SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Grzegorz Skowronek

Echa szaleństwa

16 kwietnia 2026
Udostępnij

„Dark Side of the Moon” i „Wish You Were Here”, czyli jedne z najważniejszych płyt w historii muzyki, zabrzmiały w całości w Klubie Politechnik. Pierwszorzędnie wykonał je zespół The Echoes Project.

middle-zoom-GS-260411_PINK_FLOYD_TRIBUTE-01_69e08b183a624.jpg

Bydgoski zespół The Echoes Project działa od kilkunastu lat. Nazwa od razu otwiera w głowach fanów Pink Floyd ważną szufladkę. „Echoes” tytułowane jest najważniejszym dokonaniem w dorobku brytyjskiej legendy. To też jedna z najdłuższych (po połączonych częściach „Shine on You Crazy Diamond” i „Atom Heart Mother”) kompozycji grupy – trwa blisko 24 minuty.

I właśnie opracowaniem tej suity grupa rozpoczęła swoją działalność. Szybko zrobiło się o niej głośno, a to za sprawą widowiska „Bydgoszcz THE WALL Show. Polska droga do wolności”. Przez kilka lat zespół jeździł z nim po różnych zakątkach kraju. W 2022 r., na rok przed jubileuszem półwiecza „The Dark Side of the Moon”, grupa rozpoczęła przygotowania do kolejnego programu. Tym razem właśnie z „Ciemną stroną księżyca” w roli głównej. Kiedy, rok temu, do kompletu doszła kolejna rocznica – 50-lecie od wydania „Wish You Were Here”, projekt poszerzono o materiał z drugiego z albumów.

Z takim właśnie repertuarem The Echoes Project zawitał 11 kwietnia do Częstochowy (mogę się mylić, ale to chyba pierwsza wizyta zespołu w naszym mieście, a już na pewno pierwsze moje spotkanie z nim „na żywo”). Koncert - pod szyldem „Pink Floyd Tribiute” - odbył się w Klubie Politechnik.

middle-zoom-GS-260411_PINK_FLOYD_TRIBUTE-02_69e08b1d00983.jpg

W tym szaleństwie jest metoda

Na legendy nie porywa się (a przynajmniej nie z dobrym efektem) bez solidnego przygotowania. Członkowie zespołu najpierw odrobili więc solidnie „lekcje”. Przez wiele lat (jeszcze przed ukonstytuowaniem się The Echoes Project) rozkładali brzmieniową jakość Floydów na czynniki pierwsze. Dużą wagę przyłożyli też do kwestii technicznych, sprzętowych i to – jak słyszeliśmy – procentuje.

Ta lista może brzmieć nieco maniakalnie, ale po fanowsku bardzo to szanuję. Gitarzyści grupy grają bowiem na stratocasterach zbliżonych do tych, których używał David Gilmour w pierwszej połowie lat 70., wykorzystują kopię jego wzmacniacza, ale także wiele analogowych efektów tak charakterystycznych dla twórczości PF. Basista gra na takiej samej gitarze, jakiej używał Roger Waters. Nikt z muzyków nie sięga jednak po cyfrowe multiefekty. Nie ma tu uproszczeń, jest solidne rzemiosło. Inspiracją do występów The Echoes Project są wykonania koncertowe idoli (tu dodajmy, że Pink Floyd wyznaczył zupełnie nowe standardy – nie tylko wizualne - grania „na żywo”).

Ciemna strona księżyca

middle-zoom-GS-260411_PINK_FLOYD_TRIBUTE-10_69e08b75e60f0.jpg

„Pink Floyd Tribute” zakłada granie materiału z obu wspomnianych płyt w całości (!). Pierwsza na koncercie – zgodnie z zasadą starszeństwa – zabrzmiała więc „Ciemna strona księżyca”, czyli rocznik 1973. Album jest drugim – po „Thrillerze” Michaela Jacksona – najlepiej sprzedającym się krążkiem w historii muzyki. Dziennikarz Piotr Metz, gdy z okazji rocznicy wydania płyty, słuchaliśmy jej w częstochowskiej Miejskiej Galerii Sztuki, podkreślał, że w każdym momencie doby, ktoś na świecie słucha „The Dark Side of the Moon”.

I my chłonęliśmy tę muzyczną opowieść o przywarach ludzkości, problemach współczesności, chciwości, wojnie, szaleństwie i przemijaniu. Od „Speak to me/Breathe” przez „Time”, „The Great Gig in the Sky”, „Money”, „Us and Them”, aż po „Eclipse” – w którym padają znamienne słowa: Nie ma ciemnej strony księżyca, w rzeczywistości jest cały ciemny. Ze wszystkimi solówkami, smaczkami i słynną wokalizą, którą na płycie wykonała Clare Torry, a tu poniosły ją chórzystki Agnieszka Kensik i Katarzyna Łyszkowicz-Jankowska.

Gdy wybrzmiały ostatnie dźwięki z tej płyty, z publicznością przywitał się dopiero wokalista Kamil Kuliński: To było „The Dark Side of the Moon”. Podróż przez czas, przez szaleństwo, przez życie i przez śmierć.

middle-zoom-GS-260411_PINK_FLOYD_TRIBUTE-09_69e08b66197fd.jpg

Hołd dla Syda Barretta

Zapowiedział przejście do świata „Wish You Were Here”. Przypomniał, że wydana w 1975 r. płyta, stanowiła hołd dla Syda Barretta, który współtworzył Pink Floyd na początku działalności. Był też malarzem, gitarzystą, ikoną psychodelicznego rocka, o którego psychotycznych zachowaniach do dziś krążą legendy. Z Floydami rozstał się w 1968 r., zmarł w 2006 r. Dziś pamięć o nim powraca z każdym otworzeniem „WYWH”.

Album powstawał pod wielką presją sukcesu „The Dark Side of the Moon”. Stąd pełno w nim odniesień do ciemnych stron muzycznego rynku. Odnosi się do niej także płonąca postać kaskadera, którą znamy z okładki.

Dla mnie to od zawsze najlepsza, najukochańsza płyta Pink Floyd, pierwsza tego zespołu, po którą sięgnęłam w licealnych czasach (i została ze mną do dziś). Jednak „na żywo” nigdy nie miałam okazji posłuchać jej w całości. Kwietniowy koncert pozwolił mi to nadrobić.

The Echoes Project zagrał „mój krążek” pierwszorzędnie, rozpoczynając i kończąc „Shine on You Crazy Diamond” (Parts I-V i Parts VI-IX fundują łącznie 26 minut hipnotyzującego grania). Gościnnie wystąpił z zespołem wówczas saksofonista Zbigniew Jodłowski. Pomiędzy zabrzmiały oczywiście „Welcome to the Machine”, „Have a Cigar” i tytułowe „Wish You Were Here”.

middle-zoom-GS-260411_PINK_FLOYD_TRIBUTE-07_69e08b5b83f8a.jpg

Czekając na „Animals”

Finał zebrał zasłużone brawa, ale wśród publiczności padły okrzyki świadczące, że „mamy jeszcze ochotę na Pink Floyd”. Zespół był na taki obrót sprawy dobrze przygotowany. I to był chyba jeden z najdłuższych bisów, jakich doświadczyłam. 17 minut z kilkusekundowym hakiem. „Dogs”. Najlepsza – dla mnie – kompozycja z „Animals”.

No właśnie za rok minie pięć dekad od premiery wydawnictwa inspirowanego „Folwarkiem zwierzęcym” George’a Orwella („Animals”, „WYWH” i „The Wall” to moja niezmienna Floydowa trójca). To dobry zwiastun, bo wiele sugeruje, że The Echoes Project szykuje kolejny rocznicowy program.

Do rozmów o planach, fascynacjach i miłości do Pink Floyd gitarzysta oraz współzałożyciel grupy - Jarek Kuropatwiński zaprosił także po występie. Chętnych, by spotkać się w foyer z muzykami nie brakowało. Tych, którzy powrócą, by posłuchać, jak bydgoski skład mierzy się z „Psami”, „Świniami” i „Owcami” z pewnością też będzie sporo.

Fot. Grzegorz Skowronek


Galeria zdjęć

16 kwietnia 2026
Grzegorz Skowronek
11 kwietnia w Klubie Politechnik bydgoski zespół The Echoes Project zaprezentował projekt "Pink Floyd Tribute". Zabrzmiał materiał z płyt "The Dark Side of the Moon" i "Wish You Were Here".

Zuzanna Suliga - czytaj więcej