Częstochowska opowieść o literaturze
Czy istnieje literacka Częstochowa? Na to pytanie próbowała odpowiedzieć profesor Elżbieta Hurnik podczas pierwszego spotkania z cyklu „Częstochowskie opowieści”, którego organizatorem jest Biblioteka Publiczna im. Władysława Biegańskiego.
Zaplanowano go z okazji obchodzonego w tym roku 200-lecia połączenia Starej i Nowej Częstochowy. Co miesiąc znani mieszkańcy reprezentujący różne dziedziny nauki i sztuki będą opowiadali o specyfice miasta i swoim spojrzeniu na nie. Pierwszym gościem zaproszonym do odnowionej sali konferencyjnej biblioteki przy Al. Najświętszej Maryi Panny 22 była prof. Elżbieta Hurnik. Opowiedziała o pisarzach związanych z Częstochową i regionem, literackich tropach w przestrzeni miejskiej oraz o tym, jak literatura buduje tożsamość.
Bohaterka spotkania jest profesorem w Instytucie Literaturoznawstwa Uniwersytetu Jana Długosza. Zajmuje się głównie literaturą polską XX wieku, a także literaturą i kulturą austriackiego modernizmu. Napisała m.in. książki „Maria Pawlikowska-Jasnorzewska (zarys monograficzny)” oraz „W kręgu wiedeńskiej moderny. Z zagadnień polsko-austriackich powinowactw literacko-kulturowych”. Jest również autorką zbioru poezji „Z częstochowskiej ziemi na „literacki Parnas”. Antologia wierszy Władysława Sebyły, Jerzego Lieberta, Haliny Poświatowskiej, Ludmiły Marjańskiej”.
Od tych postaci prof. Hurnik rozpoczęła swoją opowieść. Co ciekawe Sebyła, Liebert i Poświatowska wyjechali z miasta i praktycznie nie pisali o Częstochowie, choć pochodzili z niej lub z regionu – jak Sebyła urodzony w Kłobucku. Natomiast Ludmiła Mariańska, która pisała poezje i prozę, poświęciła rodzinnemu miastu i swoim latom szkolnym w Liceum im. Juliusza Słowackiego książkę „Pierwsze śniegi, pierwsze wiosny” i zawsze bardzo chętnie przyjeżdżała do Częstochowy.
- Nie pisali o Częstochowie, ale to nie znaczy, że nie byli z nią związani.Także Halina Poświatowska, która krytycznie mówiła o mieście wciśniętym między wieżę klasztoru i komin – podkreślała Elżbieta Hurnik, a na pytanie czy istnieje literacka Częstochowa odpowiedziała: - Jak najbardziej możemy mówić o literackiej Częstochowie. Miałam się okazję przyglądać się jej w ciągu ostatnich kilku dekad. Środowisko literackie Częstochowy ciągle się poszerza, wzbogaca o nowe fakty. Dla mnie jest ważne, że w twórczości wielu autorów są wątki związane z miastem.
Wymieniła szereg częstochowskich poetów i prozaików, których poznała i ceni. Są to m.in. Elżbieta Cichla-Czerniawska, Barbara Strzelbicka, Beata Brodowicz-Szymanek, Aleksander Wierny, Waldemar M. Gaiński, Bogdan Knop, Janusz Strojec, Arkadiusz Frania, Tadeusz Wrona, Janusz Mielczarek, Zbisław Janikowski, Andrzej Kalinin, Krystian Piwowarski, Wioletta Grzegorzewska, Barbara Rosiek. Niestety, wiele z tych osób ważnych dla literackiej Częstochowy już nie żyje.
Najwięcej uwagi poświęciła trójce poetów, z którymi czuła się szczególnie blisko związana. Pierwsza to wspomniana już Ludmiła Marjańska (1923-2005). - Miała taką szeroką osobowość. Była też anglistką, tłumaczką amerykańskich utworów literackich – wspominała Elżbieta Hurnik.
Drugim był Tadeusz Chabrowski (1934-2016) – twórca o niezwykłej biografii, który przez pewien czas był zakonnikiem – paulinem w Leśniowie, a większość swojego życia spędził w Stanach Zjednoczonych, gdzie m.in. wykładał na uczelniach. Zdaniem Elżbiety Hurnik jest to jeden z najbardziej oryginalnych autorów wywodzących się z Częstochowy, a jego nieco zapomniane dzisiaj wiersze poświęcone między innymi wierze i relacjom z Bogiem zasługują na przypominanie.
- Urodził się w Złotym Potoku. Trafił po wojnie do Liceum im. Sienkiewicza. Potem w Ameryce walczył o swoją egzystencję, ale jednocześnie pisał właściwie dla polskiego czytelnika. Często bywał w Polsce, a jeden zbiór jego wierszy jest w zasadzie poświęcony Częstochowie – mówiła bohaterka spotkania.
Za trzecią bardzo ważną postać częstochowskiego życia literackiego uważa Tadeusza Gierymskiego (1928-2009). Choć nie pochodził z Częstochowy, to właśnie z naszym miastem związał się na dziesięciolecia, tutaj tworzył swoje wiersze, a także – co równie ważne – otaczał opieką innych poetów. Przez lata prowadził kąciki poetyckie w lokalnej prasie, m.in. „Gazecie Częstochowskiej” i „Dzienniku Częstochowskim 24 godziny”. To tam, pod jego patronatem, pierwsze kroki stawiało wielu twórców, a największym odkryciem Gierymskiego pozostaje Halina Poświatowska, której umożliwił debiut w latach pięćdziesiątych. - Gierymski na wyżyny podniósł kulturę literacką w zakresie małej formy. Wiele jego utworów to pojedyncze zdania, urwane fragmenty. Za to go bardzo ceniłam – przyznaje prof. Hurnik.
Jej zdaniem lokalna prasa to ważny element literackiej Częstochowy. - W mieście mieliśmy do czynienia z takimi fenomenami życia kulturalnego jak świetne pisma literackie, gdzie publikowano między innymi debiuty poetyckie. Niegdyś było to „Nad Wartą”, w latach dziewięćdziesiątych „Aleje 3”, które uważam za znakomite pismo o wielkim znaczeniu dla środowiska literackiego, a obecnie te tradycje kontynuuje „Galeria” – mówiła.
Ważnym środowiskiem, z którego wywodzili się częstochowscy literaci były teatrzyki studenckie. - Zbisław Janikowski i Janusz Mielczarek to pisarze, którzy wnieśli taki walor kultury studenckiej, która była istotna przed laty w Częstochowie, nawet wtedy, kiedy jeszcze nie było Uniwersytetu – zauważyła prof. Hurnik.
Podkreśliła również, że Zbisław Janikowski i Andrzej Kalinin to autorzy, którzy uprawiali i ożywili zapomniany gatunek literacki, jakim jest gawęda. - Kalinin w sposób znakomity pokazał gawędowy styl w książce „I Bóg o nas zapomniał...”, a Janikowski napisał wspomnienia o Częstochowie, których wielką wartością jest język, który już ginie, bo gawęda, wydaje mi się jest w odwrocie – przyznała.
Ciekawym wątkiem, który pojawił się w rozmowie była kawiarnia literacka. Takie miejsce, którego specyfikę i znaczenie dla twórczości literackiej, kulturoznawcy świetnie znają np. z Krakowa czy Warszawy. Elżbieta Hurnik wyraziła nadzieję, że może jeszcze kiedyś powstanie w Częstochowie, ale już po spotkaniu, kilka osób z grona licznej publiczności, zwróciło uwagę, że do pewnego stopnia taką rolę pełnią częstochowskie Turnieje Jednego Wiersza, które odbywają się regularnie od 30 lat. Obecnie impreza organizowana jest w restauracji Garden, a odpowiada za nią Artur Bratek.
Na kolejne spotkanie z cyklu „Częstochowskie opowieści” Biblioteka Publiczna im. Władysława Biegańskiego zaprasza w środę, 25 marca o godz. 18.00. O doświadczeniu bycia artystką w Częstochowie oraz swoich inspiracjach i procesie tworzenia obrazów opowie malarka Adela Wiśniewska.
Fot. Łukasz Stacherczak
