SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Łukasz Kolewiński

Do Afryki przez Częstochowę

15 października 2025
Udostępnij

„Bridge” to powrót po 40 latach do miasta, w którym Janusz Kokot uczył się i studiował. To jednocześnie pewien debiut, bo autor nigdy dotąd nie miał indywidualnej wystawy w Częstochowie.

middle-ŁK-251002-KONDUKTOROWNIA-KOKOT-012.jpg

Choć urodził się w Kaliszu, podkreśla, że to Częstochowa go ukształtowała. To tu ukończył „Plastyka”, a potem Wyższą Szkołę Pedagogiczną (czyli dzisiejszy Uniwersytet Jana Długosza). I to na studiach, 45 lat temu, poznał Tomasza Lubaszkę. To on po latach – z ramienia częstochowskiej „Zachęty” – został kuratorem wystawy „Bridge”, którą można właśnie oglądać w Konduktorowni.

Ekspozycję (jej wernisaż odbył się 3 października) rozpoczyna praca namalowana plakatówkami, szczególna dla obu twórców. – To jedyna praca stworzona w tej technice, którą prezentujemy. Powstała w moim rodzinnym domu w Herbach. Jasiu przyjechał na dwu czy trzy tygodniowy plener. Malowaliśmy, gadaliśmy i tak rozpoczęła się nasza przyjaźń – opowiada.

Większość prac prezentowanych w Konduktorowni malowana była pastelami olejnymi. W tej technice Kokot osiągnął prawdziwe mistrzostwo, a jego kunszt zadziwia nawet kolegów „po fachu”. - To, co Jasiu robi w pasteli olejnej, to jest rzecz niebywała. Rozmawiałem o tym już z wieloma artystów, każdy mówił, że to jest niemożliwe. Jednak kwestia techniki to jedna sprawa, a kwestia przekazu intelektualnego - druga. W łączeniu tych wartości Janusz jest absolutnym mistrzem świata – zapewnia kurator wystawy.

middle-ŁK-251002-KONDUKTOROWNIA-KOKOT-015.jpg

Nad aranżacją „Bridge” spędzili trzy dni, w pracy wspierała ich m.in. żona Lubaszki – malarka Anna Ujma-Lubaszka. – Praca była niełatwa, ale atmosfera znakomita. Uświadomiłem sobie, jakim naprawdę jestem szczęściarzem, że znając się tyle lat, możemy z Tomkiem gadać ze sobą kilka dni pod rząd, ciężko pracować i jednocześnie świetnie spędzić ten czas – dodaje Janusz Kokot.

Malarz i rysownik w latach 1988-2024 zrealizował 22 wystawy indywidualne, a także uczestniczył w kilkudziesięciu zbiorowych. Jednak „debiut” w Częstochowie - bo w tym mieście wystawia się po raz pierwszy - ma dla niego szczególne znaczenie. Nie ukrywa przy tym, że naszemu miastu bardzo wiele zawdzięcza. – Sprowadziłem się tutaj 50 lat temu, a Częstochowę opuściłem dziesięć lat później, gdy obroniłem dyplom na WSP – opowiada.

Dodaje, że ma nieprawdopodobne szczęście do ludzi, a przyjaźń z Tomaszem Lubaszką jest jednym z wielu na to przykładów. – Te znajomości zawarte w Częstochowie, ukształtowały to, kim dziś jestem. To tutaj przeżywałem pierwszą miłość. Tutaj spotkałem ludzi, którzy mieli niesamowitą pasję. Tutaj spotkałem moich profesorów. To w Częstochowie otworzył mi się świat. To tutaj, w liceum, za pośrednictwem mojego wykładowcy historii sztuki, zacząłem czytać Biblię – wylicza.

middle-ŁK-251002-KONDUKTOROWNIA-KOKOT-008.jpg

Cztery lata pośrodku „nigdzie”

To ostatnie, jak wspomina, doprowadziło do bardzo radykalnych zmian w jego życiu. – W konsekwencji wyjechałem na misję do Afryki. Pojechałem do Ugandy ze znajomymi, by wybudować schronisko dla osób bezdomnych. Mieszkaliśmy na równiku. Cztery lata spędziłem pośrodku „nigdzie”, 16 kilometrów od granicy z Kongo i niecałe 100 kilometrów od granicy z Sudanem Południowym – mówi (tu dodajmy, że afrykańskie wspomnienia opisał w książce "Afrobiografia").

Kokot zaznacza coś, czego patrząc na zebrane w Konduktorowni prace, być może nie dostrzeżemy: Afryka miała ogromny wpływ na moją twórczość, chociaż paradoksalnie tego nie widać. I gdy wokół miałem przepiękne krajobrazy, najlepsze plenery, jakie można wymarzyć, to ja… malowałem abstrakcje.

Afryka wpłynęła również na jego życie osobiste, bo tam poznał swoją drugą żonę Victorię. Z pierwszą, Sylwią, spędził 25 lat. Zakochali się w sobie oczywiście w Częstochowie. Po jej śmierci, dzięki misji, znów zdecydował się założyć rodzinę. – Gdyby nie wasze miasto, nie pojechałbym do Afryki, mogę więc śmiało powiedzieć: Częstochowo, dziękuję ci – mówi Kokot.

middle-ŁK-251002-KONDUKTOROWNIA-KOKOT-027.jpg

Bridge, Hong Kong, Message

Wystawą w „Zachęcie” autor podsumowuje 40 lat, które minęły od jego wyjazdu z tego miasta. – Wracam z plonem, który możecie państwo ocenić – zapewnia. A plon to naprawdę obfity, bo parter i piętro Konduktorowni wypełnia około setka prac. Niektóre z nich układają się w cykle.

Wśród nich znalazł się tytułowy „Bridge” (czyli „most”). - „Bridge”, jak wiadomo to także gra zespołowa oparta na współpracy, w której partnerzy dzielą się odpowiedzialnością za osiągnięty wynik. Obraz w moim zrozumieniu tak naprawdę powstaje pomiędzy prezentowaną kompozycją a widzem. Zatem jest wypadkową doświadczenia obu, twórcy i oglądającego – wyjaśnia malarz.

Z kolei bezpośrednią inspiracją kompozycji "HK” były fotografie potężnych blokowisk w Hong Kongu. – Chociaż są one szczytowym osiągnięciem inżynierii budowlanej nie budzą we mnie entuzjazmu a raczej zdziwienie i dystans. Ale mam wrażenie, że te uczucia nie są w mojej pracy obecne, ponieważ w czasie realizacji „HK” towarzyszył mi ten sam rodzaj beztroskiej radości i uczucie satysfakcji jakie widziałem u dzieci aranżujących według własnego uznania nowy zestaw kolorowych kredek w pudełku.

middle-ŁK-251002-KONDUKTOROWNIA-KOKOT-026.jpg

Natomiast pokaźny cykl „Message” stanowi „korespondencję” ze sztuką awangardowych artystów z Europy. Łatwo tu znaleźć więc odniesienia do twórczości takich malarzy jak Franz Kline, Mark Tobey, Frank Stella czy Lucio Fontana.

Bez względu na tematykę w swojej twórczości Janusz Kokot – jak podkreśla - dziękuje Bogu: Oczywiście moje malarstwo to nie jest religijne, ale uważam, że jest bardziej pojemny sposób opowiadania o Bogu niż ilustrowanie wersów biblijnych. To sięganie do tego, co jest sednem Bożej Natury - piękna harmonii, intelektu, mądrości. Więc jeśli na tej wystawie dostrzeżecie te pierwiastki, to znaczy, że się nie pomyliłem.

I do takiego szukania znaczeń autor i kurator wystawy zachęcają. „Bridge” pozostanie w Częstochowie do niedzieli, 19 października. Dzień wcześniej, o godz. 16.00 zaplanowano jej finisaż i spotkanie z autorem. Wstęp jest wolny.

Fot. Łukasz Kolewiński (wernisaż wystawy)


Galeria zdjęć

15 października 2025
Łukasz Kolewiński
3 października w częstochowskiej Konduktorowni otwarto wystawę prac Janusza Kokota. Kuratorem "Bridge" jest Tomasz Lubaszka. Finisaż ekspozycji zaplanowano na 18 października na godz. 16.00.

Zuzanna Suliga - czytaj więcej