SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

archiwum rodzinne

Niespokojna natura

30 sierpnia 2025
Udostępnij

Hanna Zbyryt nie ukrywa, że ma milion artystycznych pomysłów na minutę. Na co dzień kursuje między Częstochową a Zakopanem. Związana jest z Teatrem im. Adama Mickiewicza, ale z powodzeniem prowadzi też autorską scenę. Jakby było jej mało, realizuje także muzyczne marzenia. Niedawno zaprosiła na premierę najnowszego singla. W rozmowie dla CGK opowiada jednak nie tylko o łączeniu pasji.


middle-IMG-20250825-WA0013.jpg

Hanna Zbyryt: Sama nie wiem, ale chyba wielu z nas znalazło się choć raz lub raczej wiele razy w sytuacji, kiedy sprzęt płata figle, kiedy ledwo starcza pieniędzy do wypłaty od wypłaty, kiedy mieliśmy wielkie plany, a życie samo zadecydowało za nas… Trochę jak w czeskim filmie. Nigdy nie mów nigdy. I o tym też śpiewam w „Clicku”.

Ostatnio wydajesz kawałek za kawałkiem. Spełniasz marzenia?

- Tak, zdecydowanie spełniam swoje marzenia, ale to ścieżka, którą dopiero poznaję, idę powoli, czujnie, często robię parę kroków w tył, by pójść naprzód. Dlaczego? Powody są przynajmniej dwa. Po pierwsze: będąc ciągle w drodze między miastami – takie cygańskie życie aktorki – słuchałam radia i pomyślałam: czemu by siebie w nim nie usłyszeć? Po drugie: dzięki muzyce znalazłam swój język komunikowania się z publicznością i ze sobą – ciągle się uśmiecham – na twarzy i w sercu.

Jestem osobą o dość niespokojnej naturze. Mam milion myśli na minutę, więc zaczęłam realizować swój pomysł. Proces tworzenia jest długi: czasem trudny i żmudny, a innym razem porywający i inspirujący. Wiem, że niezwykle ważne jest to, by tworzyć z zaufanymi ludźmi, zdolnymi fachowcami, pełnymi pasji i wyrozumiałości. Miałam szczęście, że spotkałam ich na swej muzycznej drodze.

middle-LyWxH9GG-768x1024.jpg

„W drodze” to także tytuł całego projektu…

- Tak właściwie koncertu-spektaklu. „W drodze” łączy postać głównej bohaterki Emi – zwyczajnej dziewczyny, takiej jak wiele z nas, która porzuca dawne życie i wyrusza w drogę: z Zakopanego przed siebie. Ideą jest to, by każda kolejna piosenka była skomponowana w innym stylu, jako inny przystanek, inny gatunek muzyczny.

Masz pomysł na płytę?

- Po koncertach często jestem o to pytana. Samo wydanie płyty nie jest trudne, za to promocja już ogromnie kosztowna. I na to trzeba mieć pomysł, i samozaparcie. W listopadzie marzymy o premierze całości koncertu ,,W drodze” – z „Clikiem”, „Margaritą”, „Tatuażami”. I myślę, że wtedy będzie można kupić też płytę z tym materiałem. Oczywiście, jeśli ze wszystkim starczy nam czasu, bo wbrew pozorom to już za chwilę.

Skąd czerpiesz inspiracje?

- Z marzeń o tym, kim mogłabym jeszcze być. Odpływam do nierealnego muzyczno-filmowego świata. Wyimaginowanego, bezpiecznego, świata, w którym uwielbiam się zapominać, zatracać…

Jedną z piosenek, wspomnianą „Margaritę”, zadedykowałaś Adamowi Markowskiemu. Pracowaliście nad nią wspólnie, niestety, premiera odbyła się już po jego śmierci…

- To prawda. Adam [przez lata związany z częstochowską kulturą i redakcją CGK - przyp. red.] nakręcił ten wymarzony przeze mnie teledysk. Bardzo lubiłam z nim pracować, mieliśmy ogrom niekończących się pomysłów na nasze projekty i parę dalszych planów. Inspirował mnie. To nasza wspólna ,,Margarita”. Bardzo za nim tęsknię.

middle-HZ_MAR_06-820x1024.jpg

Takie sytuacje pokazują, że nie można odkładać niczego na później… Patrząc na to, ile działasz zawodowo, to chyba kierujesz się podobną myślą?

- Przyznam, że ja to wolę działać niż mówić. Kieruję się myślą: rób swoje, nikt cię nie znajdzie, jak sama siebie nie znajdziesz. Wiesz, w świecie zazdrości, obłudy, łatwo o podcięcie skrzydeł i parę razy mi to uczyniono. Ja nie zapominam, wręcz przeciwnie i trzymam się swego, a potem wybieram mądrzej i bardziej świadomie.

Choć oczywiście są też ludzie tacy, jak Adam. Prawdziwi, szczerzy. Jestem szczęściarą, bo mam wokół siebie takie grono.

Aktorstwo, taniec, muzyka. Bez której z tych dziedzin nie wyobrażasz sobie siebie?

- Dla mnie nie ma podziału: aktor ma tańczyć, śpiewać, grać! W szkole teatralnej uczą nas wszystkiego, warsztatujemy, wchodzimy w różne projekty. Gdy pracuję z kamerą, tęsknię za teatrem, gdy słowo nie wystarcza, potrzebuję ruchu, a innym razem śpiewu… To jak jeden organizm. Spełniam się wtedy, gdy działa cała maszyna. Mam sporo autorytetów, którymi się inspiruje, podziwiam i czuję, że nigdy ich nie dogonię. Marzy mi się, by być jak oni. A może trzeba być po prostu sobą i robić swoje najlepiej, jak potrafię? Sumiennie, szczerze i z pasją!

Wszystkie pasje i talenty łączysz na teatralnej scenie. Widać to dobrze w „Zemście”. Rola Kustoszki przyniosła Ci Złotą Maskę. To ważny zawodowo etap

middle-ZemstaHania.jpg

- Kustoszka była dla mnie świetną zawodowo rolą. Dostałam Złotą Maskę (a rok wcześniej nominowano mnie za Kunegundę z „Kandyda”). To dowód na to, że może coś jednak dobrze robię… i porywam publikę, łącząc wszystkie TE elementy w jedno – sztukę.

Miniony sezon w częstochowskim teatrze też był dla Ciebie owocny. „Lekcje tańca”, popis Twój i Bartosza Kopcia, zebrały świetne recenzje. Prywatnie przyznam, że obecnie to jedno z moich ulubionych przedstawień.

- To spektakl sympatyczny, empatyczny, czuły, prawdziwy. Lubię go grać, sprawia mi to przyjemność. Z Bartkiem bardzo dobrze się dogadujemy na scenie. Zapraszam już we wrześniu – wraz z nowym sezonem - na kolejne spektakle .

W nowym sezonie sprowadzisz Zakopane do Częstochowy. Twój autorski teatr i spektakl będziemy mogli zobaczyć już we wrześniu.

- Pokażemy „Seksterapię” Anny Burzyńskiej w reżyserii Grzegorza Kempinskiego. Spektakl mojego teatru [Rozrywki RZT Szymaszkowa w Zakopanem – przyp. red.] w moim teatrze – to bardzo zabawne i miłe. W roli Wacusia wystąpi Grzegorz Pawlak, aranżacją muzyczną zajął się Wojciech Wachułka, który z Bartkiem Szczepańskim zapewni muzykę na żywo.

middle-IMG-20250825-WA0004.jpg

"Seksterapia” sprawdziła się już w niejednym miejscu i graliśmy ją dla przeróżnej widowni -zawsze z powodzeniem. Szczególnie zapamiętałam jednak sytuację, gdy na widowni siedziała tylko jedna para. Mąż wykupił ten pokaz jako prezent dla żony. Tak spędzili 25. rocznicę ślubu i było wspaniale!

Mam nadzieję, że i częstochowska widownia przyjmie nas z otwartymi ramionami i będzie się świetnie bawiła. Obiecuję, że będzie na wesoło, z czułością, i o seksie.

Produkcją zajął się Stanisław Rzankowski. Ja wystąpię zaś w roli Karoliny - terapeutki. Wprowadzę widzów do świata terapii dla par i singli, podpowiem, jak zamienić życie w „Love Island”. Nie mogę się doczekać! Zapraszam 21 września o godz. 16.00 i 19.00.

A dalsze zawodowe plany?

- Mam ich sporo. Ale które najpierw zrealizuję? Kto to wie. Jestem otwarta na nowe projekty, lubię poznawać ludzi, mierzyć się z nieznanym. Robię swoje. Po prostu.

middle-NV-1GsAK.jpg

Hanna Zbyryt. Absolwentka Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie (wydział zamiejscowy we Wrocławiu) oraz Studium Tańca w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie. Jest współzałożycielką i aktorką Teatru Rozrywki RZT Szymaszkowa w Zakopanem. W Teatrze im. Adama Mickiewicza w Częstochowie zadebiutowała jako nastolatka w realizacjach m.in. Adama Hanuszkiewicza („Wesele”, „Romanse i ballady”, „Pan Tadeusz”). W 2013 r. powróciła na tę scenę, wcielając się gościnnie w rolę Mary w „Przyjaznych duszach”. Od września 2018 r. jest etatową aktorką częstochowskiego teatru.

Związana była z Teatrem im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem, występowała także w Teatrze Tańca przy Politechnice Częstochowskiej. Współpracowała z Teatrem Pantomimy Henryka Tomaszewskiego i Instytutem Jerzego Grotowskiego we Wrocławiu.

Telewidzowie znają ją jako Gertrudę z „Królów” oraz Małgosię z „Leśniczówki”. Na koncie ma również role w takich produkcjach jak filmy „Eter”, „Afonia i pszczoły” czy „Sztuczki” oraz seriale „Fala zbrodni”, „Pensjonat pod Różą” czy „Na Wspólnej”.

Fot. Michał Buksa, Agnieszka Małasiewicz, Marian Krzymiński, archiwum rodzinne Hanny Zbyryt


Zuzanna Suliga - czytaj więcej