Noc z reniferem i nie tylko
Jedna noc, a tyle atrakcji! Za każdy odwiedzony podczas Nocy Muzeów obiekt, Muzeum Częstochowskie wlepiało pieczątkę. Najwytrwalsi mieli ich po osiem! Jednak, by zebrać komplet, trzeba było się nieźle nabiegać.
_682b2093156b7.jpg)
Dla mnie Noc Muzeów jest jedną z najbardziej zabieganych w ciągu roku. Tyle propozycji, tyle atrakcji, tyle ciekawostek, a czas jednak dosyć ograniczony. I za każdym razem trzeba wybierać: wykład czy oprowadzanie, warsztaty czy spotkanie?
Tym razem przed podobnymi dylematami ja i wiele innych osób stanęliśmy w sobotę, 17 maja. Skąd ten termin? Przypomnę tylko, że nie jest to kwestia przypadku. W Polsce (bo pomysł narodził się w Berlinie w 1997 r.) Noc Muzeów odbywa się zwykle w weekend w okolicach 18 maja, który jest również Międzynarodowym Dniem Muzeów.
Na nas, zwiedzających czekały atrakcje przygotowane w ośmiu obiektach Muzeum Częstochowskiego rozciągniętych od Rezerwatu Archeologicznego przy al. Pokoju po Pawilon Wystawowy i Muzeum Górnictwa Rud Żelaza w podjasnogórskim Parku Staszica. Listę – już po raz kolejny – dopełniło Archiwum Państwowe w Częstochowie (tam - przyznam się – jeszcze nigdy nie dotarłam, a szkoda), które zaproponowało wystawę „Bezsenne głowy, co dźwigają korony – książęta, królowie, wodzowie, bohaterzy. 1000 lat polskiej państwowości w dokumentach Archiwów Państwowych”.
_682b2093d70db.jpg)
Każdy musiał wyznaczyć sobie swoją „nocną” trasę, dyktowaną zainteresowaniami (i pewnie logistyką). Noc Muzeów klimatem przypomina mi częstochowską Noc Kulturalną, w której w jeden wieczór pokonywało się wiele kilometrów, przemieszczając się z miejsca na miejsce w pogoni za inną artystyczną atrakcją. I tu również już na starcie wie się doskonale, że nie ma sposobu na to (no chyba że jakiś nadprzyrodzony!), żeby zobaczyć wszystko i być wszędzie.
Takie uczucie znają dobrze bywalcy największych muzycznych festiwali, których program niemal zawsze zakłada przecież zazębiające się godzinowo koncerty. Zresztą w Częstochowie przed takim dylematami również stajemy regularnie, czy to podczas Festiwalu im. Piotra Machalicy czy Festiwalu Kultury Alternatywnej eFKA (podczas których chciałoby się skorzystać z każdej propozycji, choć jest to fizycznie niemożliwe).
I dlatego ja zrobiłam sobie podczas „Nocki” rundkę między Starym Ratuszem, Muzeum Górnictwa Rud Żelaza, Pawilonem Wystawowym, Galerią Dobrej Sztuki i Ratuszem. Gdybym zbierała pieczątki, bo uczestnicy Nocy otrzymywali je w każdym obiekcie (a kto zebrał je w siedmiu lokalizacjach, mógł wziąć udział w późnowieczornym losowaniu nagród), miałabym pięć z ośmiu. I choć na co dzień zażywam naprawdę dużej dawki szeroko pojętej kultury, to w takim tempie nie łapałam jej już dawno. Wszędzie byłam na chwilę (dosłownie!), nigdzie na dłużej. Z żalem opuszczałam kolejne sale, biegnąc po nowe, po więcej.
_682b215d3bf63.jpg)
Przede wszystkim zależało mi na tym, by obejrzeć wystawę Łukasza Gawrona „Pocztówki z województwa częstochowskiego” i – przyznam się – strzelić fotkę wielgachnego napisu, którzy przez lata stał na szczycie domu handlowego „Merkury” (do tego miejsca – a właściwie tamtejszego sklepu z zabawkami – mam ogromny sentyment). Nie miałam na to wcześniej okazji, bo – niestety - nie udało mi się dotrzeć na majowy wernisaż.
Kolejnym „must have” była dla mnie premierowa wystawa „Tropem renifera. Opowieść o kulturach Północy”. To za jej sprawą w Ratuszu możemy oglądać eksponaty ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Prezentacja zajmuje cztery sale, w każdej roi się od ciekawostek, a kuratorka Agnieszka Ciuk-Koćwin ma jeszcze w zanadrzu wiele opowieści (zdradzę od razu, że o „reniferze” na CGK przeczytacie więcej, bowiem Jacek Noszczyk szykuje dla Was specjalny tekst).

Wśród prelekcji szczególnie interesująca była ta zatytułowana „Underground pod nadzorem. Od wzlotów po upadki Tadeusza Kantora i artystów z Galerii Krzysztofory (lata 1958–1968)”, którą w Galerii Dobrej Sztuki wygłosił Jacek Mróz, badacz dziejów II Grupy Krakowskiej i teatru Cricot 2 Tadeusza Kantora. Towarzyszyła ona zresztą mojej ulubionej częstochowskiej wystawie stałej. To oczywiście „Sztuka Polska XIX i XX wieku”. Skąd ta słabość? Jeśli napiszę, że na piętrze można oglądać prace m.in. Jacka Malczewskiego, Józefa Mehoffera, Wojciecha Weissa, Stanisława Wyspiańskiego, Leona Wyczółkowskiego, Włodzimierza Tetmajera, Jana Cybisa czy Jerzego Nowosielskiego, odpowiedź wydaje się chyba jasna.
A będąc już w Galerii Dobrej Sztuki musiałam chociaż na chwilę zajrzeć na parter i nacieszyć oczy „Gwiazdami polskiego szkła po 1945 roku”. Szklane cuda autorstwa takich twórców jak Zbigniew Horbowy, Józef Górski, Jan Sylwester Drost czy Eryka Trzewik-Drost udostępnił Pałac Schoena Muzeum w Sosnowcu. Jeśli - podobnie jak mnie - kręci Was „Asteroid” czy „Antico”, musicie to zobaczyć!
No właśnie, bo choć Noc już za nami, wystawy stałe i czasowe („Pocztówki” do 8 czerwca, „Renifer” do 21 września, a „Szkło” - do 28 września) czekają na zwiedzających. Godziny otwarcia, informacje o biletach i wszelkie szczegóły znajdziecie www.muzeumczestochowa.pl.
Fot. Kacper Staszczyk
