Od krypt po wieże. Co kryje częstochowska Archikatedra?
Ołtarz z marmuru rodem z okolic Werony, winda kursująca na wieże, monumentalny pseudotryptyk... W sierpniowe niedziele Archikatedra Świętej Rodziny odkrywa swoje tajemnice. Każdy może je poznać.

Przyznam szczerze, że od dawna fascynowała mnie ta monumentalna, neogotycka świątynia. Jest w niej coś z katedr, które znamy z wielkich europejskich miast. Trochę jak z „Notre Dame” w częstochowskim wydaniu.
Tym razem nie poprzestałam na patrzeniu z zewnątrz. 16 sierpnia zeszłam do krypt, wspięłam się na wieżę, zajrzałam na chóry, zobaczyłam organy i odwiedziłam muzeum utworzone z okazji stulecia parafii Świętej Rodziny.
I chyba jeszcze nigdy nie patrzyłam na tę świątynię w taki sposób.
Najpierw muzyka
Miałam sporo szczęścia. Przyszłam chwilę przed godziną 19.00 i zdążyłam jeszcze usłyszeć końcówkę pieśni granej na monumentalnych organach.
Trudno o lepszy początek takiego zwiedzania.
Dźwięk wypełniający ogromne wnętrze od razu zmienił atmosferę. Człowiek przestaje być zwykłym turystą, a zaczyna bardziej uważnie patrzeć dookoła. Tym bardziej, że chwilę później dowiedzieliśmy się, że główne organy są połączone z mniejszym instrumentem znajdującym się bliżej ołtarza.

To właśnie lubię w takich spotkaniach najbardziej. Nie tylko oglądamy, ale nagle zaczynamy rozumieć, dlaczego dane miejsce wygląda i działa właśnie tak. „To miejsce jest piękne, ale to przede wszystkim miejsce święte”
Nigdy nie przesadzam, kiedy piszę, że na wydarzeniu było dużo ludzi. Tym razem naprawdę było ich bardzo, ale to bardzo dużo. Dzieci, młodzież, dorośli i seniorzy. Mieszkańcy Częstochowy, ale również osoby, które przyjechały z innych miast.
Od jednego kościoła do archikatedryHistoria tej świątyni zaczyna się w czasach, kiedy Częstochowa wyglądała zupełnie inaczej.
Przez stulecia miasto posiadało właściwie jedną parafię, czyli św. Zygmunta. Wraz z rozwojem przemysłu i gwałtownym wzrostem liczby mieszkańców niewielki kościół przestał wystarczać. Potrzebny był nowy, większy.
Projekt przygotował w 1900 roku warszawski architekt Konstanty Wojciechowski. Pierwsze prace przy fundamentach rozpoczęły się w 1901 roku, a w 1908 roku, w jeszcze nieukończonym kościele, odprawiono pierwszą mszę świętą.

Budowa nie była jednak prosta. Brak pieniędzy, czasy zaborów, I i II wojna światowa, a później kolejne trudne dekady sprawiały, że prace zwalniały i zatrzymywały się. W 1917 roku przy świątyni erygowano odrębną parafię pw. Świętej Rodziny.
A potem wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło rangę tego miejsca.
W 1925 roku powstała diecezja częstochowska, a kościół Świętej Rodziny został wyznaczony na jej katedrę. Zasadniczy etap budowy i wyposażania świątyni zakończyła uroczysta konsekracja 29 października 1950 roku… ale nawet wtedy historia budowy się nie skończyła.
Wieże, które dziś tak mocno kojarzą się z sylwetką częstochowskiej Archikatedry, ukończono dopiero w... 1997 roku. Można więc powiedzieć, że świątynia rzeczywiście rosła razem z miastem przez niemal całe stulecie. 25 marca 1992 roku katedra została podniesiona do rangi archikatedry przez papieża Jana Pawła II.
Historia zapisana w każdym detalu
Przewodnik zwracał naszą uwagę na znajdujące się wysoko płaskorzeźby, przedstawiające m.in. historie świętych związanych z naszym miastem. Wśród figur znajdziemy czterech Ewangelistów, a w nawie głównej figury dziesięciu Apostołów.
A kiedy już zaczniemy patrzeć naprawdę uważnie, okazuje się, że właściwie każdy fragment świątyni ma własną historię.

Sercem kościoła jest oczywiście ołtarz. Obecny, wykonany z białego marmuru z okolic Werony, wraz z amboną został uroczyście konsekrowany 31 maja 2008 roku przez arcybiskupa Stanisława Nowaka.
Za ołtarzem znajduje się monumentalny pseudotryptyk. Dlaczego „pseudo”? Klasyczny tryptyk można zamknąć i otworzyć. Ten pozostaje nieruchomy. Na jego poszczególnych częściach przedstawiono historię Świętej Rodziny. A jeszcze wyżej znajduje się rzeźba przedstawiająca Trójcę Świętą.
Mozaika, witraże i historie ukryte między nimi
Nie sposób zwiedzać Archikatedry i nie patrzeć na witraże. Co ciekawe, mają one różnych autorów. Kiedy już się o tym wie, rzeczywiście zaczyna się zauważać różnice pomiędzy poszczególnymi realizacjami.
W czasie zwiedzania pojawiły się też historie obrazów znajdujących się w świątyni. Nad kryptami biskupów częstochowskich znajduje się szkic przedstawiający „Bitwę Warszawską” z 1920 roku. W innej części kościoła zobaczymy z kolei „Obronę Jasnej Góry”.

Nieopodal znajduje się także pomnik Jana Pawła II, którego współautorem jest częstochowski artysta Jerzy Kędziora.
„Na znak jedności i łączności”
W Archikatedrze znajduje się tablica z cegłą pochodzącą z Drzwi Świętych Bazyliki św. Piotra. Została tam umieszczona pod koniec 2025 roku, na zakończenie jubileuszowych uroczystości. To symboliczny znak jedności z Kościołem rzymskim. Jest to, moim zdaniem, piękna pamiątka związana z Watykanem.
A potem zeszliśmy pod ziemię
Zwiedzanie zostało podzielone na dwie części. Najpierw była wspólna trasa z księdzem przewodnikiem - bardzo dobrze przygotowana, pełna informacji i ciekawostek. Później przyszedł czas na indywidualne odkrywanie kolejnych zakamarków.
Były kaplice boczne, sale muzealne, punkt widokowy i krypty. Specjalnie dla nas otwarto miejsca, do których na co dzień nie zaglądamy.
I właśnie wtedy poczułam się trochę jak bohaterka „Kodu Leonarda da Vinci”. Tyle że zamiast wielkich europejskich katedr mieliśmy przed sobą naszą, częstochowską Archikatedrę. A ona naprawdę ma się czym pochwalić.
W muzeum można było zobaczyć między innymi zabytkowe ornaty, kielich mszalny oraz pamiątki związane z historią parafii. Każdy kolejny przedmiot był właściwie kolejnym pytaniem: kto go używał, kiedy trafił do świątyni i jak wiele historii zdążył „zobaczyć”?
Jest jedna rzecz, której Jasna Góra może pozazdrościć Archikatedrze
Podczas spokojniejszej rozmowy po zwiedzaniu ksiądz, który nas oprowadzał, przyznał, że wie, iż Archikatedrze, a szczególnie w mieście, w którym znajduje się Jasna Góra, trudno konkurować o uwagę mieszkańców i turystów.
Zastanawialiśmy się jednak wspólnie, czy jest coś, w czym Archikatedra może być bezkonkurencyjna. I znalazło się. Winda na wieże. Tak, dobrze Państwo przeczytali. Archikatedra ma windę na swoje wieże.

Nie wszystko mogę zdradzić
Nie mogę zdradzić wszystkiego, czego dowiedziałam się podczas tego zwiedzania. Mój zeszyt jest pełen notatek – proszę mi wierzyć. A przecież nie chodzi o to, żeby odebrać Państwu przyjemność samodzielnego odkrywania kolejnych historii.
Jeśli przechodzicie obok Archikatedry i znacie ją tylko z zewnątrz, warto zajrzeć do środka.
Jeśli już byliście, to warto wrócić i tym razem spojrzeć trochę inaczej.
Kolejne i zarazem ostatnie w tym roku zwiedzanie odbędzie się już w najbliższą niedzielę, 23 sierpnia, o godzinie 19.00. Wstęp wolny.
Serdecznie zachęcam.
Fot. Grzegorz Skowronek (oprowadzanie po Archikatedrze, które odbyło się 9 sierpnia)
