SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Grzegorz Skowronek

Pospieszalscy rodzinnie. Kto jest kim?

11 stycznia 2026
Udostępnij

Przełom roku 2025/2026 to dla rodziny Pospieszalskich wyjątkowo intensywny czas. Niedawno na rynku ukazała się książka biograficzna opisująca dzieje genialnego klanu, obecnie trwa zaś trasa „Kolędy Pospieszalskich”.

middle-zoom-UJj60imG_694454df3f41f.jpg

Otwierając „Pospieszalscy. Rodzina” Marcelego Woźniaka należy zacząć od rozłożenia okładki. Tam rozpisano drzewo genealogiczne, które ułatwia rozeznanie tym, kto jest kim w książce. Na czele stoi więc Nikodem, mąż Łucji (z domu Mizgalskiej), ojciec Mariana zwanego „Dziadzią Marianem”.

To właśnie Dziadzia wraz z małżonką Heleną (de domo Meiners), czyli „Babunią Pospieszalską” doczekali się pięciorga dzieci, w tym Stanisława. Ów poślubił Donatę (z domu Król) i wspólnie wychowali dziewięcioro dzieci: Antka, Joannę, Jana, Pawła, Teresę, Karola, Elę, Marcina i Mateusza. Miało być ich tyle, ilu apostołów, dwanaścioro. Stanisław i Donata tak postanowili i już. Ostatecznie na przestrzeni szesnastu lat urodziła się dziewiątka, każde przyszło na świat w domu na Barbary – pisze w swojej książce Woźniak.

Jan, Karol, Marcin i Mateusz (najmłodszy z rodzeństwa) znani są jako „bracia Pospieszalscy”, a ich wkład w historię rodzimej muzyki jest niebagatelny (dodajmy, że talentem obdarzony został także Paweł – wiolonczelista, dziś mieszkający w USA, który, choć wystąpił podczas trasy „Pospieszalscy wiersze”, z rodziną nie kolęduje, jest bowiem innego wyznania).

Króciutko braci i pozostałe rodzeństwo: malarzy Antka i Joannę, dyplomowaną pielęgniarkę Elę (która tworzy wyszywane obrazy) oraz cierpiącą na polineuropatię Teresę (autorkę tomiku wierszy) pisarz przedstawia w pierwszym rozdziale. Krótko, bo same zawodowe biografie Marcina i Mateusza mogłyby stanowić i pół książki!

middle-zoom-SwWs5vhW_694454e32a4be.jpg

A to dopiero początek długiej rodzinnej listy, z sukcesami muzykuje bowiem też Lidia – żona Marcina. Muzykuje również młodsze pokolenie (także z sukcesami), czyli Paulina – Pola (córka Karola i siostra Szczepana), Barbara (córka Jana i siostra Franciszka), Marek (syn Mateusza, brat Łukasza), Łukasz (syn Mateusza, brat Marka), Mikołaj (syn Marcina, brat Nikodema), Nikodem (syn Marcina, brat Mikołaja), Szczepan (syn Karola, brat Pauliny) i Franciszek (syn Karola, brat Basi).

To nie koniec, bo z muzyką związane są także Barbara Ewa Pospieszalska (czyli żona Franciszka i bratowa… Barbary), Natalia Wanda Rzeźniczak-Pospieszalska (żona Łukasza) oraz Marysia (żona Mikołaja).

Imiennicze komplikacje

Czy to ostatnie artystyczne słowo w tej opowieści? Nic na to nie wskazuje! Na świat przychodzą bowiem już kolejni „mali Pospieszalscy” (przykładowo Basia Ewa i Franciszek wychowują już dwójkę, a Marysia i Mikołaj czekają na trzecią pociechę), a że talent ród ten ma we krwi, to na pewno o nich kiedyś usłyszymy.

middle-zoom-tDTjlGxX_694454e14fd66.jpg

Genialny klan (najsłynniejsza muzyczna rodzina w Polsce) instrumentalistów, aranżerów, kompozytorów, producentów i wokalistów wpisał się w dzieje wielu formacji od Czerwonych Gitar, przez Tie Break po Voo Voo. Stał za największymi przebojami Zakopower czy Anny Marii Jopek. Kształtował muzykę filmową i rodził jazzowe eksperymenty.

Ta ściąga to i tak tylko „streszczenie” więzi. Bo zadania nie ułatwia fakt, że niektóre imiona się powtarzają. W różnych pokoleniach mamy np. trzech Janów, czterech Antonich, dwóch Karolów, trzy Basie, a w jednym – aż trzy Pauliny. Komplikacji imienniczych jest tu zresztą sporo…

Zmysł detektywistyczny

Marcel Woźniak nie miał więc łatwego zadania, decydując się na napisanie tej książki. Jak zaznacza wydawca, czyli wydawnictwo Marginesy to opowieść o rodzinie. O dziesięciorgu rodzeństwa, które dorastał w jednym pokoju na częstochowskiej plebanii. O młodzieńczej fascynacji bigbitem i pierwszych rodzinnych występach. O staraniach, by być razem – mimo światopoglądowych podziałów. O pielęgnowaniu tego, co łączy, a nie dzieli. O muzyce, która pozwala znaleźć wspólny język. I o fundamentach, które są nie do ruszenia.

middle-zoom-UMR_two1_694454e4d2f7b.jpg

Pisarz ma na koncie zarówno doświadczenia z biografiami – jest autorem głośnej książki „Tyrmand. Pisarz o białych oczach” (obecnie pracuje nad historiami Jana Lenicy i Andrzeja Wróblewskiego), jak i opowieściami kryminalnymi, jak „Powtórka” czy „Mgnienie”. Gdy pisze się tak zawiłą historię rodzinną i przepytuje tylu „świadków”, zmysł detektywistyczny jest bardzo cenny.

Urodzeni na Jasnej Górze

O tym, jak książka powstawała, Woźniak opowiadał podczas spotkania promującego „Pospieszalscy. Rodzina” (premiera odbyła się w listopadzie), które odbyło się 17 grudnia w sali Kina Studyjnego OKF „Iluzja” - Zgodziłem się na ten pomysł [napisania książki – przyp. red.], bo uznałem, że to fascynująca sprawa, aczkolwiek do końca nie wiedziałem, w co się pakuję. I może to dobrze – mówił w Częstochowie.

Rozmowę prowadził Piotr Metz, od lat z Pospieszalskimi zaprzyjaźniony, a rodzinę na scenie reprezentowali – Marcin i Mateusz. Pisarz i dziennikarz po mikrofon sięgali rzadziej, bo okazuje się, że jak bracia chwycą się opowieści (pełnej rozmaitych dygresji), to mogą mówić godzinami. - Jestem bardzo wzruszony, że w tym miejscu siedzimy. W OKF-ie, w Częstochowie, paręset metrów od Jasnej Góry. Miejsca, które dla nas jest takim matecznikiem. My się praktycznie urodziliśmy na Jasnej Górze. Bo urodziliśmy się w pokojach plebanii na św. Barbary, w pomieszczeniach nowicjatu paulińskiego (integralnej części klasztoru). Mama rodziła nas w domu, naturalnie. Tylko Antek się urodził w szpitalu – opowiadał Marcin Pospieszalski.- Dodam też, że budynek, w którym siedzimy, zaprojektował mój chrzestny – pan Ściegienny.

middle-zoom-uwMAsBGm_694454e5c63ed.jpg

O co w tym wszystkim chodzi?

Materiał do opanowania i ogarnięcia był ogromny! Okazuje się, że już podczas pierwszego spotkania (a było ich wiele) Mateusz Pospieszalski odpowiedział autorowi… niemal całą książę. – Siedziałem z notesem w pizzerii na Pradze w Warszawie, spotkanie trwało trzy czy cztery godziny, bardzo szybko przejechaliśmy przez historię dziadków, stryjków i nie miałem pojęcia, co tu się dzieje. Po tej rozmowie nie mogłem zasnąć, patrzyłem na te notatki i mówiłem sobie: okej, nie mam pojęcia, o co w tym chodzi. A jednocześnie było to fascynujące, bo gdy słyszysz nagle historię o tym, że ktoś o kim mówiono, że umarł - przeżył, potem znowu umarł, ale przeżył, a ktoś inny chodził z kulą w ciele przez pół życia – mówił Woźniak.

Fragmenty książki powstawały nie tylko podczas spotkań w Warszawie, Poznaniu czy Częstochowie. Marcel Woźniak przychodził również na koncerty muzyków, opisując to, co działo się na scenie i za kulisami. Gościł również w domach bohaterów biografii, poznawał kolejnych członków rodziny i odsłaniał kolejne karty historii Pospieszalskich.

- Pamiętam, jak siedzieliśmy z Marcelem u Marcina w domu. Opowiadaliśmy, ale było to bardzo chaotyczne. Marcin swoje, ja swoje. Marcel złapał się za głowę, a później ja sam złapałem się za głowę: jak on będzie w stanie to wszystko zebrać? Ale okazało się, że znalazł idealny klucz do tego i świetnie to zrobił. Oczywiście nie mamy do tego dystansu, ale ja przeczytałem to naprawdę z zapartym tchem - zapewnił podczas spotkania w Częstochowie Mateusz Pospieszalski.

middle-zoom-YFRC2b8K_694454ea79e79.jpg

Kolędy Pospieszalskich

Anegdot z dalszej i bliższej przeszłości rodziny w książce nie brakuje (podobnie jak wyjątkowych, archiwalnych fotografii). Nie zabrakło ich również w OKF-ie. Bracia opowiadali m.in. o wynagrodzeniach wpływających na nazwisko M. Pospieszalski. A że może być to zarówno Marcin, Mateusz, Mikołaj, jak i Marek… to pomylone przelewny są tu sprawą nagminną.

Oczywiście nie można było pominąć pytań o kolędowanie. Nikt bowiem, tak nie kolęduje, jak Pospieszalscy. Tę tradycję również zabrano z domu na św. Barbary, a z czasem przeniesiono na scenę. Wydana w latach 90. płyta, czyli „Kolędy Pospieszalskich” właśnie, zapoczątkowała nowe spojrzenie na tradycję opracowywania kolęd w Polsce.

I to koncertowe kolędowanie trwa już kolejną dekadę. Autorskie interpretacje wciąż ewoluują i wciąż zyskują kolejnych fanów. Dowodem fakt, że na częstochowski występ w Klubie Politechnik od kilku dni nie ma już biletów. Wszystkie miejsca wyprzedano. A ci, którym udało się je zakupić, posłuchają 11 stycznia tego, jak 15 osób o tym samym nazwisku zaśpiewa najpiękniejsze polskie kolędy. Pospieszalskich uwielbia nie tylko publiczność z rodzinnego miasta, koncerty we Wrocławiu, Warszawie czy Łomży także się bowiem wyprzedały. Po częstochowskim przystanku zaplanowano jeszcze jeden występ – 13 stycznia w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.

Fot. Grzegorz Skowronek (spotkanie promujące książkę)



Galeria zdjęć

18 grudnia 2025
Grzegorz Skowronek
17 grudnia w sali kinowej OKF-u odbyło się spotkanie promujące książkę "Pospieszalscy. Rodzina" Marcela Woźniaka. Gośćmi wydarzenia - obok - pisarza - byli Marcin i Mateusz Pospieszalscy. Rozmowę poprowadził dziennikarz muzyczny Piotr Metz.

Zuzanna Suliga - czytaj więcej