SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Piotr Dłubak

Od Ribandela po Barszczyka, czyli 45-lecie pracy artystycznej Michała Kuli

12 października 2023
Udostępnij

Michała Kulę zna chyba każdy wielbiciel częstochowskiego teatru. Jego popularność sięga zresztą dużo dalej, bo Barszczyk, którego zagrał w „Pitbullu” Patryka Vegi, należy do ulubionych postaci wielbicieli serialu i filmów z tej serii. Okazją, by podziękować za wszystkie te role, będzie jubileusz 45-lecia pracy artystycznej aktora fetowany 21 października.

middle-czechow.jpgMichał Kula jest absolwentem Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Dyplom uzyskał w 1978 r. i od tej tego roku liczony jest przypadający na 2023 jubileusz 45-lecia pracy artystycznej. Zadebiutował jako Ruzante w „Miłości pod Padwą” w reżyserii Izabeli Cywińskiej. Pracował w Teatrze Muzycznym we Wrocławiu, Nowym w Poznaniu, Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, Jana Kochanowskiego w Opolu…

I gdyby nie pewna pani profesor z będzińskiego Liceum im. Mikołaja Kopernika prawdopodobnie nigdy nie zobaczylibyśmy go na scenie. Michał Kula pochodzi bowiem z lekarskiej rodziny, miał być chirurgiem. Plan na życie zmienił się za sprawą licealnego teatrzyku, pojawiły się festiwale, przeglądy, pierwsze miejsca… Kuli przyszło nawet grać patrona swojej szkoły w przedstawieniu „Rzecz o Koperniku” Mikuty. W końcu ogłosił mamie, która wraz z pięcioma braćmi pracowała w służbie zdrowia, że nie idzie na medycynę. Złożył papiery „do Krakowa”: na AWF i do szkoły teatralnej. Nie dostał się do żadnej z tych szkół. Uciekając przed wojskiem, trafił do Wrocławia, gdzie pracował i studiował wokalistykę. Dopiero po roku pojawiła się stolica i wymarzona akademia.

middle-hamlet.jpg

Z opolskiego teatru „wykradł” go Bogdan Michalik, który szukał aktorów do częstochowskiego teatru. To właśnie współpraca z tym reżyserem (zarazem i dyrektorem artystycznym) przyniosła Kuli pierwszą Złotą Maskę, którą otrzymał za rolę Ribandela w „Balu manekinów”. Rozpoczęta w latach 80. historia (z przerwą na powrót do Opola) doczekała się kontynuacji: w 1994 r. aktor na stałe dołączył do zespołu Teatru im. Adama Mickiewicza.

I tylko w pierwszych latach „etatowego grania” Kula wystąpił u Adama Hanuszkiewicza, Tadeusza Kiljańskiego, Henryka Talara, Łukasza Wylężałka, Wojciecha Pokory, Marka Mokrowieckiego… Był Filonem z „Balladyny”, Rejentem z „Zemsty”, Dalem z „Lotu nad kukułczym gniazdem”, Kreonem z „Antygony”, Hrabią z „Pana Tadeusza”, Poetą z „Wesela”…

Gdy rozmawialiśmy w 2015 r., przyznał, że bywały role, których nie lubił. - Nienawidziłem grać amantów. Nie lubiłem tego wspomnianego Wacława z „Zemsty" [była to jego pierwsza premiera, gdy w latach 80. rozpoczął częstochowską współpracę – przyp. red.]. Wtedy byłem młodziutki, wyglądałem nieco inaczej i na amanta się nadawałem. Chętnie obsadzano mnie na zasadzie „Misiu Kula zagra królewicza". Nie cierpiałem tych historii o ptaszkach, kwiatkach i innych cudach. Dla mnie nie było to po prostu ciekawe. Zawsze interesowały mnie role charakterystyczne – opowiadał mi.

middle-drugi.jpg

Dziś stworzone w Częstochowie role trudno byłoby wyliczyć. Wymieńmy więc kilka z obecnego stulecia. Zacznijmy o tych, z roku 2014 r., które uhonorowano drugą w karierze artysty Złotą Maską – mowa o Szmuelu Sprolu ze „Sprzedawców gumek” i Grabarzu z „Hamleta” w reżyserii André Hübnera-Ochodlo. Zresztą współpraca z tym ostatnim twórcą, była niezwykle owocna. Hübner-Ochodlo tytułował często Kulę jednym ze swoich ulubionych aktorów. Razem stworzyli „Weismana i Czerwoną Twarz”, „Poniżej pasa”, „Siłę przyzwyczajenia (Cyrk egzystencjalny)” czy „Makbeta” (to ostatni – póki co – spektakl, który reżyser zrealizował w Częstochowie, a Kula zagrał w nim Duncana).

Gdy te osiem lat temu zapytałam o wymarzone role, Michał Kula wskazywał Quasimoda i Ryszarda III. Ich wprawdzie jeszcze nie zagrał, ale za sprawą André Hübnera-Ochodlo, otrzymał inny aktorski prezent. Zagrał bowiem dyrektora cyrku Caribaldiego we wspomnianym powyżej dziele Thomasa Bernharda.

middle-042fc728ec8b82e5ea1c7f6c111f77f9.jpg

Jeśli chodzi o publiczność, to pokochaliśmy przede wszystkim, gdy nas bawił, był Inspektorem z „Alibi”, Arnoldem Piperem z „Jeszcze jeden do puli?!”, Thibaultem z „Miłości i polityki”, Byronem z „Ostrej jazdy”, Tommym Quickiem z „Historii łóżkowych”, Dziadkiem z „Być jak Kazimierz Deyna”, Aniołem Stróżem z „Przyjaznych duszy” (obie te role otrzymał „w spadku” po zmarłym w 2013 r. Andrzeju Iwińskim) czy wreszcie Stanleyem Gardnerem z uwielbianego „Mayday”.

Doceniano go Nagrodą Prezydenta Miasta Częstochowy i Nagrodą Dyrektora Teatru im. Adama Mickiewicza (w obu przypadkach za rolę Profesora w „Lekcji” Ionesco), wyróżniano na Festiwalu Teatrów Dramatycznych w Zabrzu, a na Festiwalu Teatrów Ogródkowych w Warszawie razem z Grupą Rafała Kmity (z którą współpracował) zgarnął nagrodę publiczności.

middle-Sila.jpg

I choć teatr stawiał na pierwszym miejscu, równolegle udało mi się skraść serca filmowej i telewizyjnej publiczności. Już na początku aktorskiej drogi zagrał w „Polskich drogach” Janusza Morgensterna oraz „Bez znieczulenia” Andrzeja Wajdy. W latach 90. pojawił się „Darmozjad polski”, „Klan” czy „Plebania”. A dekadę później doszło do spotkania z Patrykiem Vegą, przez które wiele osób mówi o Kuli po prostu „Barszczyk”. Film z 2005 r., trzy sezony serialu (grał we wszystkich odcinkach!), a potem powrót z „Nowymi porządkami” i „Ostatnim psem” (choć ten ostatni wyreżyserował już Władysław Pasikowski), sprawił, że stał się jedną z ulubionych postaci serii.

- Pojechałem na casting. I jakimś jednym brzydkim słowem go wygrałem. Patryk zawsze walczy o to, żebyśmy byli naturalni. Żeby „Pitbull” sprawiał wrażenie, że jest filmem niemal dokumentalnym. Patryk tak rozbudował postać, że z Barszczyka zrobiła się jedna z głównych ról. Jestem mu za to bardzo wdzięczny, bo bardzo lubię tę rolę – wyjaśnił mi swój udział w „Pitbullu”, gdy jako fanka zapytałam, jak doszło do tego, że stał się oficerem Komendy Stołecznej Policji.

middle-387772362_720419976788989_7956169502949517086_n.jpg

Na „Pitbullu” lista znanych produkcji, w których Michał Kula się pojawił, oczywiście się nie kończy. To choćby „Trzy minuty. 21:37”, „Smoleńsk”, „Botoks”… Telewidzowie znają go także z „Kryminalnych”, „Egzaminu z życia”, „Komisarza Alexa”, „Prawa Agaty”, „Śladu”, „Komisji morderstw”… - Aktorem można być nawet w tzw. Pcimiu Dolnym, pod warunkiem, że wszystko jest, jak należy (…) Dawniej uważano, że tylko dla aktorów z Warszawy są propozycje. Ja gram i w Krakowie, i powygrywałem kilka castingów. Ważne jest to, co się robi, a nie skąd się pochodzi – zaznaczał, gdy rozmawialiśmy.

Okazja, by podziękować mu za te 45 artystycznych lat, nadarzy się już w sobotę, 21 października. Świętowanie rozpocznie się tuż po spektaklu „Ostra jazda” (zaplanowanym na godz. 19). Jak zawsze przy takiej okazji – kwiaty dla jubilata będą bardzo mile widziane. Sprzedaż biletów na to wydarzenie trwa.

Na zdjęciach autorstwa Piotra Dłubaka Michał Kula w spektaklach: "Czyż nie dobija się koni?", "Mayday", "Czechow: żarty z życia", "Hamlet", "Drugi pokój", "Ostra jazda", "Siła przyzwyczajenia (Cyrk egzystencjalny) i "Sprzedawcy gumek".


Galeria zdjęć

11 października 2023
Piotr Dłubak/Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie
21 października Michała Kula świętował będzie jubileusz 45-lecia pracy artystycznej. Znakomity aktor z Teatrem im. Adama Mickiewicza związany jest na stałe od 1994 r. (współpracę rozpoczął jeszcze w latach 80.) Przy okazji święta prezentujemy zdjęcia ze spektakli z ostatnich kilkunastu lat, w których Kula stworzył niezapomniane kreacje.

Zuzanna Suliga - czytaj więcej