Gdy muzyka spotyka słowo
Festiwal „Czytaj!” to otwarta, obszerna forma, mieszcząca w sobie nie tylko spotkania autorskie, ale również wystawy, poetycki slam, miejską grę, czy wreszcie koncerty. Tych ostatnich nie zabrakło również podczas tegorocznej, trzynastej już edycji. Niedźwiecki ProFun „Czytał hałas”, Grzegorz Nawrocki zaśpiewał więcej niż siedem piosenek o miłości, a filmowa „Bestia” odzyskała głos.
Festiwal
Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!”, to wydarzenie, które silnie wrosło w
kulturalną tkankę Częstochowy. Od ponad dekady żyje w symbiozie z
miejskim organizmem i jego mieszkańcami. Dzięki grupie pasjonatów,
pozytywnych szaleńców, edukuje i poszerza nasze horyzonty, przełamuje
schematy, cieszy i nieustająco zachwyca. Od pierwszych edycji gromadzi
liczne grono miłośników literatury, poezji oraz wszelkich artystycznych
działań, w których słowo pełni niezaprzeczalnie ważną rolę.
Festiwal to nie tylko spotkania autorskie, ale również wystawy, poetycki slam, miejska gra i koncerty. Nie zabrakło ich również podczas tegorocznej edycji „Czytaj!”.

Pierwszy z nich miał miejsce 15 września w Klubie Rura. Projekt Niedźwiecki ProFun zgromadził na scenie muzyczne i literackie osobowości - Krzysztofa Niedźwieckiego, Mateusza Karonia, Martineza Jose Chepito oraz braci Rafała i Astka Cuprjaków. „Czytam hałas…”, tak brzmiało hasło przewodnie koncertu, jednak licznie przybyła publiczność mogła przekonać się, że koncert to nie tylko wariacje na temat czytania, książek, literatury i słowa pisanego, we wszystkich jego odmianach. To również hołd dla przedwcześnie zmarłego Adama Florczyka, który odszedł nagle podczas zeszłorocznej edycji festiwalu.
„…i przyszedł coach pan Bób i ściągnął łagodnego z boiska
wściekałem się
….
… oddawaj łagodnego!”

Jeśli jest gdzieś jakaś przestrzeń, inny wymiar, jeśli trafiają do niej ci wszyscy, najlepsi, zbyt wcześnie zdjęci z boiska, to Adam z pewnością ma swoje niezwykle ważne miejsce w tej niewidzialnej, niematerialnej rzeczywistości. „Uwaga, tu hałas, patrzysz stamtąd na nas?” - krzyczał ze sceny Rafał Cuprjak, a Adam z pewnością słyszał i patrzył. Nie odmówił sobie przyjemności obserwacji tego, co sam zainicjował i współtworzył przez wiele lat.
Wszyscy zobaczyliśmy i wysłuchaliśmy tego, co powstaje, gdy muzyka spotyka słowo, jak z niezliczoną ilością hipnotycznych dźwięków mieszają się wersy Boba Dylana, poezja Szymborskiej i ponadczasowe przemyślenia Stanisława Lema. Jak koncert przestaje być wyłącznie widowiskiem złożonym z melodii i zdań, zmienia się w wymowny i wzruszający spektakl.
Gdy rok temu
śmierć Adama Florczyka zatrzymała zarówno Festiwal, jak i świat jego
bliskich, nikt nie wiedział, jak będzie wyglądać przyszłość „Czytaja”.
Piątkowy koncert, jak i wszystkie inne festiwalowe wydarzenia, pokazują,
że kontynuacja jest wręcz obowiązkowa.

Choć jeszcze nie zdążyły opaść emocje, po pierwszym koncercie, organizatorzy Festiwalu zaprosili wszystkich na kolejne muzyczne wydarzenie. 16 września w Pubie Szafa Gra, wystąpił Grzegorz Nawrocki, człowiek instytucja, od początku swej muzycznej drogi silnie związany z alternatywną sceną trójmiejską. Przez blisko 20 lat lider, wokalista i gitarzysta trójmiejskiego zespołu Kobiety. Znany z licznych projektów (Kury, Yugoton) i współpracy z wieloma wybitnymi muzykami, jak Robert Brylewski, Tymon Tymański, czy Olaf Deriglasoff. Od pewnego czasu rozwija również swoją solową karierę. W 2022 r. ukazał się jego kolejny album „Moja mama ma depresję i siedem innych piosenek o miłości”. Płyta została bardzo dobrze przyjęta zarówno przez fanów, jak i krytyków, co zaowocowało wieloma pochlebnymi recenzjami oraz wyróżnieniem w podsumowaniu tygodnika „Polityka”.

Tym razem muzyk wystąpił solo z akompaniamentem gitary, co nie przeszkodziło, by koncert zamienił się w porywające, kolorowe od dźwięków i słów show. Nawrocki to doskonały obserwator rzeczywistości, miłośnik dobrej literatury, który życiowe doświadczenia i przemyślenia przekuwa w inteligentne, osobiste teksty piosenek, idealnie współgrające z niebanalną oprawą akustyczną. Całości dopełnia doskonały kontakt artysty z publicznością. Otwartość Grzegorza Nawrockiego to wielce pozytywna cena, charakteryzująca - moim zdaniem - ludzi z wybrzeża, którzy dorastają i żyją w zupełnie innej, częściowo otwartej i bezkresnej przestrzeni, różnej od tej, która otacza nas i ogranicza zewsząd lądem. Skrócenie dystansu na linii widz – artysta, pozwala mocniej przeżywać jego twórczość, jeszcze intensywniej „wgryźć” się w przekaz.
Ten brak sztucznej bariery oraz swobodne, spontaniczne wypowiedzi, do złudzenia przypominające chwilami stand-up, sprawiają, że występ staje się wysublimowaną formą inteligentnej zabawy dla każdego z widzów. Taki właśnie był sobotni wieczór, wypełniony radością, śmiechem dzielącym przestrzeń ze skupieniem i uwagą oraz pokoncertowymi, wieczornymi rozmowami z artystą.

Finałowym aktem Festiwalu Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!” było wydarzenie, które połączyło w sobie sztukę filmową i żywą muzykę. Za sprawą projekcji niemego filmu „Bestia” z 1917 r., jedynego zachowanego w całości obrazu z Polą Negri nakręconego w Polsce, okraszonego taperką, wielokrotnie obecnego na „Czytaj!”, częstochowskiego kolektywu Korine Sky Riot, mieliśmy okazję przenieść się do nieistniejącego już świata i doświadczyć swoistego połączenia przeszłości z teraźniejszością.
W ten
niedzielny wieczór, gdy opuściłem salę Kina OKF Iluzja, nie wiem
dlaczego przyszedł mi do głowy Johann Wolfgang Goethe. To jego
sparafrazowane słowa mogłyby podsumować tę edycję "Czytaj!" - trwaj festiwalu, jakże jesteś piękny!
Fot. Justyna Kwasek, Piotr Cieślak
