Dlaczego nie rozmawiamy o śmierci?
Zanim Teatr
Nowy w Częstochowie zdecydował się na rozmowę o śmierci, jego widzowie
niemal konali ze śmiechu. W najbliższy weekend będzie można obejrzeć
obie te produkcje. „Umrzeć ze śmiechu” będzie grane o godz. 16.00, a
premierowe – „PorozmawiajMy o…” – o godz. 18.00.

Teatr Nowy od początku działalności nie boi się trudnej tematyki. Już debiutancką „Cebulą” oswajał temat przemijania, mierzenia się ze stratą i koniecznością pożegnania bliskiej osoby. Potem śmierć w różnej formie wpisywała się również w treść mocno kontrowersyjnych „Zażynek” i „Mojej drogi”. Nie dziwi więc, że pomysł realizacji „PorozmawajMy o…”, chodził po głowie dyrektora teatru – Pawła Bilskiego od dawna. Jak mówi, zainspirowało go spotkanie z rodziną zmarłego ks. Jana Kaczkowskiego, która jako pierwsza w Polsce zorganizowała kolację, podczas której rozmawiało się o odchodzeniu. Inspiracja ta pochodziła z książki Michaela Hebba „Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji”. Autor jest współtwórcą znanego na Zachodzie ruchu, w którym ludzie – znajomi i nieznajomi rozmawiają ze sobą właśnie o śmierci. Tam jest to popularne, u nas idea pozostaje niemal nieznana. Sama – podobnie pewnie jak większość widzów Nowego – dowiedziałam się o tym, przy okazji październikowej premiery spektaklu.
Zanim jednak miała ona miejsce, niemal dokładnie rok wcześniej (także w Domu Oczami Brata - tu swoją siedzibę ma teatr), premierowo zaprezentowano komedię „Umrzeć ze śmiechu”. To teatralny hit Paula Elliota (w Częstochowie znany również za sprawą produkcji Agencji Artystycznej Certus, zrealizowanej pod tytułem „Przesyłka z zaświatów”). W wyreżyserowanej przez Tomasza Mana opowieści o przyjaźni, w żartobliwy sposób oswajano temat utraty kogoś bliskiego. I choć bohaterki grane przez Iwonę Chołuj, Martę Honzatko i Agnieszkę Łopacką bawiły do łez (bo trudno o powagę słysząc o pomyśle „pożyczenia” z zakładu pogrzebowego urny z prochami przyjaciółki, by rozegrać ostatnią partyjkę brydża?), to ze spektaklu wychodziliśmy w większości w mocno refleksyjnych nastrojach.

Rozmowy ostateczne
I to był pewien prolog do realizacji o znacznie trudniejszym kalibrze. Musieli do niej dojrzeć i twórcy, i my, jako publiczność (choć przyznam, że nadal nie wiem, czy czuję się już wystarczająco na to „dorosła”). Scenariusz „PorozmawiajMy o…” ułożyło życie. Aktorka Paulina Kajdanowicz, która już wcześniej napisała dla Nowego sztukę „Apok@lipsa covidowa”, porozmawiała z dziewięciorgiem swoich znajomych (kobietami i mężczyznami w różnym wieku). Zadała im pytania zaczerpnięte z książki Hebba, o to jak np. wygląda dobra śmierć, jak ktoś wyobraża sobie swój pogrzeb, ile powinna trwać żałoba, co chciałoby się po sobie zostawić.
Lista była zresztą długa. Rozmawiali o ostatnim posiłku, o tym, jak spędzić ostatni miesiąc, dzień czy godzinę życia, spisywaniu testamentu. To pytania, od których uciekamy na co dzień. Odganiamy je, nie chcemy zapeszać, boimy się, żeby nie „wykrakać”. Stajemy przed nimi, gdy nie ma odwrotu, gdy dosięgną nas sprawy ostateczne, kogoś żegnamy, organizujemy pogrzeb, mierzymy się z poważną chorobą. O tym również rozmawiano. O wszelkich lękach, strachu, niezgodzie.
Metoda verbatim
Z tych
opowieści Kajdanowicz (grająca zresztą jedną z ról) zbudowała
scenariusz. Posiłkowała się metodą verbatim (co z łaciny znaczy
„dosłowny”), stąd ze sceny padają prawdziwe opowieści, emocje i uczucia.
Co ciekawe, w grupie odpytywanych znalazła się również inna grająca w
tym spektaklu aktorka - Marta Honzatko. Dla niej – nie ukrywa tego – był
to rodzaj terapii po śmierci mamy.

Jednak nie tylko ona dołożyła do treści coś od siebie. Podczas prób kolejne wątki dodawali pozostali członkowie obsady: Iwona Chołuj, Krzysztof Berendt i Paweł Bilski. Słyszymy więc słowa, które padły w rzeczywistości, choć niekoniecznie z tych ust, co w sztuce. To, czyja opowieść jest czyja i co, kto dodał, rozszyfrują pewnie jedynie najbliżsi aktorów.
Nietypowe urodziny
Jest życie, jest śmierć - pada podczas spektaklu. Rozmowy o odchodzeniu prowadzone są w dniu celebracji narodzin. Akcję „PorozmawiajMy…” osadzono bowiem na przyjęciu urodzinowym. Gospodarzem jest Bilski, wokół stołu gromadzą się kolejni goście. Zamiast zabawy w wyzwania, gry w „twistera” czy planszówki, czyli jakąkolwiek powszechnie znaną imprezową zabawę, otwierają kolejne koperty. Każdy ma przed sobą swoją, imienną. W każdej jest kartka, a na nie widnieje inne pytanie. Na przykład: Dlaczego nie rozmawiamy o śmierci?
Reakcje są różne. Jest zaniepokojenie, rozbawienie, rozdrażnienie. Jedni podchodzą bardzo na serio, inni trochę bagatelizują. Śmiech, sarkazm, dystans stanowić mają pewną ochronę. Bywa nerwowo, bywa ostro, bywa nieprzyjemnie, jak w scenie, w której konfrontują się Berendt i Bilski, a atmosfera mocno się zagęszcza.
Największa trudność
Co istotne: wszyscy występują na scenie pod prawdziwymi imionami. I tu leży wyzwanie: jak zagrać siebie? Kluczowe jest tu grać, nie być. Bo ma to brzmieć naturalnie, ma być prawdziwie – to jedna strona, z drugiej – stoją scena - a nie życie i zadanie aktorskie, z którego należy się wywiązać. Marta Honzatko - przygotowując się do spektaklu – powiedziała mi, że komuś może wydawać się, że nic nie robią, nie grają, przecież są sobą, co to za wyczyn, a tak mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że to największa trudność. Dlatego jestem pełna uznania dla tej aktorskiej świadomości, którą możemy oglądać w „PorozmawiajMy o…”.
Nikt z obsady nie kryje, że ta praca była dla nich niezwykle wymagająca, angażująca i niełatwo było nad nią przejść do codzienności. W tym, jak nie dać się jej przytłoczyć, pomagała reżyserka spektaklu – Mael Mesida, izraelska reżyserka, ale też mentorka i przewodniczka duchowa. Dodajmy tu, że próby i konsultacje odbywały się on-line.
To nie jest „łatwy” spektakl
Nie będę Was oszukiwać, to nie jest spektakl „łatwy”, to nie „odmóżdżacz” na bezstresowe spędzenie wieczoru. Każdy odczuje go inaczej. I ten odbiór mocno zależy od tego, jaki bagaż życie nam dotychczas spakowało. Im więcej strat i pożegnań mamy za sobą, tym bliższe może stać się nam to, o czym opowiadają twórcy.
Gdy odejmiemy emocje, zostanie nam warstwa wizualna. Bardzo atrakcyjna. Tu dodajmy, że za kostiumami i scenografią stoi debiutująca w tej roli – Marta Honzatko. Na uwagę zasługuje też gra świateł i efektów specjalnych, za które odpowiadali Piotr Bilski i Paweł Błaszczak. No i chwytliwa muzyka – nie zapominajmy przecież, że przychodzimy na imprezę.

Teatralny weekend
W spektaklu widzowie Nowego odnajdą aluzje do „Umrzeć ze śmiechu”, to takie mrugnięcia okiem, które sprawiają, że „PorozmawiajMy o” – mimo tematyki - nabiera lekkości.
Warto te tytuły obejrzeć jeden po drugim, wtedy najłatwiej będzie wyłapać analogie. I taka nietypowa okazja trafi się już w najbliższy weekend. 16 i 17 listopada Teatr Nowy zaprezentuje najpierw „Umrzeć ze śmiechu” (godz. 16.00), potem (godz. 18.00) – „PorozmawiajMy o…”. Bilety na każdy tytuł kosztują: 45 zł (normalne) i 40 zł (ulgowe). Rezerwacji można dokonać telefonicznie pod numerem 533-947-664 lub wysyłając e-mail na adres biuro@teatrnowy.art. Można je również zakupić on-line na kicket.com
Fot. Daniel Wróblewski/archiwum Teatru Nowego w Częstochowie
