SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Łukasz Kolewiński

Między jajecznicą a zupą pomidorową

3 grudnia 2024
Udostępnij

Ewa Powroźnik powtarza, że kocha spokój i stara się go – co się jej udaje - zawrzeć w swoich pejzażach. Jest mocno zabiegana, kalendarz ma wypełniony i sama nie wie, kiedy znajduje czas na malowanie. To, co stworzyła w tych nielicznych chwilach oddechu, można oglądać teraz w galerii Ośrodka Promocji Kultury „Gaude Mater”.

middle-ŁK-20241130-OPK-16.jpg

Malarka wie, że wernisaż jest świętem artysty, dlatego deszcz czy śnieg, stara się takich wydarzeń nie opuszczać. Znajduje czas na wystawy indywidualne i zbiorowe, kameralne i wielkie retrospektywy. Kalendarz prowadzi skrupulatnie i nie ukrywa, że jest dosyć napięty. Ale środowisko artystyczne musi się wspierać, a ona – jako prezes Częstochowskiego Stowarzyszenia Plastyków im. Jerzego Dudy-Gracza (pełni te funkcję od 2011 roku) – przykłada do tego wielką wagę.

I takie podejście zostało docenione. Gdy w sobotę, 30 listopada otwierała swoją wystawę indywidualną, w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater” było naprawdę tłoczno. Ewa Powroźnik nie mówiła wówczas wiele, nie ukrywając wzruszenia. Zapewniła jednak, że czuje, że ta frekwencja, która ją wprawdzie zaskoczyła, jest podziękowaniem za ten jej czas i obecność. – Pani Ewa dba o środowisko twórcze w Częstochowie, spaja nas, łączy, solidaryzuje, choć pochodzimy z różnych środowisk – mówił Robert Jasiak, naczelnik miejskiego Wydziału Kultury i Sportu, który otwierał wystawę, nazywając autorkę Skarbem z Częstochowy.

middle-ŁK-20241130-OPK-18.jpg

O twórczości artystki opowiadał z kolei Robert Sękiewicz, który od lat jest opiekunem galerii OPK. Wyjaśnił, że „Moje pejzaże” to prosty tytuł, którym Powroźnik od pewnego czasu mianuje kolejne wystawy. Ta jesienna jest drugą indywidualną, którą autorka zaprezentowała w „Gaude Mater” (jej prace można było oglądać tu również na wystawach zbiorowych Stowarzyszenia). Pierwsza miała miejsce siedem lat temu, gdy sama była świeżo upieczoną magister malarstwa. Dyplom ten obroniła na Wydziale Sztuki AJD (dziś to uniwersytet). Przed laty, jeszcze na WSP Ewa Powroźnik studiowała fizykę na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym, jednak artystyczna działalność była jej bliska od dawna, jest absolwentką „Plastyka”.

Dziś malarską pasję łączy z tą fotograficzną, czerpiąc z nich wzajemnie. – Te kompozycje malarskie inspirowane są obserwacjami, które wypływają z zachwytu pejzażem. Choć oczywiście jej artystyczny język w przypadku fotografii i malarstwa jest inny, autonomiczny. Dla mnie samego bardzo ciekawe w pracach malarskich Ewy jest to, że używając tych regularnych, prawie że płaszczyzn (bo tak możemy, rozbierając na szczegóły, mówić o kwadratach, prostokątach, owalach), komponuje piękne pejzaże, które mają swoją głębię, są pełne koloru. To bardzo przyjemne malarstwo – zaznaczał Sękiewicz.

middle-ŁK-20241130-OPK-14.jpg

Wernisażowe popołudnie miało też niespodziankę poetycką. Janusz Strojec zadedykował autorce jeden ze swoich najnowszych wierszy. Wiedząc, że Powroźnik bardzo lubi operę i muzykę (podkreślając przy tym, że sama mogłaby być diwą), postawił na „Normę Belliniego”.

Potem do bohaterki ustawiła się długa kolejka tych, którzy chcieli jej pogratulować. Wystawa jest kameralna, mieści się więc w tzw. Sali Słonecznej, dlatego nie każdy miał możliwość nacieszenia się tymi pięknymi pracami. Autorka podkreśla, że kocha spokój i bardzo go potrzebuje, a to stara się przełożyć na swoje prace. Jako „Moje pejzaże” pokazuje te tegoroczne, powstałe w tym roku i ubiegłym.

Zapytana, kiedy znajduje czas na malowanie, z uśmiechem mówi, że maluje między jajecznicą a zupą pomidorową, czyli między śniadaniem a obiadem, bo po południu najczęściej jest na spotkaniach, zebraniach i właśnie wernisażach. Permanentnie nie ma czasu, więc tak naprawę najwięcej przestrzeni twórczej znajduje podczas plenerów. To na nich, z daleka od zgiełku, powstaje większość prac.

middle-ŁK-20241130-OPK-21.jpg

Pejzaże Ewy Powroźnik (jak mówi Robert Sękiewicz – pełne zieleni i nadziei, a więc stojące w kontrze do tego, co za oknem) pozostaną w OPK do 12 stycznia 2025.

Można je zobaczyć także przy okazji kolejnego wernisażu, który zaplanował Ośrodek. W sobotę, 7 grudnia swoje rysunkowe „myślo kształty” zaprezentuje tam inna częstochowianka – Agnieszka Tyrman. Autorka zajmuje się projektowaniem graficznym, grafiką cyfrową, rysunkiem oraz fotografią. Sama jest absolwentką „Plastyka”, a od blisko dwóch dekad prowadzi „w swoim” liceum kierunkową, dyplomującą pracownię projektowania graficznego. Otwarcie wystawy o godz. 17.00.

Fot. Łukasz Kolewiński


Galeria zdjęć

3 grudnia 2024
Łukasz Kolewiński
W sobotę, 30 listopada w Ośrodku Promocji Kultury "Gaude Mater" odbył się wernisaż wystawy "Moje pejzaże". Malarstwo Ewy Powroźnik można oglądać do 12 stycznia 2025.

Zuzanna Suliga - czytaj więcej