SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Piotr Dłubak

Niech smok będzie z Wami!

21 listopada 2023
Udostępnij

„Jak zostać smokiem?” sprawia, że na nowo czujemy się dziećmi, które spotkanie z teatralną magią po prostu zachwyca. Zachwyca czarem, który znamy z najlepszych bajek Disneya. Do obejrzenia obowiązkowo – bez względu na metrykę.

middle-6c0bd6332cbe2460be57e1fed5be6ed6.jpg

Gdybym dziś miała sześć lat (a nie trzy dekady więcej) i gdyby „Jak zostać smokiem?” było moim pierwszy spotkaniem z teatrem, dałabym się kupić bez reszty. I myślę, że wiele dzieciaków, które już miały okazję zobaczyć najnowszą baśniową propozycję Teatru im. Adama Mickiewicza, będzie wspominało ją po latach tak, jak ja wspominam „Bestię i Piękną” Jarosława Kiliana (zrealizowaną za dyrektury Henryka Talara, czyli w czasach, gdy to ja należałam do najmłodszej publiczności). Bo takie tytuły pozostają w człowieku pewnie na zawsze.

19 listopada podczas popremierowego spektaklu znów poczułam się tak, jak w tym 1995 r. Twórcy bajki podkreślali, że zależało im na tym, by oczarować zarówno małych, jak i tych nieco starszych, a ba! - i całkiem dorosłych. I by ci ostatni, mieli okazję odnaleźć w sobie ukrytą bądź może nawet już zatraconą dziecięcość. Brzmi nieco wyświechtanie, bo przy takich okazjach często powtarzają się podobne deklaracje. W wielu przypadkach kończy się na zapowiedziach, ale twórcom „Jak zostać smokiem?” udało się słowa dotrzymać. Stworzyli spektakl, który ogląda się z otwartą z przejęcia buzią, który zachwyca, który humor równoważy wzruszeniem (niejeden całkiem duży widz ocierał ukradkiem łzę – wiem, bo widziałam i sama robiłam podobnie).

Manga, anime i yokai

middle-smok1.jpgW czym leży sukces? Jego matek i ojców jest wiele. Ale zacznijmy jednak od tych pierwszych. Reżyserka Karolina Okurowska-Wabnic nie sięgnęła po cudzy tekst, nie zrobiła adaptacji czegoś, co już napisano, ale stworzyła coś zupełnie nowego. Nie ukrywa, że pomysł baśni inspirowanej kulturą japońską podrzuciła jej Magdalena Woch, pełniąca obowiązki dyrektor częstochowskiego teatru. Okurowska-Wabnic zgłębiła świat japońskiej mitologii, jej symbolikę, wybrała też kilka yokai, czyli stworzeń-potworów z ludowych wierzeń, które tutaj stały się odzwierciedleniem emocji towarzyszących głównemu bohaterowi. Dodała do tego trochę mangi, anime, ale też zachodnich inspiracji i... stworzyła baśniowe cudo.

W centrum opowieści postawiła Harukiego, chłopca, który wyrusza w długą podróż, by odnaleźć swojego tatę. Na co dzień marzy, że zostanie kiedyś smokiem (a te są najszlachetniejsze i najdzielniejsze). Plany te wyśmiewają rówieśnicy z wioski (to w niej rozpoczyna się tam opowieść, na skraju rzeczywistości i magii). Przypisują Harukiemu śmieszność, wytykają, że jest mały, drobny i bardzo płaczliwy (bo tak, chłopaki też płaczą! - także ci, którzy zasiedli na widowni). W dodatku imię również ma jakieś takie „babskie”, bo oznacza nadejście wiosny. Nie to dotyka jednak chłopca najbardziej, a fakt, że przypominają mu bezlitośnie, że nie ma taty (powtarzają okrutną plotkę, że ojciec zostawił syna, bo się go wstydził).

Rozkrwawianie złamanego serca

middle-7fdada8862834c253c7bd9e9d241ec02.jpg

Prawda oczywiście jest inna. Przybliża ją babcia Harukiego. Chłopiec żył bowiem dotąd w przekonaniu, że jego rodzice nie żyją. Zmarła jednak „tylko” Fumiko, a Takashi schował swoje cierpienie bardzo głęboko, żeby nikt, nawet on sam, nie mógł go zauważyć.

- Skutki cierpienia, które nie zostało wypuszczone na zewnątrz, potrafią być tragiczne – mówi babcia (i myślę sobie, że to jeden z cytatów, które warto sobie zapamiętać). I ma rację, bo pewnego dnia mężczyzna znika na zawsze, zostawiając malutkiego synka. Zostało czekanie na cud, czyli rozkrawanie złamanego serca.

Przytul tęsknotę

I pewnie na tym ta historia mogłaby się skończyć, gdyby na drodze Harukiego nie pojawiła się obdarzona magicznymi mocami Ayumi z lisów Zenko (wszystkich zaskakuje to, że mówi, ale przecież nie jest zwykłym lisem!). W zamian za ratunek postanawia odwdzięczyć się wybawcy. Ten pragnie jednego: odnaleźć tatę. Nikt jednak nie wie, gdzie szukać. I tu pomóc mogą wyłącznie lisice Zenko, z Wielką Zenko na czele. Wskazują więc kierunek (czyli Krainę Smoków) i pozostawiają trzy rady: zamień strach w śmiech, przytul tęsknotę i nie bój się prosić o pomoc.

middle-9b6e5f4514e6627a932822de67fe7225.jpg

I tak obdarowani młodzi bohaterowie wyruszają w drogę. Ayumi ma motywację, by pomóc Harukiemu. Liczy, że zasługi zostaną doceniona i otrzyma pierwszy drugi ogon – a im więcej dokonań, tym więcej lisich ogonów (Wielka ma ich tysiące). A droga będzie pełna przygód i niebezpieczeństw. Trzeba zmierzyć się np. ze zmorą buruburu czy mekurabe (to yokai złożony z wielu czaszek). Jednak jak to bajkach bywa, na końcu czeka nadzieja.

Ta bajka ma tę moc!

Opowieść pełna emocji, pokrzepienia, dobra to jedno, ale „Jak zostać smokiem?” to również wizualne cudo! Zadbał o to Sebastian Siepietowski, odpowiedzialny nie tylko za scenografię i kostiumy (na uwagę zasługują choćby te karpi - majstersztyk), ale także projekcje multimedialne, które dodają bajce zarówno piękna, jak i grozy. A przecież dzieci (i nie tylko one) lubią ten dreszczyk, tę gęsią skórkę… I takiej dostarcza wiele scen, np. pojawienie się Lisic Zenko czy scena z czachami.

Nad ruchem scenicznym aktorzy pracowali pod okiem Agnieszki Klotzer. Stworzona przez nią choreografia, choć dla artystów na pewno wymagająca, wygląda bardzo efektownie. Już na początku twórcy dają czadu, śpiewając, tańcząc z kijami i skandując: odwaga, męstwo i hart ducha.

middle-smok3.jpg

I tak przechodzimy do muzyki, która – moim zdaniem – na równi z projekcjami dodaje magii tej bajce. Skomponowała ją Maria Kępisty, która nie ukrywa, że oprócz japońskich inspiracji, chciała, by „Jak zostać smokiem?” brzmiało nieco jak „Mulan” i miało urok bajek Disneya – na których ona (ja również) się wychowywała, a które nadal zachwycają współczesne dzieciaki.

Do tekstów Okurowskiej-Wabnic kompozytorka wyczarowała piosenki, które nucę sobie nadal. A „Idę, idę na przygodę” (do której powstał też teledysk) spokojnie konkurować może z disneyowskim „Mam tę moc”. A skoro o mocy mowa, to spektakl posiadł tę oddziaływania na wszystkie zmysły.

Wspomniałam o „zachodnich” inspiracjach. Odkrywanie ich dostarcza sporej frajdy. A smaczków jest sporo. I tak np. Wielka Lisica Zenko przemawia niczym mistrz Yoda, a czaszki przynoszą na myśl klimat animacji Tima Burtona (spokojnie zagrałyby w "Miasteczku Halloween" czy "Frankenweenim").

Oklaski dla aktorów!

middle-eaa31a33f962e006f5f8d23fab20cd39.jpg

Najgłośniej oklaskiwałam jednak aktorów. Zacznę od pary głównych bohaterów. Harukiego zagrał znany z „Makbeta” i "Małego Księcia" Mariusz Urbaniec. Jako lisiczka zadebiutowała na tej scenie Gabriela Bissinger. Młodzi aktorzy choć występują gościnnie, to już dostarczyli powodów, by zakorzenić się tu na dobre. Urbańca doceniłam już za rolę Macduffa, Bissinger widziałam zaś dotychczas tylko w „Mojej drodze” Teatru Nowego w Częstochowie, ale tych występów porównywać nie można. Gdy na scenie pojawia się Ayumi, skupia na sobie całą uwagę. Jest iskierką, która rozświetla drogę nie tylko Harukiemu. Wszędzie jej pełno, a Bissinger gra każdym gestem i robi to uroczo. Razem dopełniają się znakomicie, a scena ratowania lisiczki i ojojania rany autentycznie mnie rozczula.

Zostałam „kupiona” również przez Wielką Zenko, czyli Sylwię Oksiutę-Warmus – legenda Jedi niech czuje na sobie oddech konkurencji! Jednak gratulacje należą się każdemu, także Czesławie Monczce, która babciuje na scenie nie pierwszy raz, ale tę babcię chyba polubiłam najbardziej (w końcu znajdźcie drugą, która w młodości była zawodniczką sumo!).

middle-1301d14ca26b680c8fd730be05ea31a9.jpgMałgorzata Marciniak, Marta Honzatko, Robert Rutkowski, Sylwia Karczmarczyk i wymieniona już Oksiuta-Warmus mieli przed sobą niełatwe zadanie - kreują po kilka postaci, oddając im mnóstwo energii i serca, ale też mierząc się z różnymi niezwykle wymagającymi scenicznymi formami.

Finalnie cała ósemka tworzy aktorski team, bez którego happy endu na pewno by nie było.

„Jak zostać smokiem?” zagościło na afiszu 18 listopada. Spektakl przygotowano – zgodnie z teatralną tradycją – z myślą o nadchodzących mikołajkach. Początek grudnia należeć będzie więc do Harukiego i spółki. Warto sprawdzić terminy i zapytać o wolne miejsca. I to bez względu na wiek.

Fot. Piotr Dłubak/Teatr im. Adama Mickiewicza


Galeria zdjęć

22 listopada 2023
Piotr Dłubak/Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie
18 listopada swoją premierę miał najnowszy spektakl Teatru im. Adama Mickiewicza - "Jak zostać smokiem?" w reżyserii Karoliny Okurowskiej-Wabnic. To historia Harukiego – chłopca, który wyrusza w pełną przygód podróż, aby odnaleźć swojego tatę.

Zuzanna Suliga - czytaj więcej