SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Robert Jodłowski

Kult, Niedźwiecki i Marcelina

12 marca 2024
Udostępnij

Czy wolno zazdrościć ośmiolatce? Jeśli wchodzi na scenę Filharmonii Częstochowskiej, a Kazik Staszewski oddaje jej mikrofon i z towarzyszeniem kilkusetosobowego tłumu śpiewa „Baranka” – to wolno. Ale nie tylko dla Marceliny ten koncert będzie niezapomniany.

middle-432270469_3624287497839667_4901296248860896799_n.jpg

Idąc na Kult (kłania się marcowy kulturoskop dla Baranów i „Baranków”), zastanawiałam się, co ja jeszcze mogę napisać o zespole, którego koncerty relacjonowałam wielokrotnie. Słucham go zaś jeszcze dłużej, niż o nim piszę. Co roku kilkakrotnie kultuję bowiem „na żywo”.

Jeśli chodzi o jesienną „Pomarańczową trasę” czuję się weteranką, jednak w przypadku zimowo-wiosennej trasy „Kult Akustik” nadal jestem świeżynką. Płytę „MTV Unplugged” prawie zdarłam, ale poza nią tournée „bez prądu” wydawało mi się jakieś „zasiedziane”. I gdy ubrana w pomarańczową koszulkę ruszałam w Polskę, to na „Akustik” nigdy nie wystawiłam nosa z Częstochowy. Jednak nie przyszła góra do Mahometa… i w 2022 r. zespół włączył Filharmonię Częstochowską jako jeden z punktów akustycznej mapy. Koncert był znakomity, nasze miasto zapracowało na to, żeby się zadomowić na trasie, a ja sama przekonałam się, że na „unplugged” wcale nie trzeba (choć byłoby pewnie stosownie) siedzieć.

Od tej pory wyczekuję plakatów z tegoroczną trasą i datą naszego wydarzenia. Tym razem wypadło na poniedziałek, 11 marca. Można mocno wejść w nowy tydzień? Można! I choć termin to niełatwy, w filharmonii zrobiło się naprawdę tłumnie. Wiele osób być może miało we wtorek na 6 do pracy, ale z miłością pragmatyzm nie wygra.

Pozdrowienia od Muńka!

middle-432252419_3624286387839778_3304857997972321239_n.jpg

Ten koncert od początku był szczególny. Wraz z trasą „Akustik” jedną z gitar przejął częstochowianin, Krzysztof Niedźwiecki, który od lat jest technicznym zespołu (trafił nawet do filmu dokumentalnego „Kult. Film”). Okoliczności tej zmiany bardziej niż do CGK pasują do kroniki kryminalnej. Nie będę ich mocno rozwijać, bo o Piotrze M. i sprawie związanej z wyłudzaniem od firm ubezpieczeniowych odszkodowań za sfingowane zgony, jest ostatnio głośno. Do chwili wyjaśnienia sprawy, wieloletni gitarzysta grupy pozostaje zawieszony.

Przyznam, że od początku wierzyłam, że zastępstwa Kazik i ekipa nie będą szukali daleko, bo Krzysiek (pozwolę pisać sobie tak, bo znamy się od lat, to trudno tak bezosobowo) na taką szansę zasługiwał jak nikt inny. I nie tylko poniedziałkowy koncertem dowiódł, że jest właściwym gościem na tym miejscu. Ale o tym później.

Z archiwum Kultu

Początek daleki był od standardów. Najpierw pozdrowienia… od Zygmunta „Muńka” Staszczyka. – Rozmawiałem rano z Muńkiem, czasem dzwonimy do siebie i poprosił, żebym pozdrowił jego miasto – zdradził Kazik Staszewski. Potem… zabrzmiało „Fali”, piosenka z „Kasety”, której chyba nigdy nie słyszałam na koncercie. Ba! Zapomniałam, że taką nagrano. Kazik Staszewski przypomniał, że to utwór ich dawnego perkusisty Piotra „Fali” Falkowskiego, który uczestniczył w nagraniach dwóch płyt zespołu. To już zwiastowało, że setlista nie będzie typowa. – Zagramy trochę piosenek granych rzadko albo w ogóle, a potem się zobaczy – zapowiedział Kazik.

middle-432222505_3624287604506323_4379689240189464111_n.jpg

I serwował kawałki, których prawdopodobnie „na żywo” nie słyszałam nigdy, program dla najwierniejszych fanów. Ucieszyło mnie „Z archiwum polskiego jazzu” z wielbionego przeze mnie „Ostatecznego krachu systemu korporacji” (pomyślałam, że jak tak mocno grzebią w dyskografii, to może i dla „3 gwiazd” znajdzie się miejsce – ale nie uprzedzajmy faktów). Było „Jutro wszystko zmieni się”, „Religia Wielkiego Babilonu”, „Onyx” i „Komuna mentalna” (w tym kawałku Kazik brzmiał bardzo młodzieńczo, niczym jak na „45-89” sprzed ponad trzech dekad).

Rytuał występów gościnnych

Set ten zwieńczyło tak lubiane przeze mnie „Kiedy ucichną działa już” i tradycji musiało stać się za dość. Kazik obwieścił „rytuał występów gościnnych”, który rozpoczął – jak podkreślał – nasz ziomal wspomniany Krzysztof Niedźwiecki. – On jest z nami, to taki gość, co wstaje z krzesła, a nie wchodzi do pokoju – dodał Staszewski.

middle-432228245_3624286014506482_3506700436693905736_n.jpg

No i Krzysiek rzeczywiście odstawił gitarę, podniósł się z krzesła (w końcu to „unplugged”, więc zespół też siedzi) i przejął mikrofon. Zaczął „6 lat później” i przyznam, że bardzo mu ten trudny do wyciągnięcia kawałek pasuje (mam nadzieję, że włączy go do repertuaru swoich solowych koncertów). Innym rytuałem formatu „unplugged” jest włącznie do programu coverów i Niedźwiecki z tej tradycji się wywiązał. Wybrał „Jestem jak motyl”, skomponowany dla Andrzeja Grabowskiego (tu spojler: panowie po latach przerwy ponownie wystąpią na jeden scenie, a koncert 2 kwietnia uświetni w Częstochowie obchody Światowego Dnia Świadomości Autyzmu). Chórki zapewnili Kazik i gitarzysta Wojtek Jabłoński. Każdy z gości ma zawsze trzy kawałki, pulę Krzyśka zamknął rewelacyjny „Broniewski”, którego napisał do tekstu Muńka (perełka!).

„3 gwiazdy”

- A teraz znowu ja – przejął ster Kazik i zaśpiewał piosenkę szczególnie drogą jego sercu. To oczywiście „Ty albo żadna”. Nagrywając album „Tata 2” wokalista wziął ją za utwór swojego ojca Stanisława. Autorem okazał się jednak kto inny i trzeba było błąd ten słono zrekompensować.

middle-432369626_3624287544506329_6365779220919478489_n.jpg

Potem doczekałam się, zabrzmiały „3 gwiazdy”. – To piosenka o mojej rodzinie, a dziś tych gwiazd jest więcej – przyznał Staszewski. Gdy pisał utwór tą trójką byli żona Ania oraz synowie Kazimierz i Jana. Ostatni z wymienionych, znany jako Janusz, był drugim z koncertowych gości. Przypomniał „Generała Ferreirę”, swój kawałek „Głowa do góry” oraz cover U-Roya „Natty Rebel”.

Pomiędzy tym wszystkim, gdzieś chyba, gdy Kult grał „Yvette” (kolejny rarytas!), pod scenę dopchała się kilkuletnia blondynka w minikoszulce „Kult. Gdy nie ma dzieci”. Trzymała nad głową plakat tak długo, aż Kazik dojrzał przekaz: Jestem Marcelina pomogę przy „Baranku” (baranki były dwa i to narysowane). – Będziesz musiała jeszcze poczekać – zapowiedział wokalista.

Zacier Show

W przerwie, gdy gardła publiczności odpoczywały po „Do Ani” (to znak, że teraz już wracamy do „ligowej szarzyzny”, jak Kazik zwykł nazywać przeboje), pojawiła się reklama. – 29 listopada 2024 roku Młodzieżowa Grupa Kult wystąpi po raz pierwszy na Teneryfie. Kto ma ochotę i środki, zapraszamy. W Polsce nie jest wtedy zbyt sympatycznie, można połączyć miłe z pożytecznym – zapowiadał lider grupy.

middle-432236577_3624287017839715_5361330926857147155_n.jpg

Na Teneryfie stawią się pewnie nieliczni z nas, za to dla każdego Kult miał tego wieczoru szybki kurs do „Madrytu” i Berlina („Arahja” na tyle gardeł zawsze ma mocny wydźwięk). Kilka kawałków później, na scenie pojawił się ostatni z gości. Bez niego trudno wyobrazić sobie Kult Akustik – Mirosław Jędras, czyli Zacier, który na drugie imię powinien mieć „Show”. Dwa lata temu był atomową panną młodą w garnku na głowie, rok temu – „przyleciał” samolotem, teraz wjechał „konno” przebrany za Indianina (w kowbojskim kapeluszu!). Bawił się – jak zawsze – świetnie i zagrał trzy swoje kawałki: „Szalony Joe”, „PIN” „Sierotka z komórką” (w chórkach wspierał go Kazik).

Nie Celina, a Marcelina!

Gdzieś przy „Wódce” filharmonia już stała. Ja stałam od początku (z małą przerwą na kilka zdjęć na balkonie), Kazik z krzesełka też poderwał się dosyć szybko (jak siedzieć, gdy lider tańczy?). Ostatnią godzinę tańczyli wszyscy. No takiego ognia filharmonia dawno nie widziała! Na dzień przed swoimi 61. urodzinami (te przypadają na 12 marca) wokalista był w doskonałym humorze i w pierwszorzędnej formie (oj wielu młodszych o dekady artystów, grających koncerty maks godzina i pół, „wysiadłoby” przy trzygodzinnych setach Kultu). Wszyscy pod sceną (w tym autor zdjęć, które wykorzystujemy) mogli liczyć na piątki i „żółwiki” (zazdrość!). W ich przybijaniu Kazik tak się rozpędził, że w „Polskę” wszedł z lekkim poślizgiem, a my wykrzyczeliśmy za nim: Poranne zorze, poranne zorze, gdy idę w Sopocie nad morzem.

middle-432371704_3624285064506577_8446977877903127797_n.jpg

Po „Polsce” (nie muszę dodawać, że to moja ulubiona piosenka) nie było jak przysiąść, bo wjechała „Celina”. I choć losu tej, co burzę włosów każdy zna, nigdy nie zazdrościłam (nie oszukujmy się, nie skończyła żywota najlepiej), to już Marcelinie zazdrościłam bardzo. Kazik (dziadek trojga wnucząt) zaprosił dzielną dziewczynkę na scenę (wcześniej podśpiewywała z Kultem wiele kawałków, zaplecze tekstowe miała więc dobre). On zaczął, ona mu – jeszcze bez mikrofonu – wtórowała (znała każde słowo!). A gdy przyszedł refren i na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek to częstochowianka przejęła mikrofon, a z nią śpiewało kilkuset zgromadzonych w filharmonii osób. Przebijcie to?

W ostatnim refrenie Kazik usunął się w cień, widocznie stwierdził, że nic tu po nim. Gdy wyśpiewali ostatnie słowa, Staszewski podziękował ośmiolatce, która przyszła na koncert z tatą i był to jej kultowy debiut. – Bez ciebie nie dalibyśmy rady – mówił artysta.

3 godziny, 38 piosenek, a w tym 4 bisy

Idealnie z tymi wydarzeniami zgrał się kolejny z zaplanowanych utworów, czyli „Gdy nie ma dzieci”. Potem jeszcze znakomity „Amulet”, przedstawienie zespołu i podziękowanie dla publiczności. – Dziękujemy Częstochowo, że przyszliście, boś ta sensem naszej roboty – podkreślał zespół.

middle-432260521_3624287221173028_8246393059661355019_n.jpg

Ze sceny nie mógł zejść bez bisów. Na te wybrano „Wiarę”, „The Passanger”, „Piosenkę młodych wioślarzy” i oczywiście „Sowietów”. – Na finał, jak to zwykle bywa w takich przypadkach… – zaczął Kazik, przechodząc płynnie do Hej, dziewczyno, hej niebogo, jakieś wojsko idzie drogą. My śpiewaliśmy za nim, a w tle pojawiła się flaga Ukrainy, której od pierwszych dni wojny dedykowana jest ta ludowa piosenka.

Zawsze gdy myślę, że Kult mnie już nie zaskoczy, biję się w pierś. Tak było i tym razem. To był niezapomniany wieczór (3 godziny, 38 piosenek, w tym 4 bisy) nie tylko dla Marceliny. Na finał, na "rytuał" ukłonów zespół ponownie zaprosił ją na scenę. Stanęła ramię w ramię z pozostałymi koncertowymi gośćmi. Powtórzę raz jeszcze: zazdroszczę!

Fot. Robert Jodłowski


Galeria zdjęć

12 marca 2024
Robert Jodłowski
11 marca w tłumnie wypełnionej Filharmonii Częstochowskiej Kult po raz trzeci wystąpił w ramach trasy "Akustik".

Zuzanna Suliga - czytaj więcej