Powrót do modowego piekiełka
Czy Mirandy Priestly złagodniała? Czy diabeł naprawdę nie jest taki straszny, jak go malują? Sprawdzicie to w drugiej części hitu z Meryl Streep i Anne Hathaway w rolach głównych. OKF ma go w swoim repertuarze do 4 czerwca.

Ta historia sięga 2003 r. To wtedy swoją premierę miał bestseller autorstwa Lauren Weisberger. Pisarka przez blisko rok była asystentką szefowej amerykańskiej edycji magazynu „Vogue” – słynnej Anny Wintour. Te intensywne doświadczenia przelała na papier. „Diabeł ubiera się u Prady” z miejsca stał się hitem. To, że doczeka się ekranizacji, było pewne.
Ta wkroczyła na ekrany w 2006 r. Diabeł miał tu twarz Meryl Streep i zamaskowany był pod imieniem Mirandy Priestly. Akcja toczyła się wokół modowego czasopisma „Runaway”. Zawodowy i życiowy survival jako asystentka przechodziła tu Andrea Sachs – nazywana Andy, czyli młodziutka Anne Hathaway. Kilka lat wcześniej widzowie pokochali jako Mię w „Pamiętniku księżniczki”, więc rola pełnej ideałów wrażliwej marzycielki pasowała do tego wizerunku doskonale. W ogóle film miał pierwszorzędny casting, wystarczy wspomnieć, że obsadę dopełniali m.in. Stanley Tucci, Emily Blunt, Simon Baker czy Tracie Thoms (nie licząc oczywiście prawdziwych gwiazd modelingu jak Heidi Klum i Gisele Bündchen).
Dokładnie 20 lat od tamtej premiery filmowcy (reżyseruje ponownie David Frankel) postanowili wrócić do świata wpływów, ambicji i (często chorobliwej) rywalizacji. A to wszystko oczywiście w anturażu rodem z modowych wybiegów. Torebka Prady, garnitur Gabbany czy apaszka Hermesa – są obowiązkowe!
Czy diabeł złagodniał?
Przyznam, że przed seansem „dwójki” zafundowałam sobie powtórkę z oryginału. Po premierze widziałam jeszcze „Diabła” raz czy dwa, przeczytałam książkę, polubiłam obie wersje, ale szczegóły gdzieś mi się już pozacierały. Teraz przypomniałam sobie, jakim to tyranem była Miranda. Powróciły wyrzucane steki, kawy, paczki do dostarczenia, latające płaszcze, wyzwiska i misje wydawałoby się niemożliwe do wykonania (zdobycie nieopublikowanego jeszcze tomu Harry’ego Pottera to zadaniem niemal dla IMF i agenta Ethana Hunta!).

Miranda w wersji AD 2026 już tak nie przeraża. Nie, żeby złagodniała, czy przeszła przemianę duchową. Co to, to nie, ale czasy się zmieniły, a o tym, że nie wolno rzucać rzeczami w pracowników, alarmuje dziś dział HR. Mobbing jest na cenzurowanym, Priestly musi częściej gryźć się w język.
A Meryl Streep? O jej aktorstwie napisano już wszystko. Wtrącenie, że jest wybitna, byłoby tylko powtarzaniem po innych. Zresztą Streep mogłaby zagrać grabie i byłby to grabie nominowane do Oscara (a nominacji zebrała dotąd ponad 20), o ile nie nagrodzone statuetką. Te jej kwaśne miny, zaciśnięte usta, westchnięcia… To jak aktorka gra to jedno, to jak wygląda to zupełnie osobna kwestia. To taka klasa i taka uroda, która nic sobie nie robi z metryki (a dodajmy, że w czerwcu gwiazda skończy 76 lat).
Tęskniąc za tym, co było
Wracając do upływu czasu, „Diabeł ubiera się u Prady 2” to taka trochę tęsknota za tym, co było. I nie mam tu na myśli dręczenia pracowników. Bardziej żalu, że prasa odchodzi w zapomnienie. Że wielkie tytuły z imponującymi tradycjami przeniosły się do wirtualnego świata, w którym rządzą zasięgi, reklamy i statystyki. Że wystarczy tytuł, lead, dwa zdania i temat odhaczony. Reportaże, wywiady na kilka stron, wyszukane sesje zdjęciowe, stylizowane okładki, ważny przekaz… Z nimi słowo popyt gra niezbyt chętnie.

Andy Sachs, która po stażu w „Runaway’u” odeszła ze świata mowy i zajęła się dziennikarstwem, wierzy, że rzetelność tego zawodu jest najważniejsza. Pisze o istotnych sprawach, zbiera nagrody, jest ceniona przez środowisko i czytelników. I w chwili, gdy na gali sięga po kolejny z laurów, dowiaduje się, że ona i cały jej zespół redakcyjny, zostają zwolnieni. Rentowność ponad wszystko, a tutaj budżet się nie spinał. A o pracę w branży coraz trudniej.
„Runaway” też ma różne problemy, zwłaszcza z wizerunkiem. Właściciel tytułu stwierdza, że renoma zawodowa Sachs i kilka mocnych artykułów postawi magazyn na nogi. I tak Andy wraca do modowego piekiełka. Praca z diablicą (mimo prób ocieplenia wizerunku) niezmiennie do najłatwiejszych nie należy (Miranda chyba nigdy nie dostanie medalu dla „szefowej roku”), ale podobnie jak 20 lat temu Andrea może liczyć na wsparcie Nigela, charyzmatycznego dyrektora artystycznego magazynu. Znów gra to świetny Stanley Tucci. Obiektywność moja jest tu żadna, bo Nigel Kipling to mój ulubiony bohater tej opowieści. I o ile z Mirandą przenigdy nie chciałabym spotkać się służbowo, to taki mentor i przyjaciel jak Nigel spokojnie mógłby mieć gabinet tuż obok. Bo i doradzi, i sukienkę wybierze, a do niej i płaszczyk, i szpilki.
Kto przejmie „Runaway’a”?

Moda w tym filmie nadal gra pierwsze skrzypce. Roi się więc od marek i trendów, zarówno tych zachwycających, jak i (przynajmniej z mojej, ignoranckiej perspektywy) dosyć karykaturalnych. Błyskają flesze i jest bardzo, ale to bardzo na topie. W tle dostajemy zachwycający Mediolan i „Ostatnią wieczerzę” Da Vinciego (przyznam, że i ja zapragnęłam, by wybrać się do bazyliki Santa Maria delle Grazie i ją zobaczyć).
Pod tym gąszczem wzorów, krojów i dodatków toczy się walka o wpływy. A dokładnie o to, kto przejmie władzę nad „Runaway’em”. Kto będzie dyktował warunki, kto decydował o tym, co i jak się nosi, i jak myśli o modzie? Miranda reprezentuje tu dawne wartości, w których do sesji zapraszano najlepszych fotografów, zdjęcia potrafiły trwać tygodniami, magazyn był synonimem klasy i szyku, wyznaczał kierunki, dopracowywano go co do kropki i przecinka, a każda reklama nosiła znamiona sztuki. Konkurująca z nią Emily (tak, „Dwójka” to też powrót nieszablonowej postaci granej przez Emily Blunt), na okładce najchętniej widziałaby… samą siebie.
By uratować „Runawaya” (i trochę ten dawny prasowy świat) potrzebne będą wielkie pieniądze i sporo kombinacji. Andrea znów spróbuje uratować Mirandę, ale tak naprawdę powalczy o samą siebie i dziennikarski świat, w który wierzy.
Kinowe spotkanie ze starymi znajomymi
Jaki będzie efekt i jaką rolę w tej historii odegra Sasha, czyli Lucy Liu? Tego dowiecie się w kinie.
Będzie dowcipnie, czasami przewrotnie, mocno refleksyjnie. „Dwójka” chętnie puszcza oko do tego, co było, a szukanie nawiązań, to dodatkowa przyjemność. Dla mnie było to spotkanie ze starymi znajomymi. Może nie tak bliskie, jak przy ostatniej części „Bridget Jones”, ale podobne miłe.
Jeśli i Wy macie na nie ochotę, Kino Studyjne OKF „Iluzja” zaprasza 3 czerwca o godz. 20.30 oraz 4 czerwca o godz. 14.15. Film „Diabeł ubiera się u Prady 2” mają w swoim repertuarze także oba częstochowskie kina Cinema City.
Fot. archiwum OKF-u
