Jura. Kraina bez końca
Muzealna opowieść o Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej dobiega końca. Imponującą wystawę, na której zgromadzono ponad 400 obiektów można oglądać w Muzeum Śląskim w Katowicach do niedzieli, 15 marca. Nie brakuje na niej prac lokalnych artystów oraz dzieł pochodzących z częstochowskich instytucji.
Wystawa „Jura. Kraina bez końca” imponuje od samego początku! Takie bowiem wrażenie robi na zwiedzających mural, w którym splatają się amonity, ruiny zamków, a także jurajska fauna i flora. Potem warto zainteresować się mapą terenu oraz osią czasu, która prowadzi punktowo przez miliony lat – od powstania skorupy ziemskiej i pierwszych skał wapiennych, następnie czasy dinozaurów i amonitów, do ery człowieka, aż po dekady współczesne.
Ponad 400 obiektów!
Poruszane są tu wątki geologiczne i paleontologiczne, botaniczne i zoologiczne, archeologiczne i historyczne. I wszystko to, by ukazać ogrom zjawisk dotyczących Jury oraz dokonania badaczy reprezentujących różne dziedziny nauki. Nie brakuje wiec odniesień do turystyki kwalifikowanej (PTTK) i aktywności harcerskiej (akcja „Zamonit”), do tradycji wspinaczki skałkowej i speleologii.
- Miejsce centralne zajmują zaś literatura, sztuka, architektura i projektowanie artystyczne – od romantyzmu po dekady współczesne, od poezji, malarstwa i fotografii do mody i biżuterii. Istotna staje się również refleksja o naszej duchowości. Począwszy od amonitów sprzed dwustu milionów lat, skończywszy na ukazujących je dziś plakatach – więcej niż czterysta obiektów ze zbiorów licznych instytucji i organizacji oraz od osób prywatnych poświadcza niewyczerpane pokłady prezentowanego fenomenu – opowiada Michał Burdziński, kurator wystawy.
W przestrzeni Muzeum Śląskiego przenikają się historia, sztuka, natura i desing. Czas i pamięć spotykają się z tu z teraźniejszością.
Sprzed 50 tysięcy lat
Wśród tych kilkuset prezentowanych obiektów wiele związanych jest z Częstochową. Tak naprawdę lokalne akcenty widoczne są niemal na każdym kroku.
Zacznijmy od eksponatów wypożyczonych z Muzeum Częstochowskiego, które udostępniło zbiory z dziedziny archeologii, przyrody i sztuki.
Jako pierwsze wyeksponowane są artefakty archeologiczne. - Najstarsze z nich to środkowopaleolityczne wyroby krzemienne, datowane na około 50 tysięcy lat temu, pochodzące z Jaskini Zamkowej Dolnej (znajdującej się w północnym stoku wzgórza, na którym wzniesiono warownię olsztyńską). Reprezentują kulturę materialną, której twórcą był neandertalczyk – opowiada Maciej Kosiński, kierownik muzealnego Działu Archeologii. - Z kolei z wczesnej epoki żelaza pochodzą zabytki odkryte na birytualnych cmentarzyskach ludności kultury łużyckiej w częstochowskich dzielnicach Mirów i Raków. Przedmioty te stanowiły wyposażenie zmarłych udających się w zaświaty i datuje się je na około 750-600 lat p.n.e.
O czym dokładnie mowa? To naczynia ceramiczne (czerpak i czarki) oraz ozdoby wykonane z brązu (szpila, bransoleta, zawieszki skroniowe).
Ząb jurajskiego gada
W kolejnych gablotach mamy obiekty pochodzące z Działu Przyrody. Dużym zainteresowaniem cieszy się zwłaszcza ząb pliozaura, gada jurajskiego, który został znaleziony w Wapienniku koło Kłobucka w 1960 r. Na tym oczywiście nie koniec, bowiem „Jura. Kraina bez końca” ukazuje też inne lokalne symbole przyrodnicze.
- Roślinność naskalną typową dla naszego regionu reprezentuje skalnica gronkowa - relikt glacjalny i paproć zanokcica skalna porastające olsztyńskie skały. Wystawa pokazuje także ptaki ze zbiorów Muzeum Częstochowskiego; niektóre z nich - jak kulon - należą do gatunków utraconych, ale w latach 60. ubiegłego wieku był ptakiem charakterystycznym dla okolic Częstochowy; można go było obserwować na ugorach i terenach piaszczystych koło Olsztyna i Lusławic. Bardzo swoistym rysem awifauny regionu częstochowskiego są ptaki, związane ze środowiskiem naskalnym jak kopciuszek. Barwny jak klejnot zimorodek - zamieszkujący brzegi Warty i innych cieków wodnych -zawsze przyciąga uwagę zwiedzających. Herpetofaunę naszego regionu reprezentują między innymi żmija zygzakowata i rzadki gniewosz plamisty – wylicza Ewa Kaczmarzyk z muzealnego Działu Przyrody.
W stylistyce ponurej groteski
Muzeum Częstochowskie udostępniło również kilka prac ze swoich zbiorów dzieł sztuki. To obrazy Kazimierza Alchimowicza („Obrona Olsztyna”), Sabina Lonty („Brama Twardowskiego”), Franciszka Maśluszczaka („W Kroczycach”) prace na papierze Ryszarda Osadczego („Skamieliny”) oraz Bogumiły Malec (m.in. „Kompozycja I”) oraz płaskorzeźba Leszka Wieluńskiego („Jurajskie powroty”).
Kilka prac pojechało do Katowic również z Miejskiej Galerii Sztuki. To np. „Wieża pomocy” Andrzeja Fogtta, „Zmierzch”, „Stodoła” i „Okno II” Grzegorza Banaszkiewicza czy ceramika Anny Stawiarskiej („O kamieniu”).
Dzieła artystów związanych z Częstochową stanowią w „Śląskim” szczególnie silną reprezentację. Na uwagę zwracają m.in. obrazy z cyklu „Kamień na kamieniu” Izabeli Kity oraz „Wzornik Jurajski” Urszuli Łyko-Katus.
Na ścianach nie brakuje oczywiście dzieł wielkiego Jerzego Dudy-Gracza jak np. „Obraz 855” i „Obraz 984” (tu przypomnijmy, że całkiem niedawno w tym samym miejscu można było oglądać rewelacyjną wystawę „Chopinowi Duda-Gracz”). - Szerokim echem odbija się cykl wyobrażeń jurajskich Jerzego Dudy-Gracza. W pejzażu wyżyny umieszcza on symboliczne postaci w stylistyce ponurej groteski. Podobnie w dziełach innych artystów pozornie malarskie motywy kamienia i kości w plenerze kryją powagę zdarzeń takich jak wypalanie traw i umieranie zwierząt. Nawet strach na wróble w tej nieprzyziemnej uduchowionej odsłonie Jury uruchamia konteksty ukrzyżowania – czytamy, zwiedzając wystawę.
Artyści goszczą na Jurze nieustannie
„Jura” łączy teraźniejszość i tradycję. A przy tej ostatniej zostając, nie można było pominąć najstarszego z odbywających się w Polsce plenerów malarskich. – Artyści goszczą na Jurze nieustannie. Rolę pierwszoplanową odgrywają plenery organizowane przez środowisko częstochowskie regularnie od 50 lat – podkreślają twórcy ekspozycji. A mowa oczywiście o doskonale znanej w mieście „Jurajskiej Jesieni”. Po raz pierwszy szesnastka artystów plastyków spotkała się na początku września 1975 r. Za I Plener Jurajski odpowiadał wówczas Zarząd Oddziału Katowickiego ZPAP w Częstochowie. Dziś wydarzenie organizuje Okręg Częstochowski.
Stąd tak liczna obecność na ekspozycji prac autorstwa członków częstochowskiego ZPAP-u. Obok obecnego prezesa Krzysztofa Kamila Malewicza, swoją twórczość prezentują w Katowicach: Elżbieta Chodorowska, Rafał „Kostrzewa" Cierpiał, Lech Ledecki, Jolanta Madej, Jacek Sztuka, Krystyna Szwajkowska, Barbara Szyc, Anna Wawrykowicz-Żakowicz i Jadwiga Wosik. Na wystawie można również zobaczyć pracę z cyklu „Strachy Jurajskie” niezapomnianej Marii Ogłazy (przez laty z ZPAP związanej).
W książce i na ekranie
Jednak lokalnych akcentów na tej wystawie warto szukać nie tylko pośród sztuk plastycznych. Przykładem jest tu prezentowany fragment filmu „Młyn i krzyż” w reżyserii Lecha Majewskiego. W obrazie tym Rutger Hauer wciela się w malarza Petera Bruegla, a towarzyszą mu choćby Michael York i Charlotte Rampling. Sceny z widowiskowej produkcji realizowano m.in. w podczęstochowskim Olsztynie.
A literatura? Tu także Częstochowa ma ważną reprezentację. Wszystko za sprawą „Guguł” Wioletty Grzegorzewskiej, których akcja rozgrywa się w małej wsi Hektary na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Sama pisarka urodziła się w Koziegłowach, ale potem na wiele lat związała się z naszym miastem. Tu przypomnijmy, że autorka była gościem jednego z wydarzeń towarzyszących wystawie - wzięła udział w styczniowym spotkaniu wokół literatury jurajskiej, które poprowadził Michał Nogaś.
Tylko do niedzieli!
Ekspozycję „Jura. Kraina bez końca” (którą gorąco polecam!) można oglądać do niedzieli, 15 marca w siedzibie Muzeum Śląskiego przy ul. T. Dobrowolskiego 1 w katowickiej Strefie Kultury. Obiekt czynny jest od godz. 10.00 do 20.00. Bilety obowiązujące na wszystkie wystawy czasowe i stałe kosztują 29 zł (normalne) i 19 zł (ulgowe). Szczegóły: muzeumslaskie.pl
Fot. Robert Jodłowski
