Częstochowa - od średniowiecza do rozbiorów
Film
„Częstochowa lata 1220-1793” to widowiskowy kolaż, w którym tradycyjne techniki
filmowe łączą się z komputerowymi osiągnięciami. To przystępnie podana lekcja
historii, która powinna być obowiązkowa dla każdego mieszkańca naszego regionu.

Stoję w kolejce do wejścia do sali głównej Klubu Politechnik.Tłum wlewa się nieustannie do środka, szklane drzwi aż drżą.To niespotykane - jak na poniedziałkowy wieczór - zainteresowanie wzbudziła premiera najnowszego filmu Krzysztofa Kasprzaka oraz Roberta i Mateusza Nawrotów„Częstochowa lata 1220-1793”. Zorganizowano ją w ramach pokazów Dyskusyjnego Klubu Filmowego „Rumcajs”.
Na sali zasiadają widzowie i goście specjalni.Część chętnych musi obejść się smakiem, gdyż nie ma już wolnych miejsc (ja mam!). Na szczęście będą kolejne seanse.
Po krótkim wprowadzeniu Tadeusza Piersiaka,prezesa DKF “Rumcajs” na sali robi się ciemno i rozpoczyna się widowisko. Jego twórcy mają doświadczenie w produkcji dokumentów o naszym mieście, w swoim dorobku mają serię filmów pokazujących Częstochowę w większości dekad XX wieku. Tym razem porwali się na pomysł tak karkołomny, jak i monumentalny. Postanowili przybliżyć nam historię, której nijak szukać w archiwalnych nagraniach na celuloidowej taśmie.

Jak unaocznić widzom w nowoczesny sposób, średniowieczne i późniejsze losy naszego miasta? Scenariusz powstawał przez lata i pierwszą wersję stworzył nieżyjący już znawca Częstochowy - Zbisław Janikowski. Autorzy poszli z duchem czasu i zaangażowali do tego tematu wszelkie najnowsze technologie. Oprócz zdjęć z drona, archiwalnych ujęć z badań archeologicznych, oraz zdjęć z udziałem rekonstruktorów, olbrzymią część filmu stanowią obrazy wygenerowane cyfrowo. Mamy tu wizualizacje w grafice 3D oraz przestrzenne animacje z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Całość tej drobiazgowej produkcji z merytorycznym wsparciem akademickich historyków: prof. dr hab. Dariusza Złotkowskiego, dr hab. Marcelego Antoniewicza, dr hab. Jerzego Mizgalskiego oraz archeolożki Iwony Młodkowskiej-Przepiórowskiej ukazuje nam z rozmachem dzieje naszej małej ojczyzny.
Dzięki niej dowiadujemy się, że jasnogórskie wzgórze zabudowane było wcześniej niewielkim kościółkiem i rycerską strażnicą, że w długiej historii istniały dwa ośrodki Częstochówka, przynależna do klasztoru i Stara Częstochowa, że do czasu zespolenia w jeden miejski organizm żywo ze sobą konkurowały.

Film przeprowadza nas przez zawiłości pochodzenia naszego miasta, autorzy skrupulatnie pokazują nam niknącego w pomroce dziejów legendarnego założyciela Częstocha. Potem -poprzez Pierwszą Rzeczpospolitą - biegną aż do nowożytności i kończą opowieść na rozbiorach.
Podziwiam upór i kreatywność twórców, bo - jak również dowiadujemy się z filmu - materiał był szczątkowy. Przez nasze ziemie przetoczyło się kilka wojen oraz zarazy. Klasztor, wraz z jego dokumentami trawiły pożary. Te wszystkie zawirowania wpłynęły na to, że barwne życie miasta trzeba badać niczym detektyw miejsce zbrodni. Szukać najdrobniejszych śladów i dedukować z białych plam historii najróżniejsze detale. Jak ukazać nadwarciańską wioskę, która kiedyś pojawiła się na mapie jako gród Częstocha? W tym wszystkim produkcję wsparł swoim talentem Mateusz Nawrot, który również odpowiedzialny jest za montaż i udźwiękowienie. Zaprojektował animacje, które pozwalały nam się przenieść gładko w nurt opowiadanej historii. Sugestywne kadry okolicy i trójwymiarowe plany Michała Krajewskiego łączą się harmonijnie z obrazami żywych rekonstruktorów odtwarzających epokę, które filmował Robert Nawrot.Efektem jest widowiskowy kolaż, gdzie tradycyjne techniki filmowe łączą się z komputerowymi osiągnięciami.
Film jest zajmującą podróżą. Dostarcza wiedzy i ciekawostek na temat kolejnych wieków, ciekawa historia naszego miasta tylko czekała na takie rozwinięcie. Widać, że w produkcji uczestniczył sztab ludzi, którzy swoją pasją chcieli dać nam rozległy obraz naszej historii. Nie dziwi zatem fakt, że kolejne projekcje tej ekipy cieszą się wielkim zainteresowaniem.

Premiera odbyła się 9 grudnia. Na drugim pokazie w Młodzieżowym Domu Kultury chętnych znów było więcej niż miejsc, konieczna była więc powtórka. Miejmy nadzieję, że filmowcy zaplanują również kilka pokazów w 2025 roku.
Każdy mieszkaniec naszego regionu powinien obejrzeć tę podaną w przystępnej formie lekcje historii. Na szczęście, film oprócz oficjalnych projekcji można kupić w kilku punktach (np. w Miejskim Centrum Informacji Turystycznej) lub znaleźć w miejskich bibliotekach.
Jeśli chcecie poznać kilka mniej znanych faktów z dziejów, np. dowiedzieć się gdzie była pierwsza apteka w naszym regionie, namawiam serdecznie do obejrzenia filmu „Częstochowa lata 1220-1793”. Zapewniam, że nie będziecie się nudzić.
Fot. Łukasz Stacherczak
