SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Łukasz Kolewiński

Po prostu pastelowe

3 kwietnia 2026
Udostępnij

Było spokojnie i kameralnie – bez sceny, bez nadęcia. Spotkanie z Adelą Wiśniewską w Bibliotece Publicznej im. Władysława Biegańskiego bardziej przypominało rozmowę przy kawie niż oficjalne wydarzenie.

middle-zoom-ŁK-260325-ADELA-WIŚWIEWSKA-BIBLIOTEKA-001_69c93545986ed.jpg

W programie cyklu „Częstochowskie opowieści” - organizowanego w ramach 200-lecia połączenia Starej i Nowej Częstochowy - zapowiadano rozmowę o doświadczeniu bycia artystką i o inspiracjach kształtujących twórczość Adeli Wiśniewskiej. Od początku jednak wydarzenie przybrało kameralny, swobodniejszy charakter. Dygresje, wspomnienia, śmiech i powracanie do wcześniejszych wątków układały się w nieformalną opowieść, w której każda historia mogła rozwinąć się własnym rytmem. Oficjalna formuła szybko zeszła na dalszy plan.

Opowieść, zamiast życiorysu

Adela Wiśniewska od lat wraca do natury, ale nie robi tego w oczywisty sposób. Od samego aktu tworzenia i oglądania istotniejsze jest dla niej to, co po tym zostaje - a jest to nastrój, pamięć konkretnego miejsca, wrażenie obecności czegoś większego niż sam widok. Opowiadała o swoich wyborach, które - jak to zwykle bywa - układają się w sens dopiero po czasie. O tym, że najpierw była medycyna, potem fizyka, a dopiero później malarstwo w Łodzi. O tym, że obok tej drogi toczyła się druga, prywatna, związana z jej mężem, który wybierał aktorstwo. Trochę historia sztuki, trochę historia miłości.

middle-zoom-ŁK-260325-ADELA-WIŚWIEWSKA-BIBLIOTEKA-006_69c93552a0a4d.jpg

Pojawiały się nazwiska i obrazy z innej epoki, wspomnienia plenerów, na których spotykali się artyści, często malując siebie nawzajem. Mówiła o środowisku, w którym funkcjonowali m.in. Franciszek Starowieyski i Jerzy Duda-Gracz. O pracy w terenie, o ciągłym byciu w drodze, jeżdżeniu po Polsce z malarstwem, które nie znosi zamknięcia w pracowni. Bezpośrednio z tej potrzeby wzięła się zresztą „Jurajska jesień” - niezwykle popularny wśród częstochowskich artystów plener malarski.

Dlaczego właśnie pastel

Jej droga artystyczna nie była jednak pozbawiona życiowych trudności. W pewnym momencie pojawiła się choroba – rak, który wymógł m.in. zmianę sposobu pracy. Zrezygnowała z farb olejnych, zbyt obciążających przez swoją chemiczność, i zamieniła je na pastele. Dziś najczęściej maluje portrety. I może właśnie tam najpełniej widać jej sposób patrzenia: skupiony, cierpliwy, uważny na obecność drugiego człowieka, a jednocześnie jakby odsunięty od dosłowności.

middle-zoom-ŁK-260325-ADELA-WIŚWIEWSKA-BIBLIOTEKA-011_69c9357b6859e.jpg

Pastel to medium, które nie pozwala na dominację, nie narzuca się jak olej, nie buduje ciężaru, nie przykuwa uwagi efektem. Jest kruche, pyłowe, łatwo je zetrzeć, równie łatwo rozproszyć, a ze względu na to wymaga innego rodzaju obecności – bardziej czujnej niż zdecydowanej. Kolor osiada, a linia nie zamyka formy, tylko ją sugeruje. To technika, która z natury bliższa jest pamięci niż szczegółowej rejestracji. To tutaj malarstwo Adeli Wiśniewskiej znajduje swój najpełniejszy wyraz: w konsekwentnym trwaniu przy tym, co delikatne i z reguły łatwe do przeoczenia. W próbie zatrzymania czegoś, co z natury chce się wymknąć.

Bliskość, która pojawiła się w trakcie spotkania 25 marca, nie była więc tylko efektem rozmowy, bo wynikała z tego samego porządku, co jej malarstwo. Z uważności i z pozwolenia rzeczom wybrzmieć we własnym tempie. Było to spotkanie kameralne i bardziej nastawione na rozmowę niż formułę wydarzenia — dobrze wpisujące się w charakter cyklu „Częstochowskie opowieści”.

Fot. Łukasz Kolewiński


Galeria zdjęć

29 marca 2026
Łukasz Kolewiński
25 marca Biblioteka Publiczna im. Władysława Biegańskiego zaprosiła na kolejne spotkanie z cyklu "Częstochowskie opowieści". Bohaterką wydarzenia była malarka Adela Wiśniewska.

Aleksandra Łapot - czytaj więcej