Być pomiędzy słowem a obrazem
15 maja o godz. 13.00 w Kościele pw. Zmartwychwstania Pańskiego w Tajemnicy Emaus na Cmentarzu Kule w Częstochowie pożegnamy Janusza Mielczarka, „polskiego Hrabala”, fotografika, dziennikarza, człowieka wielu talentów.

Był nie tylko artystą, miłośnikiem sztuki, ale i pasjonatem życia. Januszowi Mielczarkowi – podobnie jak Panu Hieronimowi – postanowiliśmy - jako CGK – również poświęcić – cykl wspomnieniowy. W pierwszej jego odsłonie legendę częstochowskiej kultury wspominają: Jarosław Dumański, Arkadiusz Frania i Ewa Powroźnik.
Jarosław „Jaro” Dumański
Artysta fotografik, członek Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej Stowarzyszenie Twórców
Pana Janusza poznałem jakieś 20 lat temu. Szukałem jakiegoś zaczepienia w częstochowskim środowisku fotograficznym i trafiłem na spotkania w Regionalnym Ośrodku Kultury, które prowadził.
Mijały lata, poznawaliśmy się coraz lepiej. Zawsze z uwagą słuchałem tego, co miał do powiedzenia. Były to mądre, pełne emocji przemyślenia na temat fotografii, sztuki czy literatury, ale też po prostu te o życiu, tym zwykłym, codziennym.
Kilka lat temu Pan Janusz miał swoją wystawę fotograficzną w ramach kolejnego Międzynarodowego Salonu „Martwa Natura w fotografii”. Zaproponowałem Mu oprowadzanie autorskie po tej ekspozycji. Jak zawsze wywiązała się wciągająca rozmowa, pełna dygresji, opowieści i anegdot. Kilka dni później zadzwonił z propozycją. Wiesz Jarku, tak to fajnie zorganizowałeś i poprowadziłeś, że dobrze by było zorganizować takie spotkania i opowieści o fotografii cyklicznie. Co ty na to? - zapytał. Zgodziłem się.
I tak narodził się Nieformalny Klub Fotograficzny „FOTOPLASTYKON” w Galerii 4Arte. Pan Janusz, jeśli tylko zdrowie mu pozwalało, bywał na spotkaniach. Czasem głośno wyrażał swoją opinię na temat prezentowanych zdjęć, czasem doprowadzał do ożywionej dyskusji, ale zawsze była to rozmowa mądra i merytoryczna.
Kiedy zaczęliśmy w „FOTOPLASTYKONIE” prace nad zbiorowym projektem „Moje Miasto jest…”, w czasie którego odbywały się też spacery fotograficzne po różnych dzielnicach miasta, Pan Janusz brał w nich udział. Potem dzwonił do mnie, mówiąc: Wiesz Jarku, te cztery godziny spaceru dały mi w kość, ale warto było! Ale fajne rozmowy dziś były, a jacy fajni ludzie! I tyle mają ciekawego do powiedzenia! Zwykle taka rozmowa telefoniczna trwała jakieś 30-40 minut, bo przecież trzeba jeszcze powspominać, opowiedzieć coś z historii Częstochowy, czasem przeczytać fragment wiersza, czy opowiadania.

W październiku siedziałem nad edycją wystawy – pomagałem uczestnikom wybrać zdjęcia, stworzyć cykle fotograficzne. Pan Janusz przyszedł do mnie, żebym Mu pomógł w obróbce zdjęć (sam słabo sobie radził z obsługą komputera). No to pokaż, co tam ludzie dają – rzucił. Pokazałem. Obejrzał, pomilczał i powiedział: Świetne zdjęcia, nie mogą dać nic słabszego od tego co mi pokazałeś. Zdjęcia, które wybrał wiązały się ściśle z Jego młodością i ulicą Małą. Poprosiłem, by napisał krótki tekst do tych zdjęć. Panie Januszu, 2-3 zdania też będą dobre – wyjaśniłem. Ok, coś wymyślę – odpowiedział.Rano dostałem telefon: Jarku, ja przez ciebie całą noc nie spałem, bo myślałem o tym tekście. No i napisałem opowiadanie. Całkiem nowe, specjalnie na wystawę i do katalogu. Jak zawsze wypieszczone i dopracowane. To była kwintesencja Pana Janusza. Nic po łebkach.
Przed Wielkanocą rozmawialiśmy o nowym projekcie fotograficznym „FOTOPLASTYKONU”. Bardzo Mu się spodobała koncepcja, mieliśmy się spotkać i pomówić o realizacji pomysłu.
Niestety, tej rozmowy już nie było….
Arkadiusz Frania
Poeta, prozaik, krytyk literacki

Janusza „Jano” Mielczarka najpierw znałem z opowieści i czytania, później spotkałem Go osobiście i chyba nawiązała się między nami nić twórczego porozumienia. Bardzo zależało mi na przypomnieniu Częstochowie, że ten znakomity prozaik, fotograf i autor tekstów piosenek (dla Wojtka Kowalskiego i Czerwonego Tulipana) był także, a może przede wszystkim poetą, który wiedział, że miłość jest najważniejsza, przecież „być kochanym / to jakby posmakować / Nieśmiertelności” (***[W wieku zakazanym]). Zacytujmy też fragment nastrojowego i mądrego wiersza ***[Nie powiem Ci]:
Nie powiem Ci
że mnie kochasz
bo słowa nie dostąpiły jeszcze
tajemnic ostatecznych.
W 2018 roku ukazała się niezwykła książka Janusza Mielczarka – „Być pomiędzy słowem a obrazem”, która miała również innych współautorów („Goście i Przyjaciele”). Cieszę się ogromnie, że w pewnym stopniu przyczyniłem się do powstania tego zbioru; dedykacja Autora i słowa z Jego wstępu dotąd napawają mnie szczerą dumą.

Januszu, dziękuję za nasze rozmowy i Twoją literaturę!
Wierzę, że stamtąd, gdzie teraz jesteś, wciąż płynąć będą do nas Twoje „szepty z podróży” (to tytuł jedynego tomiku wierszy Jano).
Ewa Powroźnik
Malarka, fotografka, prezes Częstochowskiego Stowarzyszenia Plastyków im. Jerzego Dudy–Gracza
Z ogromnym smutkiem przyjęłam wiadomość o śmierci Janusza Mielczarka - naszego serdecznego przyjaciela i wiernego towarzysza działań artystycznych. Janusz był kimś więcej niż tylko bywalcem naszych wernisaży. Nigdy nie opuścił żadnej wystawy Częstochowskiego Stowarzyszenia Plastyków im. Jerzego Dudy-Gracza. Zawsze pojawiał się z uśmiechem, niósł ze sobą spokój, uważność i ciepłe słowo. Jego komentarze - nigdy powierzchowne, zawsze trafne - były dla nas nie tylko wyrazem zainteresowania, ale szacunku do naszej pracy. Dla mnie był dobrym duchem tych spotkań - obecnym, życzliwym, wspierającym…
Był człowiekiem wielu pasji - nie tylko miłośnikiem sztuki, ale też pasjonatem życia, otwartym na ludzi, ciekawym świata. Cechowała Go ogromna kultura osobista, takt i pogoda ducha, którą potrafił zarażać innych. Będzie nam Ciebie bardzo brakować Januszu. Dziękujemy za to, że byłeś z nami…
Fot. Jarosław Dumański, archiwum Miejskiej Galerii Sztuki
