Pastelowy koncert pasyjny
Znacie Gabriela Faurégo? Znacie. Nawet jeśli myślicie, że nie. Jest jeden jego utwór, który zanucicie nawet obudzeni w środku nocy - słynna Pawana. Ale na koncercie pasyjnym w Filharmonii Częstochowskiej brzmiała nie tylko ona.

Oczywiście Pawany nie mogło zabraknąć. Ba, od niej się zaczęło - lirycznie, rzewnie, delikatnie. Zasłuchaliśmy się w dźwięki fletu, nawzdychali…
Kolejny utwór z programu, Cantique de Jean Racine op. 11, Fauré napisał jako 19-latek do tekstu francuskiego poety i dramatopisarza Jeana Racine’a. Powstał utwór religijny. Autor zdobył za niego pierwszą nagrodę w kategorii kompozycja na konkursie dyplomowym paryskiej Szkoły Niedermeyer, której był słuchaczem.
Publiczności w Częstochowie też się podobało.
Ale wreszcie nadeszło to, co zapowiadały plakaty - Requiem d-moll op. 48, również dzieło Gabriela Faurégo. Jakże stosowne w obliczu zbliżającej się Niedzieli Palmowej i Wielkiejnocy (koncert odbywał się 27 marca). Z drugiej strony jednak, pozostające w sporej odległości od typowej muzyki pogrzebowej i pasyjnej.
Sęk w tym, że Fauré, przez całe lata organista kościoła św. Magdaleny w Paryżu, naoglądał się tam pogrzebów aż za dużo, nasłuchał i nawykonywał mnóstwa mszy żałobnych. Na tyle w każdym razie, by zapragnąć alternatywy dla ich pompatycznego stylu. I taką alternatywę stworzył.

Powstało Requiem niezwykłe w całej historii muzyki. Na świat przychodziło długo, bo w latach 80. i 90. XIX wieku. Ale trudno się dziwić, skoro kompozytor wykreował je w kilku wersjach, dla różnych grup wykonawców. Słuchaczowi wcale się nie wydaje, że ma do czynienia z mszą żałobną, nie ma tu bowiem grozy, pompatycznego dramatu. Zostawił, owszem, Fauré wrażenie dostojeństwa i sporo smutku, ale także nadzieję i spokój.
- Całość jest pastelowa, pełna światła - opowiadał przed koncertem dyrektor Filharmonii Częstochowskiej i dyrygent jej orkiestry Adam Klocek.
Swoją drogą, jedna z części Requiem bardziej niż do Wielkanocy pasowała nastrojem do Bożego Narodzenia. Brakowało tylko ździebka dzwoneczków i nikt by się nie domyślił, że to utwór pogrzebowy. A nastrój stworzony przez muzykę potęgowało właśnie światło: przytłumione, czerwonawe, z migającymi lampkami przy pulpitach na nuty.

Obok Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Częstochowskiej i jej chóru Collegium Cantorum na scenie stanęli soliści - baryton Kamil Zdebel i sopranistka Milena Sołtys-Walosik. Trzeba przypomnieć, że ta studentka Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej im. Pendereckiego w Krakowie niespełna rok temu zdobyła wyróżnienie 7. Konkursu Wokalnego im. Jana, Edwarda i Józefiny Reszków, organizowanego przez naszą filharmonię. Nagrodą był występ na częstochowskiej scenie - właśnie ten przedwielkanocny. Udany – dodajmy. Oboje śpiewacy wypadli zachwycająco.
Kto by chciał świętować Wielkanoc także w aspekcie muzycznym, niech sobie wyszuka na Youtube jakieś wykonanie Requiem Faurégo. Jest ich sporo. A tak na marginesie, szkoda, że nasza filharmonia nie rejestruje swoich koncertów. Gdyby je publikowała w internecie, z pewnością ujrzałaby się znaczącą konkurencją dla innych nagrań.
Fot. Agnieszka Małasiewicz
