Hej naprzód marsz z Proletaryatem
11 października 2024 roku na długo pozostanie w
pamięci częstochowskich fanów mocnych i energetycznych brzmień. To właśnie tego
dnia Klub Rura 2.0 stał się areną jednego z najbardziej wyczekiwanych koncertów
w ramach trasy „Samo Zło 2024”, legendarnej polskiej grupy, jaką bez wątpienia
jest Proletaryat.

Proletaryat powołali do życia w 1987 r. w Pabianicach byli członkowie zespołów Zero i Nev. W pierwszym składzie znaleźli się – wokalista Tomasz „Oley” Olejnik, gitarzysta Jarosław Siemienowicz, basista Dariusz Kacprzak oraz perkusista Robert Szymański, zastąpiony wkrótce przez Zbigniewa Marczyńskiego. Zespół zadebiutował w maju 1988 r. podczas jednego z lokalnych przeglądów młodych twórców. Rok później zakwalifikował się do festiwalu w Jarocinie, gdzie za swój występ otrzymał Nagrodę Publiczności i Nagrodę Dziennikarzy. Wkrótce zarejestrował pierwsze nagrania, które ukazały się w Polsce i we Francji na kasecie „Revolt”. W 1990 r. Proletaryat wystąpił ponownie w Jarocinie, gdzie zdobył trzy nagrody (publiczności, organizatorów i dziennikarzy). Tego samego roku ukazał się debiutancki album zespołu, zatytułowany po prostu „Proletariat”. Po 37 latach działalności pabianiccy muzycy mogą pochwalić się dwunastoma albumami studyjnymi oraz dwoma koncertowymi. Grupa występuje obecnie w składzie: Tomasz „Oley” Olejnik – śpiew, Dariusz „Kacper” Kacprzak – gitara basowa, Wiktor Daraszkiewicz – gitara oraz Robert „Mały” Hajduk – perkusja.

Zeszłoroczna premiera albumu „Ząb za ząb” skutecznie przypomniała, że ciężkie metalowo-punkowo-rockowe granie w polskim wydaniu wciąż żyje i ma się doskonale, a muzycy ani na chwilę nie zwalniają tempa. Pełni siły i niespożytej energii wyruszyli w kolejną trasę – „Samo Zło 2024”. Jednym z przystanków stał się częstochowski Klub Rura 2.0.
Kiedy na scenie pojawił się Oley i cała załoga, publiczność eksplodowała. Każdy dźwięk, każdy riff i każde słowo stało się iskrą, która wzniecała muzyczny pożar. Proletaryat od ponad trzech dekad pokazuje, jak ogromny potencjał tkwi w tym zespole - wciąż potrafi zaskakiwać i wzbudzać żywe emocje, nie tylko muzyką, lecz również doskonale z nią konweniującymi słowami.
Teksty Proletaryatu, pełne buntu, bezkompromisowości i nieugiętej walki z niesprawiedliwością, mimo upływu lat nie tracą na swej aktualności. Zespół nie unika trudnych tematów – wręcz przeciwnie, ich piosenki celnie uderzają we współczesne realia, a w szczególności w te, które domagają się zmian. W połączeniu z agresywnym, metalowo-punkowym brzmieniem, całość brzmi jak gniewny, niezmiennie aktualny krzyk pokolenia, które nie godzi się na status quo. Zarówno tego, które dorastało wraz z zespołem, jak i tego, które dopiero wkracza w dorosłe życie. Przedstawicieli jednego i drugiego nie zabrakło podczas częstochowskiego koncertu, a wspólne pogo i śpiew, połączone z żywiołowym występem zespołu, generowało miażdżącą system międzypokoleniową moc.

Setlista z pewnością zadowoliła wszystkich uczestników koncertu, choć biorąc pod uwagę ilość nagranych płyt, dobór utworów z pewnością nie był łatwy. Muzycy stanęli jednak na wysokości zadania, prezentując przekrój swojej twórczości. W piątkowy wieczór popłynęły zarówno najnowsze, jak i starsze - znane utwory, jak choćby jeden z najbardziej rozpoznawalnych – „Hej, naprzód marsz”, czy „Pokój z kulą w głowie”. Nie zabrakło niespodzianki – czyli zagranego na koniec „No woman, no cry” z repertuaru Boba Marleya.
Muzycy Proletaryatu i jego frontman Oley to prawdziwe osobowości, które potrafią zjednać sobie publiczność utrzymując nieskrępowany, pozbawiony dystansu kontakt z fanami. Kiedy wybrzmiały ostatnie dźwięki, a zespół opuścił scenę jeszcze długo w murach „Rury” rozbrzmiewały owacje, okrzyki i prośby o bisy. Proletaryat po raz kolejny pokazał, że należy do czołówki polskich zespołów, mających szczególny dar tworzenia niezapomnianych, energetycznych widowisk.
Fot. Piotr Karoński
