Pozostały po nich...
Co prawda słownik biograficzny „Żydzi częstochowscy” został wydany w 2020 roku, z okazji 800-lecia pierwszej wzmianki o Częstochowie, jednak w moje ręce wpadł dopiero teraz. Pandemia nie ułatwiała promocji tej publikacji. Dziś, po lekturze, mogę za to tę pozycję polecić wszystkim, którzy interesują się historią naszego miasta. Najważniejszą jednak rekomendacją do sięgnięcia po tę publikację jest fakt, że nad jej redakcją czuwał Juliusz Sętowski.
Nie wszyscy częstochowianie wiedzą, że nasze miasto na przełomie XIX i XX wieku było miastem różnorodnym pod względem kulturowym i religijnym. Mieszkali tu nie tylko Polacy, ale także Rosjanie, Żydzi i Niemcy. Publikacja Muzeum Częstochowskiego skupia się tym razem na społeczności wyznania mojżeszowego.
Świat częstochowskich Żydów odszedł, został brutalnie unicestwiony podczas długiej nazistowskiej nocy – zamordowany w Treblince, na ulicach częstochowskiego getta i w wielu innych miejscach – czytamy we wstępie do słownika. Zanim jednak doszło do tych tragicznych wydarzeń, ludność żydowska przyczyniła się do rozwoju Częstochowy – wśród niej byli właściciele fabryk i zakładów, rzemieślnicy, lekarze, muzycy. Niektórzy tu się urodzili, niektórzy do Częstochowy się przeprowadzili. Pozostały po nich m.in. zabytkowe kamienice: Wolberga przy al. NMP 12, Dom Lernera przy al. NMP 20, Dom Kohna al. NMP 27, a także budynki szkół, szpitali.
Właśnie
ze słownika „Żydzi Częstochowscy” dowiecie się, że
właścicielem pierwszej w kraju Fabryki Antab do Mebli, Podkówek
oraz Zawiasów Francuskich do Drzwi i Okien był Izaak Altman, że
nasze miasto rozwijało się dzięki drukarni Szymkowskiego i
Oderfelda, fabryce zapałek Sperbera, fabryce wyrobów
pończoszniczych Rodszylda, papierni Ginsberga i Kohna. Z kolei
Henryk Markusfeld i Szymon Neuman prowadzili fabrykę wyrobów
jutowych „Warta”. W 1883 r. Kronenberg uruchomił fabrykę
włókienniczą „Częstochowska”, a w 1897 r. Izydor Geisler
założył w okolicach Częstochowy hutę szkła „Polina".
Natomiast Fritz Friedlaender był właścicielem zakładów
metalowych „Handtke”. W 1901 r. Stanisław Grossman i Henryk
Marcusfeld założyli fabrykę kapeluszy. Z mniejszych zakładów
działały: fabryka guzików Grossmana, fabryka grzebieni Weinberga i
pierwszy w Polsce zakład produkujący biżuterię Shiya i
Rosensteina.
Z lektury poznacie też między innymi: Bernarda Altmana - skrzypka, dyrygenta i kompozytora, który prowadził zespoły taneczne i nagrywał płyty w Berlinie, Leona Lwa Bałabanowa - społecznika, Bernarda Berka Cymblera - właściciela kamieniołomu przy ul. św. Jadwigi, Pinkusa Epsteina - uczestnika powstania w Treblince, Abrama Fiszela - cenionego kantora. Dowiecie się również kim są patroni częstochowskich ulic. Na przykład ulica Kanał Kohna, przyjęła nazwę od właściciela ulokowanych tu młynów, a później papierni Ginsberga i Kohna.
Słownik zawiera prawie sześćset notek biograficznych. Obok siebie znajdują się nazwiska osób, które głośno zaznaczyły się w dziejach miasta i kraju oraz sylwetki częstochowskich Żydów, których wyciągnięto z zakamarków historii po raz pierwszy.
Wiadomo, że słownika nie czyta się jak kryminału, od deski do deski. Informacje w nim zawarte trzeba miarkować sobie powoli, aby utrwalić je w pamięci. Warto też próbować podczas spacerów po mieście odnaleźć miejsca związane z opisanymi w książce osobami. Wtedy czytanie słownika staje się ciekawą wędrówką. Wiem, bo sama lubię chodzić ulicami Częstochowy i przystawać obok kamienic, przypominając sobie ich dzieje i ludzi, dzięki którym ta historia powstała. Miasto wtedy przestaje być tylko murami i przestrzeniami, nabiera głębi. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że staje się wielowymiarowe. Nie będę też ukrywać, że moim nauczycielem takiego spojrzenia na Częstochowę jest Juliusz Sętowski. Panie Juliuszu – dziękuję!
Czy słownik biograficzny „Żydzi częstochowscy” można gdzieś nabyć? Tak, w Muzeum Częstochowskim - i zdecydowanie w dobrym tonie jest go mieć u siebie na półce.
