SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Grzegorz Skowronek

Bajki z mchu i mamroci

5 czerwca 2026
Udostępnij

Piotr Bałtroczyk mówi, że może (ale nie musi) poprowadzić wszystko – zarówno Zgromadzenie Ogólne ONZ, jak i staruszkę przez ulicę. W Klubie Politechnik poprowadził własny stand-up.

middle-e7WBpn_p.jpg

Ten występ nie rozpoczął się od przygaszenia świateł. Wręcz przeciwnie, publiczność była doskonale oświetlona. Piotr Bałtroczyk, lubi się bowiem rozeznać, z kim ma do czynienia i oszacować wiek publiczności. Dopiero, gdy się nieco lepiej poznaliśmy, na sali zrobiło się ciemno.

- Jestem państwa kulawą atrakcją – rozpoczął wieczór w „Politechniku” (może rzeczywiście lekko utykając, ale kto by na to zwracał uwagę).

Przywitanie miało oczywiście i rozwinięcie. Powodem "kulawości" okazała się brawurowa dosyć jazda motocyklem po krzakach. A że w krzakach "ukryte" były drzewa, to satyryk zaliczył trwały i intymny kontakt z pniem właśnie. Stąd częstochowski występ musiał przełożyć ze stycznia na maj (warto było jednak na niego poczekać, bo otrzymaliśmy dwie godziny pierwszorzędnej zabawy).

Zdrowotna niedyspozycja – jak przyznał – obudziła w nim zło, które szybko zaczęło się wylewać, kierując artystę na drogę moralnego upadku. Objawy? Duża drażliwość (delikatnie mówiąc) na rowerzystów, biegaczy i ogólnie tych, którym problemy z poruszaniem nie doskwierają. Ale nie tylko.

middle-6ppBAeCr.jpg

Wspomniane złe moce uaktywniły się szczególnie, gdy otrzymał telefon z propozycją, czy by nie zatuptał w „Tańcu z gwiazdami”. Wcześniej składano mu różne oferty dotyczące show, ale jak i wtedy, tak i teraz konsekwentnie odmówił. Podkusiło go jednak (ponoć uwodzicielski głos pani z telewizji tak na niego podziałał), by w sekrecie zdradzić, że o udziale w programie marzy jego przyjaciel Andrzej. Ten Andrzej, czyli Poniedzielski. To on zwykł chyba mawiać: Jeżeli mówi się, że taniec to mowa ciała, to moje ciało mówi „nie”.

Gdy poetę zapytano (także telefonicznie), czy zatańczy… no cóż… - Może nie uwierzycie, ale Andrzej zna nie tylko poetyckie, natchnione słowa. Przekleństwa również – opowiadał Bałtroczyk. No i w tej przyjacielskiej rozmowie nie zawahał się ich użyć. Ta oficjalna pewnie miała nieco inny przebieg. Podsumowując: żaden z nich w tv nie tańcował.

Bałtroczyk nie kryje, że czasami daje się ponieść podobnym, złośliwym pokusom. Wpływ na to może mieć umiejętność, którą konferansjer lubi się chwalić. - Potrafię mówić i myśleć jednocześnie – nie jest to regułą, ale potrafię to też rozdzielić – zarzeka się.

middle-FJqHR2ld.jpg

Dla szczelnie wypełnionego po brzegi publicznością Klubu Politechnik przygotował wiele tzw. bajek z mchu i mamroci. Nam się podobało, ale Piotr Bałtroczyk przyznał, że dwukrotnie publiczność nie poznała się na jego żartach. Pierwszą porażkę odniósł, gdy ceniący go rektor uczelni, założył z góry, że studentów też ten program będzie bawił. No i nie bawił. Drugą, gdy zaproszono go na jubileusz fabryki akumulatorów, a na fecie bawiło się stu panów i... dwie panie. Stąd pewnie te pełne światła i lustrowanie widowni. Młodość przecież uczy się na błędach. – Nie dowierzam, że młody człowiek może mieć 65 lat, ale tak jest – przyznaje.

Wbrew tej młodości swój stand-up tytułuje geriatrycznym. - Ale widzę dla siebie ścieżkę awansu - na stand-up paliatywny. Wtedy publiczność na pewno nie wyjdzie – wyjaśnia.

Nie kryje, że bardzo lubi występy w sanatoriach. Opowieści o lekarzach, lekach i wynikach. – A teraz przyznajcie się, ilu z was, ma przy sobie najnowsze wyniki badań – zapytał. Ja akurat miałam przy sobie kopertówkę, a w niej brak miejsca na podobne kwity, ale za resztę nie odpowiadam.

middle-5aCvmpOS.jpg

W sanatoriach bywa, że fanki, nie zważając na balkoniki, kule i inne utrudnienia, pędzą do niego po autograf i zdjęcie. Magia ta jednak mija, gdy artysta dowiaduje się, że znów pomylono go z… Arturem Andrusem.

Mówi, że w głowie ma z 18 godzin gotowych opowieści. Dla nas wybrał zaledwie wyimek. Były więc opowieści sprzed lat. Na przykład o pewnej Renatce z Radzionkowa (chyba uprawiała skoki wzwyż), która rzuciła go dla chodziarza (od tej pory nienawidzi chodziarzy). Ale też coś bardziej tu i teraz, czyli o ukochanym domu na Mazurach, z czerwonej cegły. – Ma ponad 130 lat i jest w lepszym stanie ode mnie – mówi.

Wspominał o synach, partnerce, ale i suczce Andzi, którą nazywa miłością życia i którą zabierał na scenę, ale przestał, bo kradła mu show.

Zdradził, że trzy razy w roku (co roku) jest w cukierniczej ciąży. Wtedy zamawia krem sułtański, galaretkę, lody i całą listę słodkości. Ale tak poza tym to naprawdę nie lubi słodyczy.

middle-iLIT1p6q.jpg

Miłością darzy za to Fiata Multiplę. Kolekcjonuje takie samochody. A szczególne miejsce w jego sercu zajmuje model numer jeden, czyli najbrzydszy. Z tym ostatnim określeniem nie zgadza się jednak Grzesiek Skowronek, który jest autorem zdjęć do tego tekstu. On osławioną legendami "urodę" Multipli „jedynki” nazywa najbardziej klasyczną.

I to by był Bałtroczyk wciąż na żywo (co podkreśla sam zainteresowany), który na zakończenie obiecał, że przyjedzie do Częstochowy ponownie. Zostało mu jeszcze 16 godzin gadania. Żal byłoby zmarnować te opowieści. Nie wiem, czy Skowronek wybaczy te żarty motoryzacyjne, ale ja na ten powrót czekam.

Fot. Grzegorz Skowronek


Galeria zdjęć

3 czerwca 2026
Grzegorz Skowronek
16 maja na scenie Klubu Politechnik wystąpił Piotr Bałtroczyk.

Zuzanna Suliga - czytaj więcej