Andrus, Kluba, Chudy i inni
Na niezwykły pokaz filmu „Chudy i inni” w reżyserii Henryka Kluby zaprosił Ośrodek Kultury Filmowej „Iluzja”. Niezwykły, bo wzbogacony autorską narracją czytaną podczas seansu przez Artura Andrusa.

Audiodeskrypcja to dodatkowa ścieżka dźwiękowa, przeznaczona zwykle dla osób niewidomych i słabowidzących, którym ułatwia zrozumienie filmu. Lektor omawia wydarzenia na ekranie, scenerię, kostiumy i emocje bohaterów, a także zmiany miejsca akcji.
Jednak jeżeli tekst napisze i przeczyta ktoś taki jak Artur Andrus – satyryk, poeta i autor piosenek o nadzwyczajnym poczuciu humoru, to otrzymujemy znacznie więcej. Jego autorska narracja „Chudego i innych” nie tylko opowiada o tym, co widzimy na ekranie, ale też komentuje wydarzenia, charakteryzuje bohaterów, pokazuje kontekst życia polskiej prowincji z lat sześćdziesiątych, a przede wszystkim wydobywa dowcip i ironię z filmowych scen. Bywa także, że dodaje humoru oglądanym scenom.
Oto przykład. Kiedy w tym bardzo męskim filmie na ekranie pojawia się po raz pierwszy kobieta – sanitariuszka grana przez Krystynę Chmielewską, Artur Andrus komentuje: Gdyby to był film amerykański, taka dziewczyna jechałaby w kabriolecie, ale ponieważ jest polski, to mamy łazik.
Jak napisano o Andrusie w materiałach towarzyszących seansowi jego spojrzenie na dawno minioną rzeczywistość jest dowcipne, a przy tym refleksyjne, chwilami nawet smutne. Dlaczego satyryk zdecydował się stworzyć autorską narrację akurat do „Chudego i innych”? O tym za chwilę.
Zacznijmy od reżysera filmu, który był prawie częstochowianinem. Henryk Kluba urodził się w 1931 r. w Przystajni, a w 1951 r. ukończył studium teatralne przy Teatrze im. Adama Mickiewicza. Pracował jako dziennikarz częstochowskiej mutacji „Dziennika Łódzkiego”, potem studiował filologię klasyczną we Wrocławiu, aż wreszcie trafił na Wydział Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, z którą związał się do końca życia.

Zaprzyjaźniony na studiach z Romanem Polańskim, zadebiutował jako aktor w jego szkolnych krótkometrażówkach: „Dwaj ludzie z szafą”, „Gdy spadają anioły”, „Ssaki”. Aktorstwo bawiło Klubę także później. Zagrał epizody w większości reżyserowanych przez siebie filmów. Pojawiał się też w produkcjach kolegów. Zapewne najbardziej pamiętany jest jako sąsiad-erotoman Boguś Poganek z komedii „Nie ma róży bez ognia” Stanisława Barei.
Henryk Kluba pracę reżysera łączył z karierą pedagoga w łódzkiej „filmówce”. Był jej długoletnim wykładowcą, bardzo lubianym przez studentów, a w latach 1982-1990 i 1996–2002 rektorem uczelni.
„Chudy i inni” z 1966 roku według scenariusza Wiesława Dymnego to reżyserski debiut Kluby, za który otrzymał Nagrodę im. Andrzeja Munka. Na budowę wielkiej zapory w Solinie zjeżdżają robotnicy z różnych stron. Mają różne charaktery i życiowe cele, ale wspólnie tworzą brygadę, która ma zbudować most nad rzeką. Kiedy to zrobią, nie bez przygód i trudności, dostają premie i medale. Pozornie schemat socrealistycznego „produkcyjniaka”, ale nastrój filmu, sposób w jaki prowadzona jest opowieść, oryginalna muzyka i momentami surrealistyczna sceneria sprawiają, że oglądamy raczej balladę o ludzkim losie, męskiej przyjaźni i wierności swoim zasadom. Sam reżyser powiedział, że to produkcyjniak uszlachetniony.

Autorem muzyki do filmu jest Wojciech Kilar, a ballady z jego muzyką do tekstów Dymnego śpiewa 20-letnia wówczas Zdzisława Sośnicka. W swojej narracji Artur Andrus przy okazji każdej piosenki z żalem podkreśla, że wokalistka nie pojawia się na ekranie.
Występują za to wybitni aktorzy, którzy tworzą wyraziste kreacje: Wiesław Gołas („Chudy”), Franciszek Pieczka („Kosa”), Wiesław Dymny („Paweł”), Marian Kociniak („Partyjny”), Ryszard Filipski („Ślązak”), Mieczysław Stoor („Byk”), Ryszard Pietruski („Pryszczaty”), Edward Rączkowski („Stary”). Ważną postacią jest też grany przez Leona Niemczyka dziennikarz radiowy, który przyjechał zrealizować reportaż o bohaterach wielkiej budowy.
W filmie jest jeszcze jeden częstochowski trop. W jednej ze scen na tle monumentalnej betonowej zapory objazdowa grupa aktorów wystawia dla robotników „Króla Leara”. Tytułową rolę gra Andrzej Girtler. Ten wybitny aktor teatralny przed wojną i w latach 50. występował w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Dopiero w ostatnich latach życia pojawił się w dwóch filmach – „Chudym i innych” i „Faraonie” Jerzego Kawalerowicza jako Ramzes XII, ojciec głównego bohatera. W obu zapada w pamięć.

Po „Chudym i innych” Henryk Kluba zrealizuje swój drugi znakomity film „Słońce wschodzi raz na dzień”, znów według scenariusza Wiesława Dymnego i także z Franciszkiem Pieczką oraz Marianem Kociniakiem w rolach głównych. Jest równie poetycki, utrzymany w podobnie balladowym tonie, ale jeszcze bardziej niezwykły wizualnie. Jednak temat buntu mieszkańców beskidzkiej wsi przeciwko władzy ludowej i powojennej „bezpiece” będzie trudny do przełknięcia dla PRL-owskiej cenzury. Film kilka lat poczeka na pojawienie się w kinach, a następny - „Pięć i pół bladego Józka” z debiutującą Anną Dymną, oficjalnej premiery nie doczeka się nigdy. Żadne późniejsze dzieło Kluby nie odniesie już takiego sukcesu, choć serial telewizyjny „Doktor Ewa” zyska sporą popularność.
Pod koniec życia Henryk Kluba planował nakręcenie filmu w Częstochowie i okolicach, ale nie zdążył. Zmarł nagle w 2005 r.
W historii polskiego kina zapisał się przede wszystkim jako autor „Chudy i inni” oraz „Słońce wschodzi raz na dzień”. Dzięki nim został przez filmoznawców zaliczony wraz z Romanem Polańskim, Jerzym Skolimowskim, Witoldem Leszczyńskim i Januszem Majewskim do czołowych przedstawicieli „Trzeciego kina”. Termin ten określa kolejne pokolenie polskich reżyserów, po wywodzących się z kina przedwojennego (Aleksander Ford, Wanda Jakubowska) i tak zwanej „Szkole polskiej” (Andrzej Wajda, Andrzej Munk).

W latach 60. twórcy „Trzeciego kina”, nawiązując do francuskiej „Nowej fali”, odeszli od historycznych rozrachunków na rzecz współczesnych filmów obyczajowych. Realistycznych, ale jednocześnie poetyckich i nieco ironicznych. Taki też jest „Chudy i inni”, a komentarz Artura Andrusa te elementy podkreśla.
Audiodeskrypcje filmów, do których przygotowania zapraszani są znani pisarze i artyści z innych dziedzin, powstają od kilku lat w ramach wrocławskiego Festiwalu „Korelacje”. Częstochowski OKF „Iluzja” w przeszłości prezentował już horror „Wilczyca” Marka Piestraka z autorską narracją Doroty Masłowskiej.
Na koniec pokazu, na który OKF zaprosił 4 czerwca, Artur Andrus zdradza, dlaczego zdecydował się przygotować audiodeskrypcję „Chudego i innych”. Otóż w czasie, gdy Henryk Kluba realizował swój film, właśnie na budowie zapory w Solinie poznali się jego rodzice, a on nieopodal spędził dzieciństwo. Te słowa, towarzyszące napisom końcowym, były niewątpliwie najbardziej wzruszającym momentem wyjątkowego seansu.
Fot. archiwum OKF
