SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

fotomontaż Kacper Staszczyk

Jak polubić złego bohatera

16 kwietnia 2025
Sylwia Bielecka
Udostępnij

Ogniste płomienie łączą kajsara Nerona z Miasta i strażaka z Krakowa. Mechanizmy władzy, natura zła, pożary namiętności, a może nawet pożoga miłości. - Łukasz Orbitowski to jeden z absolutnie najlepszych pisarzy w tym kraju – powiedział, rozpoczynając spotkanie z autorem, Tomasz Florczyk. A ja po przeczytaniu „Wroga” absolutnie się z nim zgadzam.

middle-zoom-20250308-7D6A7481-Poprawione-Szum_67ced48325fbe.jpg

Celem było napisanie powieści o złym, zdemoralizowanym bohaterze, ale w taki sposób, by czytelnik go polubił i usprawiedliwił. „Źle to wyszło" – powtarza Neron za każdym razem gdy dopuszcza się kolejnego zabójstwa czy innego okrucieństwa, a my podążamy za nim, dopatrując w nim nieistniejącego szlachectwa.

Wciągająca powieść historyczna, która nieustannie przekracza granice gatunków i czasu. Narracja sprawia, że u głównego bohatera gdzieś tam wyczuwam delikatny zapach Poncjusza Piłata z „Mistrza i Małgorzaty”, który niechętnie myśli o kaźni Jeszui, podobnie jak orbitowski Neron o wrobieniu chrześcijan w podpalenie Rzymu (z tym, że jakby nie na pewno). Za to cudownie nie mam żadnych skojarzeń literackich – z wyjątkiem tematu - z sienkiewiczowskim cesarzem z „Quo vadis” (o żałosnej ekranizacji z 2001 roku nie wspomnę nawet). Jak sam autor przyznał, nie załapał się na fascynację sienkiewiczyzną, nawet w młodym wieku.

Starożytność zaczęła interesować go bardzo wcześnie. Na początek sięgnął po najbardziej chyba znanego w Polsce historyka, a jednocześnie popularyzatora tamtych czasów, autora licznych książek o tej tematyce - Aleksandra Krawczuka. – Potem czytałem Swetoniusza, to takie opowieści o historii, ale bardziej pudelkowe – mówił Łukasz Orbitowski podczas spotkania, które odbyło się w marcu, w ramach Częstochowskiego Dnia Fantastyki. - Dopiero po nich i Tacycie sięgnąłem po Sienkiewicza i… się rozczarowałem.

middle-20250308-7D6A7378.jpg

Czytając „Wroga” na żadne rozczarowania nie ma co liczyć. – To książka, która porywa od pierwszych stron – uprzedził potencjalnych czytelników Tomasz Florczyk.

Porywa intrygą i językiem, ale także samym tłem historycznym. W jednej przestrzeni czasowej mamy pałacowe rozgrywki, umierających niekoniecznie naturalnie cesarzy, ich żony, kochanki, wyzwolenice, gladiatorów, Senekę, Szawła i chrześcijan. – Wymyśliłem, że oddam głos Neronowi, żeby zmierzył się ze swoją czarną legendą – mówił Orbitowski.

W drugiej przestrzeni mamy Kraków i Polskę 2003 roku, jeszcze z obawami przed przyszłością, trochę niedowierzającą zmianom, niedowartościowaną, z biało-czerwonymi krawatami Samoobrony, strongmenami, ale już prawie jedną nogą w Unii Europejskiej, mimo wszystko z nadziejami.

- Szukając czasów w których chciałem osadzić moją powieść myślałem o latach 2000-2004, bo są wciąż słabo opisane. To Polska zamurowana w resentymencie PRL-owskim – opowiadał autor „Wroga”. - Wiedziałem, że to musi być Kraków i szukałem miejsca, które spłonęło. Tak, czytając gazety z tamtych lat, trafiłem na wielki pożar Domu Handlowego Gigant w maju 2003 roku.

middle-20250308-7D6A7381.jpg

Potem pozostało tylko połączyć postać Nerona i strażaka Staszka Zolla, ale Orbitowski ogarnął zgrabnie tę figurę.

- Uważam, że Staszek jest Neronem, a tak naprawdę diabłem. I w tym cała jest zabawa - mówił.

- Twój Neron wzbudza jednak sympatię czytelników - zauważył Tomasz Florczyk.

- Pisarstwo jest kłamstwem, to manipulacja na czytelniku, iluzja władzy – przyznał się do swoich realizowanych intencji. – Ten facet jest do końca zły, zabił dwie żony, matkę, jest potworem. Chciałem, by państwo czytając tę książkę, podążali za tym potworem, za tym złym człowiekiem, bez empatii dla ofiar. Neron nie jest pustym, głupim cymbałem, jest wspaniałym kłamcą. Ilu takich ludzi spotykamy w życiu?

Na to pytanie niech każdy już sobie lepiej sam odpowie...

Dlaczego Łukasz Orbitowski był gościem Częstochowskiego Dnia Fantastyki? Kto zna jego twórczość ten doskonale wie, że zaczynał, publikując swoje opowiadania m.in.: w „Science Fiction” i „Nowej Fantastyce”. – Zawsze chciałem być fantastą, to fantaści mnie nie chcieli – mówił ze śmiechem, uznając, że udało mu się dotrzeć tylko na margines fantastyki. Moim zdaniem udało mu się znacznie więcej, zajmując stałe miejsce w historii literatury.

Na pytanie o to, kiedy następna powieść, odpowiedział, że nieprędko.

Prędko więc radzę zabrać się za „Wroga”. Na ten przedświąteczny czas, historia Nerona i jego rozprawy z chrześcijanami powinna być w sam raz. Sprawdźcie, czy da się polubić...

Fot. Kacper Staszczyk


Galeria zdjęć

10 marca 2025
Kacper Staszczyk
8 marca Częstochowski Klub Miłośników Fantastyki i Gier Fabularnych zorganizował jubileuszowy Częstochowski Dzień Fantastyki. Impreza odbyła się w pubie Lucky Saloon. Wśród literackich gości znaleźli się m.in. Andrzej Pilipiuk, Łukasz Orbitowski i Krzysztof Bartnicki. Nie brakowało również prelekcji, strefy gier (m.in. bitewnych i fabularnych) czy konkursów (choćby Mini Cosplay Show).

Sylwia Bielecka - czytaj więcej