BOMBkOWY fenomen
Muzeum Częstochowskie zaprasza nie tylko do zwiedzania
wystawy „BOMBkOWA historia Częstochowy”, ale także do udziału w towarzyszących jej
wydarzeniach. Te najbliższe zaplanowano na 11 i 17 stycznia.

O królującej w Ratuszu wystawie „BOMBkOWA historia Częstochowy” pisaliśmy już na CGK. Warto jednak wspomnieć, że pięknej ekspozycji prezentującej blisko 300 obiektów, towarzyszy imponujący katalog, podsumowujący dwuletni projekt dedykowany lokalnej wytwórczości w latach 1940–2024. – Ewelina Mędrala-Młyńska kierująca Działem Etnografii Muzeum Częstochowskiego (…) podjęła się pracy, zmierzającej do upowszechnienia bombkowego fenomenu, wnikliwie badając jego specyfikę, analizując go wielotorowo w szerokich kontekstach, zarówno historyczno-kulturalnych, jak i dzisiejszych, chociażby rynkowych czy globalnych. Szczegółowo opisując etapy powstawania szklanych choinkowych ozdób, zwróciła jednocześnie uwagę na aspekt ludzki – pracę wielu, często anonimowych twórców, artystów, rzemieślników – podkreśla dyrektor Muzeum Częstochowskiego, Katarzyna Ozimek we wstępie katalogu.
Dodaje, że bombkowy temat doczekał się wreszcie należnego mu opracowania. Zarówno publikacja, jak i sama ekspozycja przybliżają rozmaite niuanse bombkarskiej wytwórczości, rozsławiając to rzemiosło. Nie wielu ma bowiem świadomość, że to w Częstochowie wytwarza się rocznie miliony sztuk bombek choinkowych. – Historia, która wyłoniła się w procesach badawczych i została tu opisana, jest na tyle fascynująca, że porwie z pewnością wiele osób, szklane cuda wprawią ich w stosowny zachwyt, a niejednokrotnie w zdziwienie – zaznacza Katarzyna Ozimek.

Wspólnie z Eweliną Mędralą-Młyńską przy badaniach terenowych współpracowała kuratorka wystawy „BOMBkOWA historia Częstochowy” Agnieszka Ciuk-Koćwin, z kolei za graficzny aspekt projektu odpowiadała Matylda Ślosarska.
W całym przedsięwzięciu wzięło udział trzynaście firm z Częstochowy i najbliższej okolicy. To one zdecydowały się wpuścić przedstawicieli muzeum do swoich przestrzeni produkcyjnych i – co najważniejsze – podzielić się swoimi historiami. – Były to zarówno duże przedsiębiorstwa, zatrudniające kilkudziesięciu pracowników, jak i małe, kilkuosobowe. To, co je łączy, to ogrom zadań do wykonania i bardzo często rodzinny charakter. I szacunek do tradycyjnych sposobów tworzenia bombek choinkowych. W tym bowiem upatrują swojej siły i wyjątkowości. W żmudnej i czasochłonnej pracy, której efektami zachwyca się cały świat – czytamy w katalogu.
Z niego, podobnie, jak i ukazującej tajniki bombkarskiego rzemiosła wystawy, dowiadujemy się także tego, jak te szklane cudeńka tak naprawdę powstają.

W skrócie wygląda to tak: Aby powstała forma żeliwna, w której dmuchacz będzie kształtował ozdobę choinkową, konieczny jest koncept. Pomysł trafia na kartkę papieru, a następnie zostaje… wyrzeźbiony w plastelinie. Bombka ma charakter przestrzenny, dlatego też w płaski rysunek musi zostać wtłoczona bryła, która nada mu trójwymiarowości. Oczywiście najłatwiej taki proces przeprowadzić w programie graficznym, a następnie stworzony projekt wydrukować na drukarce 3D – być może kiedyś tak właśnie będzie wyglądał ten akt twórczy. Aktualnie, choć niemalże wszyscy z nowinkami technicznymi są za pan brat, nikt nie traktuje tego poważnie, choć w sposób znaczący obniżyłoby to koszty produkcji. Dziś rysunek bierze na tapet rzeźbiarz i w plastelinie tworzy wybrany kształt, mając na uwadze, że nie powinien mieć on tzw. kątów ujemnych. Mimo że ze szkła można wydmuchać prawie wszystko, to jednak zbyt ostre kąty mogą w tym surowcu zwyczajnie się nie udać z powodu zbyt dużych naprężeń.

Co dalej? Następnie z plastelinowego prototypu powstaje odlew gipsowy, niezbędny do wykonywania formy aluminiowej, w której dmuchacz rozgrzaną szklaną rurkę zamienia na ozdobę choinkową. Jest ona potem srebrzona, malowana, ozdabiana brokatem, lakierowana, opatrywana zawieszką, wreszcie pakowana. Nie każdy z przedstawionych etapów niesie ze sobą pierwiastek artystyczny, jednak jest ich na tyle dużo, że nie sposób podpisywać bombki jednym nazwiskiem. Dlatego nie sygnuje się jej żadnym. Nie oznacza to jednak, że należy ją traktować jako bezduszną masówkę. Należą jej się szacunek i świadomość, że nie maszyna, a genialność ręki ludzkiej nadała jej charakteru i wyrazu.
Projekt „BOMBkOWA historia Częstochowy” wyjaśnia poszczególne etapy tworzenia szklanej bombki. Dowiadujemy się więc m.in. tego, że azotan srebra, który przez dziesięciolecia wykorzystywano do srebrzenia szklanych ozdób wyparły obecnie bardziej ekologiczne substancje. Poznajemy też losy poszczególnych zakładów, jak np. Spółdzielni Pracy „Pokój” Wytwórni Wyrobów Szklanych i Chemiczno-Szklarskiej Spółdzielni Pracy im. Pawła Findera.

Wymyślność i rozmaitość kształtów zaskakuje. Obok bałwanków, Mikołajów, aniołków, choinek, domków, dzwoneczków, sanek, dziadków do orzechów, koników na biegunach, mamy np. Wodospad Niagara, połówki jajek na twardo, tarczę do darta czy śmieciarkę. Widać tym samym, że i wyobraźnia tych, którzy stroją świąteczne drzewko nie ma granic.
Wystawa w ratuszu roi się więc od szczegółów. Bombki cieszą oczy zdobieniami, detalami i ukrytymi smaczkami. Jedna wizyta w muzeum i zwiedzanie „w biegu” to zdecydowanie za mało. Na szczęście ekspozycja dostępna jest dla zwiedzających przez całą zimę, można ją bowiem oglądać aż do 29 marca.
We wtorki, czwartki i piątki Muzeum zaprasza od godz. 9.00 do 15.30, w środy od godz. 11.00 do 17.30, a w soboty i niedziele od godz. 11.00 do 17.00. Bilety normalne kosztują 10 zł, a ulgowe – 6 zł.

Propozycji towarzyszą różne wydarzenia dodatkowe. Najbliższe, czyli spotkanie „Bombka po częstochowsku” – odbędzie się w niedzielę, 11 stycznia o godz. 16.00. Zwiedzający spotkają się wówczas z koordynatorką projektu Eweliną Mędralą-Młyńską i kuratorką ekspozycji Agnieszką Ciuk-Koćwin. Wstęp na spotkanie „Bombka po częstochowsku” w cenie biletu do Ratusza.
Natomiast w sobotę, 17 stycznia o godz. 12.00 Muzeum Częstochowskie organizuje warsztaty rodzinne ozdabiania bombek „A my zdobimy bombki”. Udział w nich wynosi 20 zł od osoby. Liczba miejsc jest ograniczona, a o dostępność miejsc należy pytać w kasie ratusza (tam również można nabyć katalog oraz wybrane bombki wyprodukowane przez biorące udział w projekcie firmy).
Szczegóły: muzeumczestochowa.pl.
Fot. Oliwia Cieśla
