Jesteśmy z jednego ogródka
Aktorzy Teatru Radwanek wystąpili dla aktorów Teatru
Oczami Brata. Zaprezentowali w Częstochowie spektakl „Jesteśmy z jednego
ogródka” w reżyserii i według scenariusza Anny Dymnej. Wybitna aktorka również
zasiadła wśród publiczności, nagradzając artystów zasłużonymi oklaskami.

„Radwanek” po raz pierwszy odwiedził Dom Oczami Brata na Błesznie. Za sprawą Fundacji Oczami Brata od maja 2023 r. swoją siedzibę mają tu teatry: Nowy i Oczami Brata. Drugi z nich - podobnie jak teatr z podkrakowskich Radwanowic - skupia dorosłe osoby z niepełnosprawnością intelektualną.
Grupę tworzą podopieczni Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” oraz Fundacji im. Brata Alberta, którzy na co dzień uczestniczą w zajęciach ośrodka terapeutyczno-rehabilitacyjnego „Dolina Słońca”.
Teatr działa od ponad trzech dekad. Nazwa grupy pochodzi od rycerza Radwana, założyciela Radwanowic, który - według starych podań - odznaczył się imponującym męstwem w czasie wyprawy króla Bolesława Śmiałego na Ruś Kijowską. Od połowy lat 90. pracą z niepełnosprawnymi intelektualnie aktorami zajmują się Maria Krzystanek i Jolanta Toboła. Anna Dymna pomaga im w tym od 1999 r. Aktorka jest nie tylko reżyserką spektakli „Radwanka”, ale również autorką większości scenariuszy.
Spektakl, z którym liczna grupa odwiedziła Częstochowę, zatytułowano „Jesteśmy z jednego ogródka”. Premiera odbyła się w 2019 r. Scenariusz powstał na podstawie twórczości Jana Brzechwy, nie mogło więc zabraknąć słynnego „Na straganie”. Całość pięknie zilustrowała muzyka Andrzeja Zaryckiego, a autorem wykorzystanych piosenek jest Maciej Wojtyszko.

Głosów postaciom użyczyli (wcielając się w m.in. w rzepę pietruszkę, pomidora czy pora) krakowscy aktorzy (koledzy Dymnej z Teatru Starego): Przemysław Branny, Marta Grąziowska, Łukasz Szczepanowski, Beata Malczewska, Rafał Jędrzejczyk, Beata Paluch, Roman Gancarczyk i Agnieszka Kościelniak (oczywiście warzywne role przyjęła też sama reżyserka). Ten zabieg jest niezbędny, ponieważ artyści „Radwanka” miewają nie tylko problemy z zapamiętywaniem tekstu, ale też często po prostu z mówieniem. Stąd bardziej dopowiadają swoje kwestie (czasem jest w tym pewnie nutka improwizacji). Uwagę zwracają zaś przede wszystkim kostiumy, barwne, pomysłowe, w końcu przygotowane przez cenione kostiumografki Elżbietę Kwasek i nieżyjącą już Elżbietę Dyakowską.
Anna Dymna podkreśla, że „jej” aktorom przede wszystkim zależy na tym, żeby historia dobrze się kończyła. Stąd proponują opowieści ciepłe, barwne i wesołe (no i obowiązkowy happy end). Patrząc na to, co rozgrywa się na scenie, widać, że członkowie teatru czerpią z występu prawdziwą frajdę, nawet jeśli na początku zjada ich pokaźna trema. Ta jednak szybko mija, a potem już grają całym sobą. Mają w sobie tyle energii i uroku, że robi się to zaraźliwe. W efekcie, gdy przyszło do braw, zorientowałam się, że przez cały spektakl siedziałam uśmiechnięta. Co więcej, rozejrzałam się na boki i współwidzowie mieli tak samo. Bo „Radwanek” robi spektakle z radością i potem ta radość tak się jakoś udziela. Wchodzi się do tego świata z przyjemnością. To taki reset od mniej kolorowej codzienności.

Podkrakowska grupa aktorska jest bardzo różnorodna i to nie tylko wiekowo. Jedni wolą się więc trochę schować w cieniu, inni od razu skupiają na sobie całą uwagę. Wszystkich jednakowo cieszą zaś oklaski. Te były zaś zasłużone i naprawdę długie. Jak na gwiazdy przystało aktorzy „Radwanka” z przyjemnością przyjęli też prezenty i kwiaty przygotowane przez gospodarzy. Jednak najmocniej czekali nie na upominki, ale na to, co powie Anna Dymna, którą wielu z nich nazywa „,Mamą”. Tradycja każe bowiem omówić po spektaklu to, jak komu poszło, pochwalić poszczególne „warzywa” itd. Tym bardziej, że częstochowski występ był wyzwaniem, bo w kilku przypadkach konieczne były zastępstwa. Także przyjazd reżyserki był dla grupy niespodzianką.
- Okazało się, że dziś mam wolny dzień, dlatego przyjechałam i jestem szczęśliwa, że mogę tu być – wyjaśniała swoją obecność na spektaklu Dymna, która choć grafik zajęć ma mocno napięty, nie ukrywa, że po prostu stęskniła się za „swoimi” aktorami. - Wszyscy jesteśmy przecież z jednego ogródka, lubimy grać i buraki, i cebulę, i fasolę. A być fajnym burakiem to w dzisiejszych czasach sukces - śmiała się.

Z Częstochowy szefowa Fundacji „Mimo Wszystko” i aktorzy „Radwanka” wrócą ze szczególnym upominkiem. To obraz, który wykonali uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej Fundacji Oczami Brata. Widnieje na nim motto „Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie”. I do takiego tworzenia, współdziałania i wzajemnego inspirowania Anna Dymna zachęcała. Zaprosiła więc społeczność Oczami Brata do Krakowa. Okazji dostarczyć ma listopadowe „Wierszobranie” (w kolejnych planach jest m.in. Festiwal Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną „Albertiana”).
Zostając jednak w Częstochowie, to niebawem w Domu Oczami Brata zagości więcej teatrów zrzeszających wyjątkowych aktorów. I tak na przykład już 18 listopada do Częstochowy przejedzie Stowarzyszenie De Facto z Płocka ze spektaklem „Motyle wolne”.
Fot. Kacper Staszczyk
