SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Adam Markowski

Maluję dla ludzi, nie dla ścian

17 lipca 2024
Udostępnij

W ubiegłym roku licznik pokazał, że ma na koncie 250 wystaw zbiorowych. W czerwcu tego roku „dobił” do setki, jeśli chodzi o ekspozycje indywidualne. Twórczość częstochowianina prezentowana była dotychczas w blisko 40 krajach świata. I bez względu na to, czy wystawa mieści się w muzeum, czy na stacji kolejki górskiej, do każdej podchodzi tak samo poważnie. - To ograniczające, gdy sztukę można oglądać tylko w muzeach czy galeriach – mówi Bartosz Frączek w rozmowie dla CGK.

middle-zoom-GS-240615_FRACZEK_KONDUKTOROWNIA-21_66717b92cb6e3.jpg

W czerwcu, w Konduktorowni zaprezentowałeś swoją setną wystawę indywidualną. Zanim przejdziemy do ostatniej, zapytam o pierwszą? Dobrze ją pamiętasz?

Bartosz Frączek: Oczywiście, to było dla mnie wielkie przeżycie. Pierwszą wystawę miałem jednak nie w rodzinnej Częstochowie, a w Tarnowskich Górach. To było w Galerii „Inny Śląsk” u Krzyśka Mazika [właściciela i założyciela galerii – przyp. red.], która istnieje zresztą do tej pory. Byłem wtedy studentem drugiego roku i moi profesorowie prezentowali w tym miejscu swoją twórczość. Któryś z nich zaproponował mi, że może i ja bym się tam pokazał ze swoimi obrazami. To było dla mnie coś naprawdę wielkiego! Bo raz, że pierwsza wystawa, dwa, to nie była galeria studencka, tylko taka, która prezentowała dorobek artystów już profesjonalnych. Od razu miałem swój profesjonalny debiut. Dlatego nie liczę swojej pracy zawodowej od końca studiów (jak większość ludzi) od dyplomu tylko od tej wystawy w Tarnowskich Górach.

Wracałeś jeszcze do tej galerii?

- Tak, współpracowaliśmy jeszcze ze sobą. Miałem tam później dwie czy trzy wystawy. Nawet miejski, częstochowski kalendarz z moimi obrazami był tam prezentowany.

middle-zoom-GS-240615_FRACZEK_KONDUKTOROWNIA-31_6670012c7e533.jpg

Inny Śląsk do setki wystaw dołożył się więc kilkukrotnie, bo w tym zestawieniu nie chodzi o liczbę miejsc, a samych ekspozycji. Stąd, gdyby spojrzeć na listę, to zdarzają się i inne powtórki. W jednej z warszawskich galerii też miałem trzy czy cztery wystawy.

Najdziwniejsze miejsce, w którym prezentowałeś swoje obrazy?

- Zastrzeliłaś mnie teraz! Muszę pomyśleć. Dobra, mam! W Tokaju miałem wystawę w dawnym kościele. Po desakralizacji wnętrza odbywają się tam koncerty i na ścianach pokazywano moje obrazy. Z kolei dwa miesiące temu brałem udział w wystawie zbiorowej w Austrii, a prace wystawiano w stacji kolejki, która wywozi turystów w wysokie góry.

Dziś to, że masz wystawy na całym świecie, nie jest niczym nowym, ale pamiętasz tę pierwszą zagraniczną?

- Tak, to było w Malmö w Szwecji w 2008 roku. W sumie wystawy indywidualne miałem już za granicą 17 państw. Dodatkowe 22 kraje „wpadły” mi za sprawą wystaw zbiorowych. Jak już trzymamy się statystyk, to w ubiegłym roku wziąłem udział w 250 wystawie zbiorowej. Okazuje się, że łącznie „pokazywałem” się już 350 razy.

Wynik to imponujący, ale wracamy do indywidualnej „setki”. Według pierwotnych planów ta wystawa powinna odbyć się w Azji…

middle-zoom-GS-240615_FRACZEK_KONDUKTOROWNIA-02_66717b47cf9ca.jpg

- Musiałem trochę poprzesuwać grafik. Nie chciałem robić jubileuszowej wystawy poza domem. Niestety, trwała bardzo krótko, bo za późno wpadłem na to, żeby ją w ogóle zrobić. Powisiała sobie niespełna tydzień, przez kilka popołudni zaprosiłem tych, którym nie udało się dotrzeć na wernisaż, na oprowadzenie. Zaraz po mnie w Konduktorowni (to była moja druga ekspozycja w tym miejscu) zaplanowana była już wystawa Sapera [Szymona Maliszewskiego – przyp. red.], który oddał mi nieco swojego czasu.

Wystawę azjatycką przeniosłem na jesień. Skoro pierwszej wystawy nie miałem w Częstochowie, ta setna już musiała być w moim mieście.

W samej Częstochowie prezentowałeś się wielokrotnie. Także jubileusz liczony właśnie od debiutanckiej wystawy, czyli „25 lat malowania” zorganizowałeś w naszym mieście.

- To 25-lecie uczciłem w Miejskiej Galerii Sztuki. Przez te wszystkie lata wystawiałem się i w Muzeum Częstochowskim, i Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater”, i w filharmonii.

Ale najbardziej nieoczywistym miejscem był klub Paradoks, który mieścił się w tym podwórku w I Alei, gdzie później był Teatr from Poland. I to był bardzo nietypowy wernisaż. Organizował go Piotr Olszewski z Bostonu. I wymyślił, że nie będzie robił drinków w szklankach czy kieliszkach, tylko rozdał ludziom długie słomki i wstawił pralkę Franię, do której wlał różne trunki i włączył obroty. I wszyscy pili z pralki przez te słomki! Długo wspominano ten wernisaż.

middle-zoom-MS-240615_10_667000dc139be.jpg

W ostatnich latach moje obrazy trafiły do nieodżałowanej klubokawiarni Bank [mieściła się w lokalu po dawnym banku PKO przy al. Kościuszki – przyp. red.]. Niestety, nie funkcjonuje już ona pod tym adresem. Cieszę się, że udało mi się zrobić wystawę w tym pięknym miejscu. Drugiej takiej szansy bym nie miał. To istotne, by obrazy konweniowały w jakiś sposób z danym wnętrzem.

Czyli nie zawsze musi być oficjalnie: galeria, muzeum?

- Oczywiście. Liczy się miejsce nie status. Do każdej wystawy zawsze podchodzę tak samo poważnie. Na przykład miałem kiedyś wystawę na wsi na Kielecczyźnie w takiej galerii Biłasówka. Powstała ona w prywatnym domu człowieka, który jest pasjonatem sztuki. Swoje prywatne ściany przeznacza na wystawy, które odbywają się cyklicznie od wielu lat. Zaprasza artystów z całej Polski, a na wernisaże zjeżdżają się ludzie z całego województwa. Przy okazji tych wernisaży zawsze są jakieś wydarzenia towarzyszące, w moim przypadku połączone było to z wieczorem poezji czytanej przez Edwarda Linde-Lubaszenkę.

Liczy się miejsce?

- Dla mnie tak. Choć najczęściej podejście jest zgoła inne. Ludzie sądzą, że galeria musi mieć przede wszystkim prestiż, a w swoją działalność musi mieć wpisane, że jest miejscem kultury i tak dalej. Ja tak nie uważam, ponieważ to ograniczające, gdy sztukę można oglądać tylko w muzeach czy galeriach. Prawda jest taka, że można ją pokazywać wszędzie, także na ulicy. I rzeczywiście jedną z prezentacji (choć nie liczę jej do setki), miałem w Pradze na ulicy. Pokazywałem tam wspomniany już kalendarz miejski. Wydruki 100 na 150 cm wisiały na ogrodzeniu ambasady RP na Hradczanach.

middle-zoom-GS-240615_FRACZEK_KONDUKTOROWNIA-27_66700125afec5.jpg

Zresztą, gdybym nastawiał się tylko na instytucje i renomowane galerie sztuki, to trudno byłoby zebrać setkę i - co ważniejsze - mniej osób dotarłoby do moich prac. Nie jest moją ideą, zrobić wystawę w galerii, do której przyjdzie pięć osób. Maluję dla ludzi, nie dla ścian. A jeśli przy okazji dzieje się to w nietypowy sposób, jak w przypadku choćby tej stacji kolejki – to tym lepiej.

Spójrzmy na mapę świata. Gdzie najdalej dotarłeś ze swoją sztuką?

- Japonia, Chiny, Meksyk, Stany Zjednoczone… A licząc wystawy zbiorowe, to chyba zebrałem już wszystkie kontynenty. No może poza Antarktydą. Jacek Pałucha, który niedawno obchodził 31. okrągłą rocznicę pracy, kiedyś napisał, że tam jeszcze nie miał wystawy. Nie będę papugował, ale oczywiście, gdyby pojawiła się propozycja wystawy na Antarktydzie, pewne bym skorzystał.

A gdybyś sam miał wskazać wymarzone miejsce?

- Może Argentyna? Poważnie myślę za to o Brazylii. Przyjaźnię się z artystą streetartowym Marcusem Paschoalinem, który mieszka w Belo Horizonte. Prawdopodobnie ta współpraca zaowocuje moją wystawą w jego mieście, a jego – w naszym.

middle-zoom-GS-240615_FRACZEK_KONDUKTOROWNIA-04_66717b4d6ba9b.jpg

Każda podróż wpływa na Twoją twórczość?

- Na pewno. Często przywożę inspiracje. Na „setce” pokazałem najnowsze pejzaże. Podróżując, fotografowałem je sobie, myślałem o nich, zapamiętywałem pewne układy i pomysły.

Przy okazji jubileuszowej wystawy przetworzyłem te wspomnienia. To duże formaty, często nie mam warunków, żeby je pokazać, bo przewożenie byłoby bardzo kosztowne. W przypadku Konduktorowni nie miałem żadnych ograniczeń.

Wystawa zajęła dwa poziomy. I nie tylko pejzaże, ale w ogóle wszystkie obrazy były nowe, żadnego nie widzieliśmy wcześniej w Częstochowie.

- Musiały być nowości. Jeśli ktoś był już w Częstochowie na mojej wystawie, to nieuczciwe by znów oglądał te same obrazki. To bez sensu. Trzeba robić nowe, inaczej ktoś powie, że nic nie robię. Nie mogę sobie na to pozwolić.

middle-zoom-MS-240615_21_66700298a58c7.jpg

Poprzednią jubileuszową wystawę miałem w 2021 roku, pokazałem więc to, co powstało po tym czasie. Były prace, które niemal „dosychały” w Konduktorowni. Niektóre werniksowałem na miejscu, bo inaczej posklejałyby się w transporcie. To był prawdziwy wernisaż. Bo to słowo pochodzi od werniksu, od werniksowania prac i miało to de facto zawsze miejsce przed otwarciem wystawy.

Malujesz dalej. Kiedy 101. wystawa?

- Znowu trochę zamieszałem w terminach, bo 101. wystawa będzie w Austrii we wrześniu, a 102., czyli ta przełożona azjatycka - w Kuala Lumpur. I na niej zakończę ten rok.

Co potem?

- Jest duża szansa, że uda mi się pokazać moje prace w przyszłym roku podczas obchodów Europejskiego Dnia Kultury. Europejską Stolica Kultury będzie Nowa Gorica w Słowenii. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

middle-bartosz_fraczek_sm(2).jpg

Bartosz Frączek

Rocznik 1974. Studia na częstochowskiej WSP ukończył z wyróżnieniem, dyplomem z malarstwa w pracowni prof. Wincentego Maszkowskiego w roku 1999. Doktorat obronił na wydziale malarstwa ASP w Krakowie w 2009 r. Habilitację uzyskał dziesięć lat później. Obecnie zatrudniony jest na stanowisku profesora uczelni w Katedrze Malarstwa na Wydziale Sztuki, Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie. Jego ostatnie realizacje to przede wszystkim szereg wystaw w Azji. W Chiang Mai oraz Bangkoku w Tajlandii, Taipei na Tajwanie, w chińskich Pekinie, Nankinie, Quingdao, oraz Dafen/Shenzen. Prowadził zajęcia i wykłady na Akademii Sztuk Pięknych w Rijece (Chorwacja), Uniwersytecie w Ostrawie (Czechy), Akademii Sztuk Pięknych w Bratysławie (Słowacja), Uniwersytecie w Chiang Mai (Tajlandia) oraz Uniwersytecie w Quingdao w Chinach. Ma na koncie 100 wystaw indywidualnych i ponad 250 zbiorowych.

Fot. Grzegorz Skowronek, Maciek Skowronek (wernisaż), Adam Markowski


Galeria zdjęć

17 czerwca 2024
Grzegorz Skowronek, Maciek Skowronek
W sobotę, 15 czerwca w Konduktorowni otwarto 100. wystawę indywidualną częstochowskiego malarza Bartosza Frączka. Kto nie miał okazji zobaczyć tych prac na wernisażu, może ro zrobić 17, 18 i 19 czerwca od godz. 14.00 do 17.00

Zuzanna Suliga - czytaj więcej