyka żółciowego. Dla najbliższych był to szok. Warhol nie dał nikomu znać, że wybiera się do szpitala.

Obok bogactwa informacji, „Amerykański sen” dostarcza też wielu detali. Zaglądamy do pokoju, w którym powstawały najbardziej znane dzieła. Podglądamy te prace. Dla mnie była to szczególna frajda, bo „Warhola” ciągle mi mało. Przyznam, że ta twórczość pociąga mnie od lat (podziwiałam ją m.in. w Maladze i Pradze). Pierwszy raz „na żywo” miałam okazję zobaczyć ją kilkanaście lat temu, gdy w Muzeum Narodowym w Krakowie prezentowano wystawę „Pierwszy krok...W stronę kolekcji zachodniej sztuki współczesnej”. Prace pochodziły z kolekcji mieszkającego w Niemczech Rafaela Jablonki, który - co ciekawe - wychowywał się podobno w Częstochowie.

Wtedy nie prezentowano jednak zup Campbell’s czy Marylin Monroe, a „Dziesięć portretów Żydów XX wieku”. Puszki i „banany” (z okładki płyt The Velvet Underground&Nico) w realu zobaczyłam dopiero wiele lat później… zresztą właśnie w częstochowskiej Miejskiej Galerii Sztuki (w strukturach której działa OKF). Latem 2016 r. prezentowano tam wystawę „Andy Warhol 33 1/3 rpm” bazującą na muzycznej kolekcji (były to głównie okładki płyt, choć nie tylko) dziennikarza Piotra Metza.

Dziś w tej samej sali (Plenerowej) można oglądać pierwszą część wystawy Andrzeja Pągowskiego – „Kieślowski, Wajda, Morgenstern na nowo” (kontynuację znajdziecie w Sali Gobelinowej). Te plakaty pozostają w galerii do 3 listopada. I znów nie ma tu przypadków, bo kino OKF zaplanowało jeszcze dwa pokazy „Amerykańskiego snu”. Wypadają akurat… 2 listopada o godz. 18.30 (wersja z napisami) i 3 listopada o godz. 16.00 (wersja z lektorem). Bilety ulgowe kosztują 25 zł, normalne – 30 zł, a mając je (tak, jak na wszystkie projekcje z cyklu „Wielka Sztuka na ekranie”) wystawy czasowe (poza „Omnis” Wojciecha Siudmaka) można obejrzeć za darmo (szczegóły: okf.czest.pl). Jeśli nie macie jeszcze listopadowych planów, zafundujcie sobie dużą dawkę wielkiej sztuki!

Fot. archiwum OKF

Zuzanna Suliga - czytaj więcej